Granice krytyki osób pełniących funkcje publiczne (I ACa 236/15)

Granice krytyki osób pełniących funkcje publiczne to temat nie od dziś budzący kontrowersje — podkreślam: granice krytyki, nie prawo do krytyki (którego podważać się już nie da) — a przez to cały czas fascynujący.

wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 3 listopada 2015 r. (sygn. akt I ACa 236/15)
1) Z pełnieniem istotnych funkcji w strukturze organów administracji rządowej wiążą się pewne ograniczenia w działalności publicznej, a nawet zawodowej członków rodziny takiej osoby.
2) Granice krytyki w stosunku do osób pełniących funkcje publiczne muszą być szersze, aniżeli w stosunku do innych osób.

Spór miał następujący przebieg: jakaś pani poczuła, że jej dobra osobiste zostały naruszone poprzez publikację w prasie artykułu, w którym napisano, że wskutek jej powiązań z MSZ (jej mąż był tam asystentem wiceministra) jakaś fundacja dostała dotację („ministerstwo dało 1,4 mln kolesiom”). Zdaniem powódki informacja ta była nieprawdziwa, zaś sugestia, że powiązania rodzinne mają związek z wykorzystaniem środków publicznych narusza jej dobre imię, zatem zażądała publikacji przeprosin.

Roszczenie powódki zostało oddalone w obu instancjach: sąd ustalił, że artykuł opisywał domniemane nieprawidłowości przy organizacji przez MSZ konkursu, który wygrała fundacja założona miesiąc wcześniej przez znajomego wiceszefa resortu. Powódka przez jakiś współpracowała z fundacją, a to dzięki poleceniu jej przez owego asystenta, ale współpraca została zakończona w momencie gdy jej założyciel dowiedział się o powiązaniach kobiety z ministerstwem (w sumie dość zaplątany kłębek powiązań).
Po opublikowaniu artykułu resort spraw zagranicznych cofnął dotację dla fundacji oraz zakończył współpracę z mężem powódki.

Zdaniem sądu o oddaleniu powództwa przesądziło wykazanie prawdziwości informacji zawartych w artykule — przy czym wystarczało wykazanie istnienia powiązań osobowych między fundacją a MSZ (w tekście nie napisano, że to dzięki działaniom kobiety pieniądze poszły do fundacji, zatem z tego zarzutu gazeta nie musiała się tłumaczyć). Opisane małżeństwo i znajomości były prawdziwe, zatem sumarycznie tekst przywoływał szereg informacji, które mogły budzić uzasadnione wątpliwości co do zachowania rzetelności przy wyborze podmiotów zasługujących na dotacje z budżetu. Potwierdziło to zresztą samo działanie MSZ, które natychmiast po publikacji tekstu zwołało konferencję prasową i zadecydowało o odwołaniu dotacji i usunięciu osób powiązanych z fundacją ze stanowisk w resorcie.

Powódka natomiast niewątpliwie też była powiązana z fundacją, a nawet jeśli nie była to „praca”, to pod pewnymi dokumentami widniał jej podpis. Dziennikarzowi natomiast nie sposób było zarzucać braku należytej staranności — pytali rzecznika prasowego resortu, ale ten nie odpowiadał („był odsyłany i zbywany”).

Z tego też względu należało przyjąć, że w tym przypadku prasa działała w obronie uzasadnionego interesu społecznego — określa go m.in. potrzeba kontroli wydawania pieniędzy publicznych i piętnowania nieprzejrzystości — zaś skoro granice krytyki osób publicznych są znacznie szersze, niż w przypadku innych osób, to dopuszczalne było drążenie tematu i wyciąganie powiązań personalnych między urzędnikami i fundacjami finansowanymi przez urzędy. Skoro zatem prasa ma prawo prezentować negatywne zjawiska i piętnować nieprzejrzystość w dysponowaniu budżetowymi pieniędzmi, to roszczenie zostało oddalone — przeprosin nie ma i nie będzie.

9
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
kjonca
Gość
Olgierd Rudak
Gość

Tak, zrobiłem tę kwerendę, generalnie nic sensacyjnego.

Jutro rano będzie tekst, w którym anonimizacja wyroku napierniczyła, ale na szczęście znalazłem o co chodzi :)

b52t
Gość
b52t

Akurat ta gazeta ma takie doświadczenie procesowe, że pewnie już potrafią napisać tak tekst, żeby trudno było im zarzucić, że łżą.

Olgierd Rudak
Gość

Ja może dodam, że tekst napisałem w weekend, a wczoraj gruchnęło, że Agora i Wojciech Czuchnowski zostali pozwani przez PiS za „państwo mafijne”:

http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/51374,Wojciech-Czuchnowski-wraz-z-GW-zostal-pozwany-przez-PiS-za-panstwo-mafijne

To by właściwie nadawało się na komentarz :)

b52t
Gość
b52t

Licentia poetica? Zwrot publicystyczny?
To może być bardzo ciekawe. Jak dla mnie z kontekstu (za podanym linkiem) wynika, że jeśli ktoś powinien pozywać to raczej PAD, a nie PIS.

Olgierd Rudak
Gość

Tak sobie myślę, że być może to jest nawet sprytne — PiS nie pełni funkcji publicznych (?), PiS nie ułaskawiało Kamińskiego — być może powiedzieć, że „państwo PiS” to „państwo mafijne” to naruszyć dobra osobiste PiS.

Ale wątpię :)

b52t
Gość
b52t

Zadałem sobie trud znalezienia tego tekstu i przeczytania go. No cóż jest tam kilka razy wymieniany PIS w warstwie obiektywnej (bo fakty), ale dalej jeśli już to PAD albo PRM może zrobić sobie wycieczkę do sądu, ale nie PIS, który choć wymieniany, to nie tworzy państwa. No i wreszcie, to jest ocena dziennikarza, osąd, do którego ma prawo jako obywatel, a nie tylko jako dziennikarz (publicysta). Ale idąc tropem rozumowania PIS powinni też złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełniania przestępstwa z 226 par. 3 K.k. No dobra niech poczekają, aż prokuratura wróci pod czułe ramiona Zbigniewa „Gwóźdź-Do-Trumny vel Zero” Ziobry, żeby… Czytaj więcej »

sjs
Gość

Pani premier mówi „rząd PIS”.

b52t
Gość
b52t

PIS da.
Tak swoją drogą, to PIS idzie ku spełnieniu hasła, które przerosło p. Kononowicza – rozdając pieniądze doprowadzi do tego, że nie będzie niczego. ;]