Powiedziała co wiedziała #41 — o posłance, która miała wyższe wykształcenie, chociaż studiów nie skończyła

„Nie miałam zamiaru kłamać i oszukiwać. Po prostu byłam przekonana, że gdy uzyskałam tzw. absolutorium, zaliczyłam wszystkie egzaminy, ale nie obroniłam pracy magisterskiej, mogę uważać, że mam wyższe wykształcenie”posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka (PiS) o tym, że „mam wyższe wykształcenie, chociaż studiów nie skończyłam” (via GazetaWroclawska.pl)

Myślałem, że takie rzeczy już nie wrócą — zwłaszcza po tym jak tzw. „magisterium Kwaśniewskiego” stało się przyczynkiem do podważania wyniku wyborów prezydenckich w 1995 r. (por. uchwała Sądu Najwyższego z 9 grudnia 1995 r., Monitor Polski z 1995 r. nr 144 poz. 708), a może nawet pewnego kryzysu konstytucyjnego (jeśli ktoś nie kojarzy, to może chociaż pamięta kawałek Kazimierza Staszewskiego pt. „12 groszy”„Więc mam wyższe wykształcenie, chociaż studiów nie skończyłem / Jak prezydent Kwaśniewski, Jaskiernia stróż prawości”).

Dla przypomnienia: po tym jak prezydentem wybrano Aleksandra Kwaśniewskiego, Sąd Najwyższy został zasypany protestami wyborczymi, których autorzy chcieli podważyć wynik wyborów w oparciu o to, iż doszło do „wprowadzenia wyborców w błąd co do wykształcenia kandydata wybranego na urząd Prezydenta”.
A dokładnie, iż „w zgłoszeniu Ogólnopolskiego Komitetu Wyborczego Aleksandra Kwaśniewskiego jako kandydata na urząd Prezydenta przez podanie nieprawdziwych danych co do wykształcenia kandydata i b) w liście wyborczej Państwowej Komisji Wyborczej w części dotyczącej wykształcenia wybranego Prezydenta. Zarzut ten kwalifikowany był przez niektórych autorów protestów także jako przestępstwo przeciwko wyborom przez wyłudzenie poświadczenia nieprawdy na liście wyborczej PKW”.

Mija 20 lat i temat wraca dużym chichotem historii… #DobraZmiana — wyższe wykształcenie bez magistra, to prawie jak ten poseł dekomunizujący wymiar sprawiedliwości — ze stażem w PZPR i komunistycznych organach ścigania.

(Na marginesie: ja pamiętam, że właśnie 19 listopada 1995 r., wieczorem, w Ołówku lub Kredce, drwiliśmy z „Olka” i jego „magistra”. Posłanka in spe też.)

PS moje wrażenia z ówczesnej kampanii opisałem felietonie „Puk-puk” (opublikowany w Polityce nr 2001, z 9 września 1995 r.).

11 comments for “Powiedziała co wiedziała #41 — o posłance, która miała wyższe wykształcenie, chociaż studiów nie skończyła

  1. 8 stycznia 2016 at 14:32

    Pani myślała. A sprawdzić się nie chciało? Czy się sprawdziło i olało? Ja też sobie tak myślę…

  2. KB
    8 stycznia 2016 at 15:14

    Pani ma wyższe wykształcenie. Sąd najwyższy swoją powagą, utworzył nawet kiedyś specjalną kategorię wykształcenia wyższego. Niepełne wyższe. Wiadomo, wykształcenie nie piwo. Nie musi być pełne.

    • Żuraw
      8 stycznia 2016 at 22:58

      Niekoniecznie zaraz sąd. Kategoria „niepełne wyższe” na pewno była w ankietach personalnych w latach 70 i 80-ych. Ale nie wiem jakich wymagała kryteriów.

      • 9 stycznia 2016 at 10:35

        To była podobna fikcja jak docentura na wyższej uczelni — ludzie musieli się jakoś piąć, więc im dawano takie baretki. (Inna sprawa, że pewnie wówczas niekiedy nawet to pół-wyższe więcej oznaczało niż dziś doktorat, ale to inna para kaloszy).

  3. 9 stycznia 2016 at 12:02

    Było takie coś, że jeżeli miało się jakąś (nie pamiętam szczegółów) część studiów, to podawało się `wykształcenie wyższe’.

  4. b52t
    10 stycznia 2016 at 01:01

    Myślę, że mam uprawnienia radcowskie, choć aplikację rzuciłem na własne życzenie. Przejdzie w sądzie?

    • 10 stycznia 2016 at 07:27

      W moim sądzie (mam za sobą ca. 1,5 m-ca aplikacji) — tak! :)

    • Proto
      14 stycznia 2016 at 20:15

      Możesz bez obaw mówić, że jesteś radcą, i zawieszać głos w konspiracyjny sposób.

  5. Proto
    14 stycznia 2016 at 20:13

    No właśnie. Wtedy zastanawiano się nad konsekwencjami dla Kwaśniewskiego, ale nic się nie stało.
    Jak widać nie wdrożono też żadnego mechanizmu, aby w przyszłości nie stało się podobnie.
    Słabo to świadczy o naszym państwie, że nie wyciąga wniosków i nie uczy się na własnych błędach.

    ps

    My drwiliśmy na Wittigowie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.