Zazdrość i zadośćuczynienie — nieprawdziwe informacje o życiu prywatnym naruszają dobra osobiste rzekomej konkurentki

A skoro było ostatnio troszkę o tym jak wygląda prawo do prywatności gwiazd — oraz jak się ma ochrona wizerunku do statusu celebryty — czas chyba poświęcić kilka akapitów prawu do prywatności zwykłego Polaka. Na podstawie nieprawomocnego wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu z 22 września 2014 r. (sygn. akt I C 884/13).


nieprawdziwe informacje o życiu prywatnym

Fotografia czysto ilustracyjna. Wszelkie podobieństwo do opisywanych osób i wydarzeń niezamierzone (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawy miały się następująco: była sobie spółka z o.o., w spółce był wspólnik i wspólniczka. Wspólnik miał pewne relacje osobiste z jeszcze inną panią. Panią tą będziemy dalej nazywać powódką, ponieważ to ona pozwała do sądu wspólniczkę swojego partnera — za wtrącanie się w jej życie osobiste. Polegało to głównie na wysyłaniu dziwnych — nieprawdziwych i dotyczących prywatnych sfer życia — wiadomości do różnych osób, w tym do pracowników spółki. Chodziło, najprościej rzecz ujmując, o chorobliwą zazdrość (tak jest w uzasadnieniu wyroku).
Pozwana zarzucała powódce m.in. nadużywanie alkoholu oraz rozwiązłość, co godziło w takie dobra osobiste jak wizerunek, dobre imię i godność. Prośby o uspokojenie się nie skutkowały, nawet po tym jak poszedł nawet prywatny akt oskarżenia z art. 212 kk. W toku postępowania karnego pozwana została uznana winną przestępstwa pomówienia (1000 złotych grzywny w zawieszeniu na rok).

Toteż powódka zdecydowała się na wniesienie pozwu żądając wystosowania przeprosin oraz zapłaty 12 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia.
Sąd podzielił pogląd powódki i nakazał pozwanej złożenie oświadczenia o treści:

Wyrażam ubolewanie z powodu rozpowszechniania przeze mnie nieprawdziwych informacji dotyczących życia prywatnego E. Ś., a także prowadzonej przez nią działalności gospodarczej. Przepraszam Panią E. Ś. za naruszenie jej sfery życia prywatnego oraz wszelkie wypowiedzi naruszające jej dobre imię i godność osobistą oraz narażające na utratę zaufania.

i wysłania go listem poleconym oraz pocztą elektroniczną do wskazanych osób, a także zasądził 4 tys. złotych zadośćuczynienia.

Sąd przyjął, że rozpowszechniane przez pozwaną nieprawdziwe informacje o życiu prywatnym oraz prowadzonej działalności gospodarczej naruszały dobra osobiste powódki. Nie były bowiem prawdziwe ani plotki o romansie z dużo młodszym wspólnikiem, ani pytlowanie o nielegalnym prowadzeniu biznesu.
W uzasadnieniu podkreślono, że w tym postępowaniu sąd cywilny związany jest ustaleniami sądu karnego poczynionymi w związku ze sprawą z art. 212 kk (por. Związanie sądu cywilnego wyrokiem karnym skazującym). Stąd też sąd nie musiał ustalać niektórych szczegółów, a i tak ustalił dużo: że zazdrosna kobieta próbowała zbierać od pracowników spółki oświadczenia, że widzieli przełożonych w krępujących sytuacjach, że próbowała motać męża powódki, że zależało jej na dalszej propagacji plotek (przy czym pozwana miała predylekcję do informowania osób skonfliktowanych z pomawianą, co także zostało dostrzeżone przez sąd).

Tyle wystarczało: przeprosiny i 4000 złotych to jedno, zapewne absmak na dłuższy czas to drugie — dla Was natomiast, P.T. Czytelnicy, przestroga. Żeby w nawet najtrudniejszych chwilach nie posuwać się do tego, co ludzie nazywają chamstwem i nieprzyzwoitością. Prócz tego, że jest wstyd, to jeszcze można mieć sprawę w sądzie, a to dodatkowy stres.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

7 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze