Powiedziała co wiedziała #15 — matura bez progu zdawalności

„Właściwie nic by się nie stało, gdyby egzamin maturalny miał podobną rolę jak egzamin gimnazjalny, czyli pokazywał wynik, bez progu zdał/nie zdał”Katarzyna Hall, była ministerka edukacji w wywiadzie dla NaTemat.pl

Rozwalające jest jak chętnie politycy i inne mądre głowy pochylają się nad palącymi społecznie problemami — aczkolwiek tylko dopóty, dopóki sprawa jest nośna i głośna, czyli można sobie nabić punktów. A że akurat młodzież przystępuje do egzaminu dojrzałości, punktów można sobie nabić opowieściami o możliwości poluzowania.

Do rangi cytatu sezonu nominować można wypowiedź Katarzyny Hall (ministerki edukacji w pierwszym rządzie Donalda Tuska), która w wywiadzie dla mojego ulubionego portalu plotkarskiego rzuca, że właściwie próg maturalny jest niepotrzebny. (Tak interpretuję jej słowa, chociaż zdanie „właściwie nic by się nie stało” można interpretować także jako przyznanie, że jest tak kiepsko, że gorzej na pewno nie będzie…)

Nie znam się na szkolnictwie i znać się raczej już nie będę, ale moim skromnym zdaniem każda wypowiedź, w której deprecjonuje się jakość edukacji — zasługuje na intelektualne bęcki. Mamy kryzys jakości w edukacji, wysiew Wyższych Szkół Tego i Owego? Tak, poziom takich uczelni jest kiepski, więc nic nie stoi na przeszkodzie jeszcze bardziej go obniżyć — na przykład poprzez likwidację progu maturalnego i dopuszczenie do dalszej edukacji każdego, kto znalazł dość czasu na szkołę średnią. Owszem, w szkole średniej wystarczy bujać się z klasy do klasy, by jakoś doszlusować do końca, ale przecież konieczność zdania egzaminu maturalnego na jakimś tam poziomie to przeżytek wynikający z archaicznych założeń państwa opresyjnego…

Przypominam, że kilka lat temu ciekawy sposób na opresyjność systemu maturalnego miał ówczesny szef MEN — jednym szarpnięciem długopisu wprowadził amnestię maturalną, którą później musiał odkręcać Trybunał Konstytucyjny (wyrok z 16 stycznia 2007 r., U 5/06). Media podają, że z amnestii maturalnej skorzystało około 50 tys. (sic! — czyli prawie 10% przystępujących!) maturzystów, co oznacza, że beneficjenci przekrętu są wśród nas… Katarzyna Hall w haśle „zlikwidujmy próg maturalny” idzie nawet dalej…

Na szczęście dziś była ministerka może tworzyć co najwyżej publicystyczne opowieści, na które ja jednak — całym moim liberalnym sercem — się nie zgadzam. Są pewne reguły, których rozmontowywać po prostu nie wolno (ponieważ niestety uważam, że od rozmontowywania takich reguł zaczyna się przyzwolenie na śmiecenie gdzie popadnie, rzucanie butelkami po piwie na trawniki, etc. etc.).

Natomiast jeśli mam rozumieć wypowiedź jako nieśmiały przedsmak poglądów zmierzających do oderwania edukacji od przymusu państwowego (zwłaszcza obowiązku edukacyjnego), to podpisuję się oburącz. Jednak nawet w systemie nieprzymusowej i prywatnej szkoły — to chyba nie jest niekonsekwencja? — przydałby się obiektywny sposób mierzenia jakości tej edukacji (niechby i też prywatny, ale jednolity dla wszystkich i na pewno nie pobłażliwy).

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

25 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze