Jak zarabiać pieniądze na blogowaniu?

W ramach moich internetowych peregrynacji odwiedzam różne blogi — miewam takie fale zainteresowań, więc ich tematyka może być naprawdę bardzo różna — więc tym razem zawiało mnie na popularny Antyweb.pl. Tamże odnotowałem, że wreszcie znalazłem doskonały sposób na zarabianie pieniędzy na pisaniu bloga. 

Otóż oczom moim ukazał się formularz, za pomocą którego każdy może przesłać artykuł do publikacji. Przesłać do publikacji czyli niekoniecznie rozpowszechnić — wydawca zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji przesłanego artykułu. To właściwie jedyne zastrzeżenie wydawcy.
jak zarobić niezłe pieniądze na pisaniu na bloga -- np. na Antyweb.pl?
Mówią, że jeden obraz wart jest więcej niż 1000 słów. W tym przypadku może nawet 1000 złotych. Albo 10000 złotych.

P.T. Czytelnicy powiedzą: jakie pieniądze, przecież tu nic nie ma o wynagrodzeniu za rozpowszechnianie utworu? Owszem, nie ma nic o honorarium, więc jest ;-)

Przypomnijmy bowiem, że zgodnie z art. 17 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych generalną zasadą jest, iż to twórcy przysługują wyłączne prawa do korzystania z utworu i rozporządzania nim, a także do uzyskiwania wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Jest to po prostu definicja autorskich praw majątkowych.
Równocześnie ustawa (w art. 43) wprowadza domniemanie obowiązku zapłaty stosownego honorarium autorskiego, co oznacza, że po pierwsze umowa jest od tego, by ewentualnie określać przeniesienie autorskich praw majątkowych lub udzielenie licencji jako nieodpłatne (ust. 1), a po drugie — nawet jeśli w kontrakcie nie ustalimy wysokości tego wynagrodzenia, to będzie się ono należało „z uwzględnieniem zakresu udzielonego prawa oraz korzyści wynikających z korzystania z utworu” (ust. 2).

Słowem: jeśli twórca ma zamiar zezwolić na publikację swojego utworu nieodpłatnie, musi o tym być w umowie. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na rozpowszechnienie mojego tekstu i zapomni podsunąć mi jakieś oświadczenie w kwestii zrzeczenia się wynagrodzenia — to ja po to wynagrodzenie jeszcze wrócę, i to w odniesieniu do każdego pola eksploatacji z osobna (art. 45 ustawy). A skoro wysokość tego wynagrodzenia może zależeć od korzyści wynikających z korzystania z utworu — to mogę żądać informacji i wglądu w dokumentację (art. 47 ustawy).

Teoretyzuję? Bardzo możliwe, podobnie jak możliwe, że jednak serwis na późniejszym etapie dogrywa takie „szczegóły” jak pieniądze za publikowane teksty. Znów mogę jednak powołać się na doświadczenie własne: nie każdy o tym pamięta, co sprawia, że w przypadku kiedy jest już spór prawny o honorarium należne z tytułu twórczości, potrafi zrobić się naprawdę ciepło.

A później ludzie sarkają, że i tak na wszystkim najwięcej zarobił prawnik od prawa autorskiego ;-)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

12 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze