Refleksje okazjonalne grobowo-cmentarne

A dziś krótki tekst o dość smutnych sprawach — mógłby to być felieton, ale chyba znajdzie się lepsza okazja do kolejnego prania się po ryjach — stąd też na razie poprzestaję na krótkiej sygnalizacji tematu.

Chodzi mi o dwa przepisy ustawy z 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych — pierwszy to ten, który mówi, że cmentarz można zaorać, byle nie przed upływem 40 lat od dnia ostatniego pogrzebu (art. 6 ust. 1); w myśl tego drugiego grób jest grobem przez 20 lat, a później tylko jeśli rodzina będzie dalej płacić (art. 7 ust. 1-2).


Refleksje okazjonalne grobowo-cmentarne

Polak tak ma, że obraza anty-polska obrazą anty-boską jest autentycznie. Polak obrażający inną nację palcem boskim wiedzion jest nieomal. Do opowieści o polskich cmentarzach na Wschodzie i niepolskich cmentarzach na ziemiach teraz polskich pasuje jak ulał.


Nie cechuje mnie szczególnie ckliwa osobowość, romantyzm też wyplułem z siebie jakieś 2 dni po maturze, nie wierzę też przecież w życie pozagrobowe, ba: znajduję w sobie znaczne pokłady mizantropii — ale przecież nadal mnie strzela jak widzę, że nie szanujemy się nawet po śmierci, w tym najbardziej podstawowym aspekcie.

z ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych:
art. 6 ust. 1. Użycie terenu cmentarnego po zamknięciu cmentarza na inny cel nie może nastąpić przed upływem 40 lat od dnia ostatniego pochowania zwłok na cmentarzu. Po upływie powyższego terminu wójt (burmistrz, prezydent miasta) może wydać decyzję o użyciu terenu cmentarnego na inny cel (…)
art. 7. 1. Grób nie może być użyty do ponownego chowania przed upływem lat 20.
2. Po upływie lat 20 ponowne użycie grobu do chowania nie może nastąpić, jeżeli jakakolwiek osoba zgłosi zastrzeżenie przeciw temu i uiści opłatę, przewidzianą za pochowanie zwłok. Zastrzeżenie to ma skutek na dalszych lat 20 i może być odnowione.

Co do niszczenia starych cmentarzy to pomijam już nawet przypadki uwarunkowane historycznie — proszę bardzo, na planie przedwojennego Breslau mamy cmentarz między Friedrich Wilhelm Strasse i Berliner Strasse oraz kolejny w okolicach Bunzlauer Str., po nich nie został nawet ślad, ale praktycznie codziennie widuję resztki grobów w parku Zachodnim (i nie wykluczam, że cmentarz w Piskorzowicach wygląda jak wygląda wskutek rozegranej tam bitwy) — ale mnie po prostu wkurzają przepisy, które pozwalają właściwie całkiem legalnie zaorać miejsce pochówku zmarłych.

Na szczęście ustawowo chronione są groby historyczne oraz mające wartość artystyczną, acz tu znów można się zająknąć — a maluczcy, Sire? (No dobrze, zwiększona ochrona przysługuje także murowanym grobowcom przeznaczonym do pochówku kilku trumien oraz kolumbaria… ale przecież sam słyszałem jak wyglądały poniemieckie miejsca pochówku we Wrocławiu po 1945 r… Nawet spopielenie nie uchroni przed znieważeniem zwłok…)

Tak mnie tylko naszło, okazjonalnie. A ostatni akapit i tak przeniosłem do podpisu pod obrazkiem.

30 comments for “Refleksje okazjonalne grobowo-cmentarne

  1. Żuraw
    1 listopada 2015 at 11:03

    Redaktorze, nie każdy wie jak się nazywały ulice Wrocławia przed 45, nie dało się w obok nawiasie czy tam linkiem oświecić ciemniejszych, która to teraz Friedrich Wilhelm Strasse, która Berliner Strasse a która Bunzlauer Strasse?

    • 1 listopada 2015 at 17:04

      Ech, to taka moja mała złośliwostka (bo my, ludzi spod Wilejki, tak mają…)… ;-)

      Fryderyk Wilhelm to oczywiście Legnicka, odcinek do Striegauer Platz (dzisiejszy pl. Strzegomski). Bunzlauer Str. to oczywiście Bolesławiecka (Bunzlauer Keramik, polecam!). Berliner Str. to oczywiście Braniborska.

      To jest mniej-więcej ten obszar: http://osm.org/go/0OBHhBoh

      PS chciałem być jak Krajewski ;-)

  2. b5t
    1 listopada 2015 at 11:11

    Gwoli ciekawostki (nieco makabrycznej) fragmenty nagrobków można znaleźć w podmurówce pod ogrodzenie przedszkola przy Ziemowita/Nabycińskiej/Braniborskiej. Na początku tego wieku, żeby dać im wreszcie spokój, potraktowano cementem/gipsem napisy, które wcześniej można było we fragmencie odcyfrować. Na samym cmentarzu pochowano znamienite i zasłużone dla Wrocławia osoby. Żeby było ciekawiej cmentarz niemal nietknięty przetrwał wojnę, włączając kaplicę przycmentarną. Cmentarz wyrugowano, a okoliczne dzieci miała do zabawy kości, gdy budowano tam osiedle.
    Na przedmieściu mikołajskim były jeszcze dwa cmentarze, które przetrwały wojnę: 1) skwer przy dworcu mikołajów (pozostały po nim drzewa) oraz 2) przy Rybackiej, teraz jest tam prywatna podstawówka – w podwórku był cmentarz kalwinistów.

    Więcej na ten temat w książce „Przedmieście mikołajskie we Wrocławiu”.

    • b52t
      1 listopada 2015 at 11:13

      Jako ciekawostkę podam, że w Kudowie- Zdrój nagrobki dawnych mieszkańców stoją do dzisiaj przy czynnych cmentarzach. Da się? Da! I to pomimo tego, że mieszkańców miasta, które nigdy wcześniej nie było polskiej wyrzucono.

      • b52t
        1 listopada 2015 at 12:03

        W sumie to o dawnych wrocławskich cmentarzach jest monografia: vianova.pl/content/view/165/16/

    • 1 listopada 2015 at 17:07

      Ten przy Mikołajowie jest na planie powyżej (lewy górny korner). O Rybackiej nawet nie słyszałem. Dzięki :)

      • b52t
        1 listopada 2015 at 17:44

        Też jest na tym fragmencie mapy – prawy górny róg na przeciwko kościoła p.w. św. Mikołaja. Nie było to jakiś wielki cmentarz.

  3. Adam314
    1 listopada 2015 at 19:53

    Zupełnie praktycznie i bez emocji – jeśli nie będziemy nigdy likwidować grobów i cmentarzy to w końcu zabraknie na naszej planecie miejsca na normalne funkcjonowanie żywych, na rolnictwo, budownictwo, drogi…

    To kwestia priorytetów – martwi się nie martwią usunięciem grobów a żywi muszą się żywić.

    • 1 listopada 2015 at 20:42

      Myślę, że to coś na wzór błędu maltuzjańskiego :) Ale pewności oczywiście nie mam. (Inna sprawa, że osobiście preferowałbym kremację.)

    • b52t
      2 listopada 2015 at 10:43

      Grobowce są samo-likwidowane przez to, że nikt się nimi nie zajmuje. W przeszłości, głębszej i bliższej nekropolie były rugowane, ale dbano o przenoszenie pozostałości, a nie rozkopywano i roznoszono szczątki po okolicy. Tak stało się ze wspomnianym Wielkim Cmentarzem (Grosser Friedhof) przy Friedrich Wilhelm Strasse i Berliner Strasse – zaorano, nikomu nawet nie chciało się przenieść płyt nagrobnych (często kusznotwnie zdobione przez to kogo tam chowano). Żeby chociaż zechciano do ossuarium prochy i kości, a nie dewastować.
      Z drugiej strony, współcześnie temat relatywnie sporej ilości naklejek na nagrobkach o przeznaczeniu do likwidacji i informacje na cmentarzu przypominające o konieczności dokonywania opłat (teraz przy okazji możliwych odwiedzin), bo w przeciwnym razie rugowanie cmentarza z mocy prawa. Jest to mało ludzkie, ale też bardzo twardo realistyczne – tak, jest za mało miejsca. Stare opuszczone i zapuszczone cmentarze w małych miejscowościach (na Dolnym Śląsku ich dużo) to co innego, ale tam dokonuje się wspomniane samo-likwidowanie. Być może w ten sam sposób można by myśleć o grobach przed kilkudziesięciu lat, gdyby nie to, że chodzi tylko i jedynie o kasę, a nie o to, że groby wyglądają jak nieodwiedzane przez długie lata. Z innej zaś strony – cmentarze są po to by pamiętali o swojej rodzinie najbliżsi, bo przecież pamięć urzędowa jest w postaci dokumentów, jeśli nie ma rodziny, która się opiekuje, to może i nie ma potrzeby trzymać fizyczny ślad w postaci nagrobku, którego nikt nie odwiedza. Ale to tylko myśl.

      • 2 listopada 2015 at 11:18

        Tylko drobne pytanie: czy osoba (nawet zmarła) zasługuje na utratę pamięci tylko dlatego, że rodzina utraciła o niej pamięć (albo nie ma możliwości, z przyczyn choćby najbardziej obiektywnych — śmierć).

        • b52t
          2 listopada 2015 at 11:35

          Jasne, konflikt wartości jest tutaj wyraźny. To od razu przychodzi na myśl – pamięć ma być tylko dla rodziny, czy jednak w taki sposób chowamy właśnie po to by choć to po nas zostało – żeby nie wymazać z powodu braku zapłaty czy kurczącego się miejsca. Przy starych cmentarzach tak się dzieje, że płyty ze zniszczonych, opuszczonych, nagrobków są tak składowane, żeby można było chociaż zobaczyć kto leżał na danym cmentarzu.
          Z innej strony na przeciwko cmentarza przy Grabiszyńskiej jest pomnik starych wrocławskich cmentarzy, którego główną część stanowią płyty z tych nekropolii.

          • 2 listopada 2015 at 11:45

            No OK.
            A teraz przyłóżmy do tego moralnego dylematu miarę normatywną:
            – 20 lat grób,
            – 40 lat cmentarz.

            • MR
              2 listopada 2015 at 12:05

              Weź się dogadaj z liberałami: beznogi darmozjadzie, masz dwie ręce, więc pracować możesz, ale wolisz je wyciągać po (po)datki – zdychaj pod płotem. Ale nie martw się, ze wspólnej kasy wyasygnujemy sumkę na godne przeniesienie twoich doczesnych szczątków. Aby pamięć nie zaginęła.

              • 2 listopada 2015 at 12:13

                Maszpan nieco wypaczony pogląd na liberała. Po pierwsze na pewno nie zdychaj. Ale co ważniejsze chyba (tak przynajmniej ja to postrzegam, w mojej prywatnej ocenie) liberał mówi o tym, że człowiek ma — i powinien mieć — wpływ na to co się z nim dzieje tu i teraz (plus ta stara zasada, że „tam sięga moja wolność gdzie kończy się twoja wolność”).

                Natomiast w przypadku osób zmarłych raczej trudno mówić o wolnej wolności realizacji swoich planów, bo nie mam już na to wpływu.

                A czy wystarczy, że ma je ew. rodzina… moim zdaniem nie wystarczy, a wcale nie tak odległą paralelą jest kwestia do przerywania ciąży (proste pytanie: czy wolność przerywania ciąży jest wolnością liberalną — czy jednak ew. wolność wkracza w wolność innej osoby? Moim zdaniem wkracza…)

              • MR
                2 listopada 2015 at 12:18

                Ni ładu, ni składu:)

              • 2 listopada 2015 at 12:43

                Owszem, bo liberał to nie dryl i ruki pa szwam! — raczej „jakoś się utrze, musi się wyjaśnić”.
                Nie kocham prądów intelektualnych, które mają wszystko od A do Z objaśnione, ustalone — objawione.

              • MR
                2 listopada 2015 at 12:45

                To się nazywa „człowieczeństwo”. Wymyślone naprawdę dawno temu – nie ma co wyważać otwartych drzwi |:|) (O jaki ładny ryjek mi wyszedł przypadkiem.)

              • 2 listopada 2015 at 12:46

                Ja też uważam, że najpierw był człowiek, a później zaczęły się -izmy.

              • b52t
                2 listopada 2015 at 13:22

                A to nie izmy stworzyły człowieka? Judaizmy, Chrześcijanizmy, et cerata.

              • 2 listopada 2015 at 13:37

                Abstrahując od tego czy istnieje Istota Nadprzyrodzona (a może i nie da się tego w oderwaniu rozpatrywać)… sam homo sapiens ma historię ok. 100 razy dłuższą niż chrześcijaństwo (i pewnie 40 razy dłuższą niż judaizm).

                Poza tym to oczywiste, że człowiek wymyślił religię :)

              • b52t
                2 listopada 2015 at 14:43

                Świat ma 6500 lat, a kości dinozaurów zostały podrzucone przez Buke. Wszelkie dowody na rewolucję dowodzą tylko, że Buka planowała, szukała.

              • MR
                2 listopada 2015 at 12:43

                A tu ciekawostka: http://www.bbc.com/news/magazine-34666084 – i jaką radę masz dla mnie, Wuju?

            • b52t
              2 listopada 2015 at 12:06

              40 lat to nawet nie jedno pokolenie. Trochu suabo. I to choć sam się nie rozckliwiam nam szczątkami. Ale nagrobki dlatego, że przenoszą o ludziach żyjących w danym miejscu.

  4. wojakrob
    2 listopada 2015 at 17:35

    Fotki do felietonu:

    http://www.tvn24.pl/wroclaw,44/poniemieckie-nagrobki-we-wroclawiu,528193.html
    A rednacz zapewne pamięta, że jak się wchodziło w latach ’70 przez dziurę w płocie najkrótszą (dla niego) drogą na Cmentarz Osobowicki to trzeba było pokonać zwałowisko poniemieckich płyt nagrobnych. Później wywieziono je do Mirkowa, a potem przerobiono na kostkę brukową i (być może) chodząc po wrocławskim rynku chodzimy po pozostałościach tych pomników

  5. b52t
    16 listopada 2015 at 20:59

    Wracając do zakopanego tematu poszanowania szczątków ludzi, którzy mieszkali sobie kiedyś, a zarazem do zdjęcia ilustracyjnego.
    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/9092532,wroclaw-setki-ludzkich-cial-na-budowie-nowego-liceum,id,t.html

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.