AeroPress — czyli moja przygoda ze strzykawką do parzenia kawy

W życiu każdego kawosza (uważam się za kawosza choćby dlatego, że wypijam dziennie od trzech do pięciu filiżanek tego cudownego napoju) przychodzi taki moment, że:

  • wybiera się na wakacje, a że jest to tradycyjnie agro-turystyka (bo z psem) — chciałoby się napić kawy innej niż kwasy rozpuszczalnikowe, lub
  • po prostu chce spróbować czegoś nowego.

AeroPress test

Przy pomocy tego kompletu przed chwilą zaparzyłem sobie kawę: paczka od Świeżo Palona, młynek, bolesławiecka filiżanka oraz tytułowy AeroPress (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Kilkanaście tygodni temu, dość nieoczekiwanie dla samego siebie, zdecydowałem się na inwestycję w tytułowy AeroPress. Nazwa brzmi dość intrygująco, ale w praktyce dostajemy coś nieprawdopodobnie prostego — duża plastikowa strzykawka do zaparzania kawy: dwie rury (jedna z tłokiem), nakrętka z sitkiem, setki papierowych filterków, łyżeczka, łopatka, szeroki lejek (tego nie używam).

Trudno, żeby było to coś skomplikowanego, skoro ten ekspresik wymyślił facet od zabawek — AeroPress troszkę przypomina zabawkę…


AeroPress test

Na szczęście tekst miałem napisany wcześniej — przyrządzenie kawy w plastikowej rurce jest tak szybkie, że nie zdążyłbym się ogarnąć… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Nietrudny jest też sposób użycia (za cienki jestem na słowo „filozofia”, który czasem widuję w kontekście parzenia kawy w tej strzykawie), albowiem w moim przypadku właściwie sprowadza się do:

  • zagotowania wody i odczekania kilku chwil w celu jej ostudzenia (do AeroPressu lejemy wodę gorącą ale nie wrzącą) — ja w tym czasie po prostu mielę kawę (młynek też już mam, oczywiście full-manual);
  • nasypania do środka (na tłok) kawy, którą mielę troszkę grubiej niż do kawiarki);
  • zalania odrobiną wody, zamieszania (odczekać na zaparzenie);
  • po 30 sekundach wlewam resztę wody, zakładam sitko z filtrem, całość kładę na filiżance i wyciskam… znacznie więcej czasu zajmie mi pisanie tego tekstu niż przygotowanie i wypicie kawy!

AeroPress test

A tu już właściwie po sprawie: strzykawa wyciśnięta, roztwór spłynął do filiżanki. Pyszna kawa gotowa do spożycia! (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Wrażenia ogólne? Po pierwsze każda kawa zaparzona w AeroPressie jest dość łagodna, na pewno przeciekająca woda wyciąga z kawy mniej, niż kawiarka. Po drugie przygotowana w ten sposób kawa nie jest tak gorąca jak z makinetki. Po trzecie zawsze mam wrażenie, że w rurze „gubi się” sporo wody (na pewno troszkę przecieka przez tłok, ale żeby aż tyle?). Po czwarte… po czwarte to jest naprawdę fajna zabawa — kawę z każdego automatu bije na głowę, a już jak pomyślę o kapsułkach z nie-wiadomo-czym…

PS Użyty w teście AeroPress kupiłem za pieniądze z własnej kieszeni — w sklepie Świeżo Palona — no i warto zauważyć, że sklep ma dla P.T. Czytelników Lege Artis ofertę promocyjną na zakup pysznej kawy.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

27 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze