Nie ma czegoś takiego jak „zakaz fotografowania na kolei”

Sześć lat po tym jak obśmiałem nadgorliwość policjantów, którzy postanowili złapać na gorącym uczynku sprawcę odpowiedzialnego za fotografowanie na wrocławskim Dworcu Głównym PKP — i przytoczyłem wypowiedź szefa wszystkich dworców kolejowych, który powiedział, że nie ma zakazu fotografowania na kolei — wychodzi na to, że najbardziej lubimy tematy, które dobrze znamy. A człowiek z aparatem w ręku melodię „Tu nie wolno robić zdjęć” zna na pamięć.
Tym razem padło na mnie we wtorek, kiedy to po pracy udałem się na przejażdżkę rowerową (z pl. Grunwaldzkiego wokół Wielkiej Wyspy, przez Żabią Kładkę na Rakowiec, później na Księże, z Księża kładką nad węzłem kolejowym na Brochów, przez Gaj i Klecińską aż na Gądów Mały, stąd przez Kozanów i na Maślice — w ten sposób w chwili kiedy czytacie te słowa mam już na liczniku zrobione przeszło 1000 km w czerwcu; a wiedzieliście, że całkiem niezgorszy licznik Sigma BC1609 nie jest w stanie pokazać takiej wartości w pozycji „trip up”?). A jadąc po kładce nad torami na Brochowie przystanąłem na chwilę by wykonać jeszcze jedno banalne ujęcie.

zakaz fotografowania na kolei

Zakaz fotografowania na kolei nie istnieje (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)

 


Zdjęcie jak zdjęcie, bardziej właściwie usprawiedliwienie dla trzymania aparatu cały dzień w torbie (jakkolwiek micro 4/3 jest micro, to jednak miejsce zajmuje i coś tam waży ;-) Natomiast uzyskało ono jednak bezzwłocznie wielką wartość („mam temata!”), a to dlatego, że pani w pomarańczowej kamizelce i z walkie-talkie w ręku — która w dodatku weszła mi w kadr ;-) — rzuciła do mnie „tu nie wolno robić zdjęć!” 

Polemiki oczywiście nie podjąłem, bo jak tu się przekrzykiwać — ja na kładce, ona tam na dole, podaje numery wagonów do centrali — zresztą, wiadomo, moje zawsze musi być górą ;-) A w dodatku każdy fotograf to terrorysta, do którego raz-dwa musi przyjechać patrol policji.

O rzekomym zakazie fotografowania na kolei zapisano już dziesiątki jeśli nie setki stron w internetach (zakazu takiego nie ma i nie było od dawna; od 10 lat nie ma nawet przepisu umożliwającego wprowadzanie lokalnych zakazów — por. wątek na ForumKolejowe.pl), więc pisać więcej mi się nie chce, jednak zaraz po powrocie do domu postanowiłem zasięgnąć języka u źródła. Wystosowałem przeto listela ze stosownym pytaniem do Bartłomieja Sarny, rzecznika prasowego PKP odpowiedzialnego za dolnośląskie dworce i inne nieruchomości kolejowe, który był tak miły, że nawet do mnie oddzwonił — i potwierdził, że nie ma mowy o żadnym zakazie fotografowania obiektów kolejowych, byle nie łazić po torach, nie próbować wbijać się do różnych nastawni, nie zakradać się do wagonów.
A że niektórym pracownikom kolei nadal coś zostało w głowie z dawnych czasów (można by powiedzieć „nie po kolei” ;-) to już inna para kaloszy.

A na nieubłaganie zbliżający się weekend — Johnny Cash i „I’ve Got a Thing About Trains”:

21 comments for “Nie ma czegoś takiego jak „zakaz fotografowania na kolei”

  1. 27 czerwca 2014 at 10:38

    Olgierd, zapraszam do Warszawy.<br /><br />Przed centrum Handlowym Arkadia jest fontanna. Ochroniarze gonią z tego terenu osoby fotografujące. Mają prawo, jako przedłużenie właściciela terenu?

    • 27 czerwca 2014 at 16:31

      Cześć :) <br />Nie mają prawa. Na pl.soc.prawo temat był wałkowany 10101 razy i nie pamiętam jak wówczas twierdziłem — ale dziś twierdzę, że nawet jeśli mają to w regulaminie, to nie bardzo mają po temu prawo.<br /><br />PS właśnie wróciłem z Krakowa, do Warszawy się nie wybieram. Ale dziękuję za zaproszenie :)

    • Anonymous
      27 czerwca 2014 at 16:39

      CH arkadia i wieeele innych większych i mniejszych galerii bądź sklepów wprowadza niestety takie zakazy. *Odgórnie żadna ustawa niczego takiego (chyba już) nie przewiduje*, ale właściciel z różnych względów może sobie takie przepisy wprowadzić. Gorzej jednak z ich egzekucją, bo raz że dzisiaj zakaz fotografowania jest deczko bezsensowny, a dwa że jak mimo tego ktos fotkę pstryknie, to i tak nic

    • 27 czerwca 2014 at 17:04

      Właśnie sobie <a href="http://olgierd.bblog.pl/wpis,zakaz;monitoringu,14135.html&quot; rel="nofollow">przypomniałem</a>. No i co do kwestii <a href="http://olgierd.bblog.pl/wpis,zakaz;fotografowania,5031.html&quot; rel="nofollow"> &quot;proszę *mnie* nie fotografować!</a>.<br /><br />Kurczę, robi się tu linkownia do starodawnego Lege Artis ;-)

  2. Anonymous
    27 czerwca 2014 at 19:07

    A co do zwrotu &quot;byle nie łazić po torach&quot;.<br />Czy jak już zrobią remont drugiej nitki nas Odrą przy Cmentażu Osobowickim, to czy chodzenie po nowym moście na Popowice będzie lege artis?

    • 27 czerwca 2014 at 19:25

      Och, wątpię. O chodniczku tam trąbili x lat temu, jednak jak sądzę postawienie mostu Milenijnego załatwiło temat.<br /><br />Inna sprawa, że ja tym mostem… bo ja wiem… tysiące razy, przez dobre ćwierć wieku… ;-)

    • b52t
      28 czerwca 2014 at 08:21

      starym mostem kolejowym Szczepin-Popowce-Osobowice nie można było legalnie przechodzić, choć też robiłem to wiele razy. Zdarzyło się kilkanaście lat temu, że akurat przyjechali SOKiści i przepędzili mnie (lepiej tak niż mandat).

    • 28 czerwca 2014 at 11:09

      Ja też pomykałem rowerem starym mostem z Różanki na zajęcia na Długiej (jak polibuda zlikwidowała SW i wykłady były z innych przedmiotów.

    • 28 czerwca 2014 at 12:44

      Nb. nadal jest jeszcze kilka <i>fajnych i tajnych</i> przejść w mieście. Np. z Reymonta pod Tesko na Długiej ;-)

  3. 28 czerwca 2014 at 14:59

    No, jak mnie czarny pan grzecznie poprosił, bym skasował zrobione zdjęcia, to chętnie to zrobiłem. A działo się to na koronie Stadionu w Warszawie, w czasach jego handlowej świetności.<br /><br />Druga sprawa: Google zamazuje twarze i numery rejestracyjne, dla chronienia prywatności. Czy zakazywanie robienia zdjęć w centrum handlowym nie ma tego samego źródła?

    • 28 czerwca 2014 at 20:01

      Ale Google zamazuje je w momencie wykonywania zdjęcia? Czy dopiero przy rozpowszechnianiu? <br /><br />Bo coś mi mówi, że kwestia dotyczy *rozpowszechniania* czyjegoś wizerunku lub innych danych umożliwiających identyfikację osób, nie o samo fotografowanie.

    • Art
      28 czerwca 2014 at 23:08

      Wg art. 81. ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych &quot;zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza&quot;.<br /><br />Przechodnie widoczni na zdjęciach w Street View są chyba właśnie &quot;szczegółem całości&quot; (elementem większej całości). Celem tych fotografii jest bowiem

    • Anonymous
      29 czerwca 2014 at 06:45

      Art, pewnie się nie mylisz. Kłopot w tym, że Google musi respektować nie tylko polskie prawo w tym zakresie. No chyba że wejście na Street View przez jakieś proxy z Bangladeszu pozwala oglądać te fotki bez cenzury, ale nie próbowałem. ;)

    • 29 czerwca 2014 at 09:12

      Dodałbym, że przepis przepisem, a każdy może sobie dobrowolnie zaostrzyć te zasady. <br /><br />Pomijając fakt, że oczywiście może się zdarzyć, że buzia przechodnia nie jest szczegółem, lecz dość dominującym elementem.

  4. 29 czerwca 2014 at 18:11

    Postaraj się zrobić, aby informowało mailem o nowych komentarzach:)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.