Dyskryminacja i elektryfikacja

Ciekawy głos w kontekście tego czym jest dyskryminacja — Trybunał Sprawiedliwości EU w wyroku z 16 lipca 2015 r. (C-83-14) stwierdził, iż:

Montaż liczników energii elektrycznej na niedostępnej wysokości w dzielnicy gęsto zamieszkanej przez Romów może stanowić dyskryminację ze względu na pochodzenie etniczne, gdy takie same liczniki są montowane w innych dzielnicach na zwykłej wysokości.

dyskryminacja i elektryfikacja

Montaż liczników prądu za wysoko może dyskryminować jeśli w innych dzielnicach danego miasta liczniki są montowane niżej. Nawet jeśli liczniki giną lub są niszczone, a dostawca energii nie ma innej możliwości zabezpieczenia liczników (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)

a dalej:

Nawet przyjmując założenie, że ustalono, iż liczniki stanowiły przedmiot nadużycia w tej dzielnicy, taka praktyka wydaje się być nadmierna w stosunku do dwojakiego celu polegającego na zapewnieniu bezpieczeństwa przesyłowej sieci elektroenergetycznej oraz właściwego monitorowania zużycia energii elektrycznej.

i jeszcze:

Nawet jeżeli nie istnieje żaden inny równie skuteczny jak zaskarżona praktyka środek pozwalający osiągnąć wspomniane cele, Trybunał wskazał, iż praktyka ta wydaje się być nadmierna w stosunku do tych celów oraz zgodnych z prawem interesów osób zamieszkujących w rozpatrywanej dzielnicy.

Czyli tak źle i tak niedobrze.

PS Wszystkie cytaty za komunikatem prasowym.

31 comments for “Dyskryminacja i elektryfikacja

  1. b52t
    17 lipca 2015 at 07:47

    Czyli jak nie spróbujesz się zabezpieczyć, nawet „przyjmując założenie, że ustalono, iż liczniki stanowiły przedmiot nadużycia w tej dzielnicy”, i tak zrobisz źle. Nie można zadbać o interesy przedsiębiorstwa energetycznego bez zranienia uczuć i godności. Jednocześnie TSUE nie wskazuje, czy powieszenie 15 cm niżej to już aby nie będzie stanowiło dyskryminacji.

    • 17 lipca 2015 at 09:02

      Co gorsza powieszenie niżej, w taki sposób, że uda się to zepsuć (zerwać, rozłączyć) też będzie dyskryminować — bo mogą być przerwy w dostawach.

      • b52t
        17 lipca 2015 at 09:16

        Ale mam rozwiązanie: UE hojnie dotuje ‚zieloną’ energii, niechże zatem zawnioskują o ogniwa fotogalwaniczne, albo w geotermalne źródła, to będą mieli prąd. Mając prąd z takiego źródła przedsiębiorstwo energetyczne będzie mogło odłączyć swoje źródło. Natura odetchnie, niczyja godność nie będzie naruszona, a przedsiębiorstwo energetyczne może i nie będzie zarabiać, ale na pewno nie będzie tracić – wszyscy wygrywają! Dodatkowy bonus to nakręcanie rynku ‚zielonej’ energii. Matko bosko andaluzyjsko, powinienem pracować w organach Unii. :D

        • 17 lipca 2015 at 09:30

          Właściwie to wymyślanie regulacji unijnych nie jest bardzo trudne, są chyba dwa podstawowe schematy: (1) patrzysz co gryzie ludzi i każesz to naprawić, (2) wymyślasz temat od A do Z.

          Wg algorytmu (1) biorą się za opłaty roamingowe — ludzie narzekają, no to się odgórnie przykaże obciąć stawki. Zauważyli, że wpływ na to mają stawki międzyoperatorskie? Też się je podreguluje… Algorytm (2) to już poezja czystej wody.

          • 17 lipca 2015 at 09:32

            Ale pomysł Trybunału Sprawiedliwości, że wieszanie liczników prądu w miejscu niedostępnym dla chuliganów dyskryminuje ze względu na pochodzenie etniczne… Kurczę, zaraz się naprawdę posypią pozwy o rozmiary prezerwatyw, o smak piwa, o niedopasowane fotele w autach, etc. etc.

            • b52t
              17 lipca 2015 at 09:36

              I w takich przypadkach wychodzi, że człowiek w pojęciu niektórych ludzi lansujących „tolerancję” za wszelką cenę, nawet mając siebie za liberała światopoglądowego, ale nie patrzącego na wszystkie tego rodzaju pomysły bezkrytycznie, może być uznany za konserwę (to w najlepszym przypadku), albo nietolerancyjnego chama, szowinistę i bigota (to skrajnie).

          • b52t
            17 lipca 2015 at 09:34

            No tak, ten roaming jest symptomatyczny. Pokazuje to też -a to już nie wiem czy to ma radować czy zasmucać – że nie tylko nasi politycy nie potrafią patrzeć na wpływ regulacji całościowo, a nie tylko akcyjnie i w bardzo wąskim wycinku.

  2. Borek
    17 lipca 2015 at 07:49

    To ja tu zadam takie pytanie – czy przykładowo zakaz sprzedaży alkoholu osobom poniżej 18 roku życia nie będzie dyskryminacją ze względu na wiek? I czy podobny zakaz względem osób nietrzeźwych (na oko, bo sprzedawca alkomatu przecież nie ma, a ktoś „zawiany” może być po prostu chory) to nie jest dyskryminacja ze względu na stan zdrowia, w dodatku nie rzeczywisty a domniemany przez oceniającego? :D

    • 17 lipca 2015 at 08:41

      Odpowiem nieco talmudycznie: tak, to jest dyskryminacja, ale uprawniona. Natomiast wieszanie liczników prądu poza zasięgiem huncwotów jest dyskryminacją nieuprawnioną.

      Z drugiej strony, owszem: jeden niszczy, drugi psuje — a piętnastu się wkurza. Inna sprawa, że ten argument można obrócić praktycznie przeciwko każdemu działaniu, nie tylko przedsiębiorców. Przychodzą mi do głowy dość komedyjne scenariusze.

      • b52t
        17 lipca 2015 at 08:54

        Albowiem zużywający ma prawo wiedzieć ile zużywa, a pijany wie ile zużył i więcej zużyć nie musi. A poza tym nadmierne spożywanie szkodzi na mózgowie przez co pijąc alkohol może nie umieć rozpoznać ile prundu zużywa jak pije (i żyje), a to się nie godzi. Zatem słuszne to i sprawiedliwe odejmować pijanemu alkohol od ust, zaś godne potępienia jest uniemożliwianie odczytu zużytego prundu.

      • Nottenick
        17 lipca 2015 at 12:35

        Czy parkując swój rower w dzielny zamieszkanej przez Romów i zapinając go solidnym U-Lockiem stosuję nieuprawnioną dyskryminację (biorąc pod uwagę parkując ten sam rower przed domem lub w „bezpiecznej dzielnicy” nie stosuje żadnego zabezpieczenia przeciwkradzieżowego)? Rozumiem, że przez takie zachowanie mogę zostać oskarżony o dyskryminację, nawet biorąc pod uwagę to, że już w tej dzielnic już kiedyś rower został mi zajumany? Sorry, ale nie rozumiem tej argumentacji dyskryminacji…

        • 17 lipca 2015 at 12:42

          Tak, ponieważ wyraziłeś właśnie „zbiorowy brak zaufania” — opierając się wyłącznie na przeświadczeniu, że tu kradną zrównałeś wszystkich mieszkańców owej dzielni do poziomu złodziejskiego.

          Sorry, taki mamy klimat ;-)

          • Nottenick
            17 lipca 2015 at 13:01

            Dlaczego dopasowanie zastosowanych środków do poziomu ryzyka jest uważane za dyskryminację? Posługując się powyższą argumentacją, jak inaczej jak nie dyskryminacją można nazwać zróżnicowanie poziomu składek ubezpieczenia komunikacyjnego na podstawie miejsca zamieszkania? Mieszkańcy Warszawy płacą większe składki bo ubezpieczyciel stosuje „zbiorowy brak zaufania do kierowców stolicy”? Czy może ocenia, że stolicy jest większe ryzyko wypadku, więc składki są większe, tak samo jak uważam, że w dzielnicy Romów jest wyższe ryzyko kradzieży, więc tam zapinam U-Locka.

            • 17 lipca 2015 at 13:20

              Mieszkaniec Warszawy nie jest kryterium etnicznym ;-)

              • b52t
                17 lipca 2015 at 13:26

                Choć niektórzy Warszawiacy mogą myśleć co innego, szczególnie ci mieszkający, którzy są co najmniej drugim pokoleniem urodzonym w tym mieście.

              • Andrzej
                17 lipca 2015 at 16:08

                „W dzielnicy X jest większe ryzyko uszkodzenia licznika” też nie jest kryterium etnicznym :-)

              • 18 lipca 2015 at 08:45

                No może w stolicy, gdzie faktycznie są jakieś mniejszości. Patrzę na moje miasteczko i widzę, że nawet tradycyjnie „lewe” okolice pozmieniały się (Brochów, Trójkąt, etc.). Gentryfikacja pełną gębą (gentryfikacja i elektryfikacja).

        • b52t
          17 lipca 2015 at 12:53

          A mniej żartobliwie, taka sytuacja nie podpada pod ten wyrok, chyba, że chce tam postawić ‚rower miejski’ i stosować jakieś przemyślne zabezpieczenia, które miałby by uniemożliwić korzystanie z tego roweru przez pewną konkretną grupę osób, z takiego czy innego powodu nie mającego obiektywnego uzasadnienia.
          RedNacz powinien uważać, bo za chwilę zwali mu się na głowę GW i będzie krzyczeć, że coś insynuuje, choć tego nie robi.. Z drugiej zawsze to jakaś reklama.

          • Nottenick
            17 lipca 2015 at 13:09

            Przecież w tym wyroku nie chodzi o to, że Romom uniemożliwiono korzystanie z energii elektrycznej tylko, że względu na wcześniejsze nadużycia, zastosowano nadzwyczajne środki ochrony liczników, które w innych dzielnicach nie są stosowane.

            • b52t
              17 lipca 2015 at 13:28

              W domyśle, w skrócie, napisałem do tej samej okolicy, gdzie wiadomo, że rowery giną, gdzie oferującemu ‚rowery miejskie’ kunsztownie pożyczono już jakieś rowery.

  3. sjs
    17 lipca 2015 at 14:00

    Prawdopodobnie chodzi o to, że przez inny sposób montażu uniemożliwiony (lub bardzo utrudniony) został dostęp odbiorców do liczników.

    • 17 lipca 2015 at 14:44

      Ale komu utrudniono? ;-) pracownikom elektryki — tak; złodziejom — też; ale mi by to chyba było gancegal.

      • b52t
        17 lipca 2015 at 15:09

        Normalny człowiek jakieś 3 (trzy) razy w tygodniu patrzy do liczników elektrycznych i rejestruje ile prundu zużywa.

        • MR
          17 lipca 2015 at 16:07

          Mam pomysł: powinni dodawać stołeczek każdemu odbiorcy energii – może być coś takiego http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/categories/departments/kitchen/20611/. Co prawda, starsi ludzie może na to nie wejdą, ale i tak na ogół nie są w stanie odczytać wskazań licznika. Może to uwolniłoby przedsiębiorstwo od części zarzutów?

          • MR
            17 lipca 2015 at 17:01

            Hm, z drugiej strony, czy montaż liczników, których wskazań wielu starszych ludzi nie może swobodnie odczytać nie jest aby ich dyskryminacją? A czy liczniki z gigantycznym wyświetlaczem (lub cyframi) nie będą znowu dyskryminować ich jako tych, co to niby już dobrze nie widzą? Może powinien tam być voiceover? Ale co z głuchymi? Cholera, grubsza sprawa.

            • sjs
              17 lipca 2015 at 17:13

              Z trzeciej strony widoczne dla wszystkich stany liczników mogą naruszać prawo do prywatności. Właśnie, kiedyś miałem licznik w domu, a teraz mam na klatce i to jeszcze z diodą, która mruga w tempie zależnym od bieżącego poboru. Ktoś to może monitorować i jak zwracał na to uwagę poprzedni GIODO wyciągać z tego różne wnioski

              • 18 lipca 2015 at 08:44

                I to wcale nie jest takie durne, przypominam, że pomysł na zdalny odczyt liczników (w dodatku praktycznie w czasie rzeczywistym) spotkał się z zarzutami naruszenia prywatności (m.in. ze strony Fundacji Panoptykon).

                I ja wcale nie uważam, żeby to było niedorzeczne, no ale szpiegusiowanie to coś innego niż wieszanie liczników tu czy tam.

        • Borek
          17 lipca 2015 at 19:24

          No to jestem nienormalny… Nie, serio! I tak wiem że jakichś strasznie prądożernych sprzętów nie posiadam, za prąd płace ryczałtem i najwyżej wyrównanie co pół roku, więc po co mi to aż tak często?

          Druga rzecz – można zamontować liczniki w miejscu trudnodostępnym, a do miejsca łatwodostępnego pociągnąć tylko wyświetlacz. W razie aktu wandalizmu koszt naprawy będzie mniejszy (sam wyświetlacz) a potencjalna kradzież prądu będzie znacznie trudniejsza. Ostatecznie zrobić licznik z radiem, a abonentom rozdać odpowiednio kodowane czytniki, żeby każdy mógł sprawdzić swój stan. Technologia (i to nie kosmiczna ani droga) jest, urzędniczy beton niestety również…

          • b52t
            18 lipca 2015 at 11:57

            Ironia trudno przebija się przez zero-jedynki. ;-)

  4. Proto
    19 lipca 2015 at 02:32

    Czy nie jest tak, że tego typu pozew (?) powinien zostać odrzucony już na etapie składania w sekretariacie jako niedorzeczny?

    Tak tylko głośno i zdroworozsądkowo myślę.

  5. 19 lipca 2015 at 17:38

    Zacytuję siebie.
    W poprawności politycznej doszliśmy do ściany. Dalej nie pójdziemy, bo ściana się obrazi.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.