Podatek od sprzedaży detalicznej — niedzielne zakupy przez internet z wyższą stawką opodatkowania przychodu

Projekt ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej odbił się w sieci całkiem niezłym echem — głównie ze względu na słusznie podnoszony zarzut absurdalności wymogu obliczania jakichś kwot przez zagraniczne e-sklepy (pod rygorem zapłaty 40-złotowego zryczałtowanego podatku przez kuriera… który to podatek ma być pobrany od wysyłającego (sic!) — jest jednak w projekcie jeszcze jeden ciekawy kwiatek.

Oto zgodnie z art. 8 stawka podatku od sprzedaży detalicznej ma być różna w zależności od… dnia, w którym sprzedawca osiągnął przychód. Od poniedziałku do piątku stawka opodatkowania wynosić ma 0,7% (jeśli przychód nie przekracza 300 tys. złotych) lub 1,3% (od nadwyżki), jednak w soboty, niedziele i dni ustawowo wolne od pracy będzie to odpowiednio 1,3% i 1,9%.

Ale to nie wszystko. Otóż zgodnie z definicją sprzedaży detalicznej jest nią m.in. odpłatne zbywanie towarów konsumentom w Polsce, także na odległość (czyli sprzedaż przez internet się łapie). Obowiązek podatkowy powstaje zaś z chwilą wykonania czynności stanowiącej przedmiot opodatkowania (art. 5 projektu), którym jest po prostu sprzedaż detaliczna (art. 6 projektu — to naprawdę można było napisać prościej).

No to pomijając nawet problem jak zmusić tego nieszczęsnego Chińczyka, żeby wypełnił kwity do urzędu skarbowego (albo jak chiński kurier ma odebrać od niego ów zryczałtowany podatek w wysokości 40 złotych) — czym u licha jest sprzedaż przez internet w soboty, niedziele i święta?!
Normalnie powiedziałbym, że być może chodzi o dzień kiedy mam czas, więc siedzę i klikam. Ale przecież na czynność składającą się na sprzedaż nie składa się tylko klik klienta — to zwykle tylko oferta, która musi być jeszcze przyjęta przez e-sprzedawcę. Czy wystarczy tak zaprogramować serwer, żeby nie odkładał potwierdzenie wszystkich zamówień na poniedziałek (nawet tych opłaconych z góry online), żeby oddalić problem?

A może nawet tego nie trzeba — skoro umowa sprzedaży składa się z przeniesienia własności rzeczy i fizycznego wydania tej rzeczy (art. 535 kc), zaś jeśli kupującym jest konsument, to wydanie następuje zasadniczo w momencie faktycznego dostarczenia towaru (tak przynajmniej rozumiem art. 548 par. 3 kc) — to może podwyższona stawka przy e-sprzedaży sobotnio-niedzielnej dotyczyć miałaby tylko tych przesyłek, które są dostarczane w soboty, niedziele i święta? (Zwłaszcza jeśli kupujący wybrał zapłatę po dostarczeniu zakupionego towaru, art. 544 par. 2 kc?)

Nie da się ukryć wrażenia, że podatek od sprzedaży detalicznej wygląda na pisany kompletnie na kolanie. Takie są jednak skutki motywacji ideologicznej w pisaniu przepisów regulujących kwestie gospodarcze, ekonomiczne i biznesowe — warto pamiętać, że każdy podatek powinien być traktowany jako źródło przychodu, nie zaś jakiekolwiek „wyrównywanie szans” (por. 70-proc. podatek od odpraw menedżerów lub podatek bankowy) — tymczasem niezależnie od tego czy centra handlowe pękają w szwach w dni święte, to uważam wyższą stawkę za „sankcję” za to, że sklep jest otwarty w niedzielę.

PS Wychodzi na to, że trzeba wszystko brać na fakturę — podatek od sprzedaży detalicznej dotyczy tylko sprzedaży na rzecz konsumentów — wówczas sklep nie płaci podatku. Wszakże nie ma obowiązku księgowania faktur

58 comments for “Podatek od sprzedaży detalicznej — niedzielne zakupy przez internet z wyższą stawką opodatkowania przychodu

  1. Tomek
    9 lutego 2016 at 12:25

    Olgierdzie, podrzucam Ci pomysł na kolejny wpis: nowelizacja ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Miłościwe nam panujący chcą wprowadzić zakazać posiadania ziemi przez nierolników, czyli dziadek na wsi nie będzie mógł podarować mieszkającej w mieście wnuczce kawałka ziemi pod lasem…
    Kolejnym smaczkiem jest możliwość wywłaszczenia przedsiębiorców posiadających „za dużo” ziemi.

    • 9 lutego 2016 at 12:48

      Coś mi mówi, że to co najwyżej psucie zepsutego:

      https://czasopismo.legeartis.org/2015/09/ustawa-ksztaltowanie-ustroju-rolnego.html

      a w niej:

      – kwalifikacje rolnicze (art. 4 ust. 1, art. 4 ust. 2 pkt 2),
      – rozkułaczanie przez przechwytywanie ziemi przez Agencję (art. 9-10) — i to pod rygorem nieważności umowy (art. 16),
      – rozkułaczanie z ziemi nadanej przez Agencję jest chyba od paru lat, ale w innej ustawie.

      No nie da się ukryć, że czasem krytyka ze strony PO jest obosieczna…

    • b52t
      9 lutego 2016 at 13:07

      Temat jest o tyle lichy, że jakiś czas temu TK wypowiedział się, ale to jedynie w kwestii dziedziczenia, ograniczenia dla nie-rolników, względnie osób, które nie przeszły odpowiedniego szkolenia, to mogą schować tam skąd się pojawiły, czyli do lamusa historii polski ludowej.
      Ale będą to robić pod hasłem: Niemcy nas wykupujo. (choć ponoć więcej jest Duńczyków i Holendrów).

  2. Paweł
    9 lutego 2016 at 12:48

    Moim zdaniem wszystkie weekendowe zakupy przez internet będą księgowane w poniedziałek (co raczej nie będzie stanowiło problemu i pewnie jest robione i aktualnie), więc sklep spokojnie udowodni, że żadnej sprzedaży w weekendy nie prowadzi.

    Za to podatek dla sklepów zagranicznych… Życzę powodzenia w egzekwowaniu tego. Chyba, że będą miały płacić firmy kurierskie, to wtedy albo odmówią dostarczania przesyłek bez deklaracji opłacenia podatku albo podniosą koszt przesyłek międzynarodowych o 40zł. Och jak te sieci zagraniczne oberwą. (;

    • 9 lutego 2016 at 12:53

      Będzie problem, bo zdaje się nadal nie wolno formalnie przerzucać na nikogo podatku (tj. zapłata podatku przez osobę trzecią, za płatnika, nie zwalnia płatnika z obowiązku zapłaty podatku :)

      A skoro kurier ma pobrać podatek od wysyłającego, to pewnie musi też wykazać, że to zrobił.

      Przesyłki podrożeją, to na pewno, ale chyba nie wszystko :)

      • Paweł
        9 lutego 2016 at 13:04

        Banki na zakaz podnoszenia marży przy wysokim LTV kredytu (w okresie gdy LTV jest wysokie, więc na początku okresu kredytowania) zareagowały podniesieniem marży w ogóle. Skoro nie można tylko na jakiś czas…. Przecież owo podniesienie marż kredytów i innych opłat nie ma nic wspólnego z podatkiem bankowym. Na pewno było planowane już od dawna. Wszak koszty rosną cały czas.

        Więc firmy kurierskie, w odpowiedzi na rosnące ceny benzyny oraz wyższe koszty działalności, podniosą cenę przesyłek o 40zł. Albo dla niepoznaki o 50zł. Oczywiście jest jeszcze pytanie co jeśli przewoźnikowi nie uda się odzyskać owego podatku. Czy za jego niezapłacenie (lub nieściągnięcie od sprzedawcy) sankcja spada na przewoźnika? Wtedy raczej spodziewałbym się scenariusza pierwszego, czyli bez deklaracji nie dostarczamy.

        • 9 lutego 2016 at 13:19

          Co do banków to (całkowicie na marginesie) podoba mi się jak posły wzywają bankierów (!), żeby te się tłumaczyły z podwyżek.

          Bo w ustawie napisali, że nie da się :-)

          Podwyżki będą choćby za to, że będzie dodatkowa buchalteria (u kurierów, ale i w sklepach — chcę zwrócić uwagę, że przy przychodzie poniżej 1,5 mln miesięcznie jest zwolnienie — ale pod warunkiem wypełniania kwitów. A jak kwitów sklep nie wypełnia, to płaci 4 dyszki.

          Sankcja… jeśli to czyni kuriera odpowiedzialnym za pobór podatku, a niewypełnianie takiego obowiązku jest karane… za słaby jestem w podatkach, żeby twierdzić cokolwiek ze 100% pewnością — no ale przecież inaczej nie miałoby sensu, prawda?

          • b52t
            9 lutego 2016 at 13:29

            Jakby nie patrzeć, to zarobią na tym: księgowi, doradcy podatkowi, a na przedzie programiści.

          • Paweł
            9 lutego 2016 at 13:30

            Ale przychód to tylko za sprzedaż do Polski? Już widzę jak sprzedawca w Chinach wypełnia papierki, deklaruje co trzeba, bo ktoś na drugim końcu świata sobie tak wymyślił. (;

            • 9 lutego 2016 at 13:39

              Na szczęście chiński e-sklep musi opodatkować tylko sprzedaż do Polski. Chociaż pewnie fiskus byłby przeszczęśliwy gdyby Amazon.com wziął za podstawę sprzedaż globalną :)

              • Paweł
                9 lutego 2016 at 14:02

                Oczywiście poza samym obowiązkiem zapisania co zostało sprzedane sprzedawca musi zapisać kiedy zostało sprzedane (w końcu każdy powinien wiedzieć kiedy w Polsce przypadają dni wolne od pracy). Wystarczy jeszcze uwzględnić (lub nie, bo ustawa tego nie precyzuje) odpowiednią strefę czasową, wypełnić dokumenty i zapłacić kurierowi, bo inaczej kurier będzie miał kłopoty. Doprawdy, nie wiem co tutaj może pójść nie tak. (;

          • Paweł
            9 lutego 2016 at 13:38

            To może trzeba by kurierom dać uprawnienia policji skarbowej co najmniej? (;

            • 9 lutego 2016 at 13:42

              Nająć ich za oficerów operacyjnych: „uprzejmie donoszę, że ten spod dwójki dużo paczek odbiera, ze środka śmierdzi kawą, a przecież każdy wie, że w kawie się dobrze narkotyki chowa”.

          • b52t
            9 lutego 2016 at 13:41

            Musieliby zrobić z kurierów inkasentów, czyli obowiązanych do pobrania od podatnika podatku i wpłacenia go we właściwym terminie organowi podatkowemupodatku, albo płatnika, odpowiedzialnego za obliczenie i pobranie od podatnika podatku i wpłacenia go we właściwym terminie organowi podatkowemu. ;-)

            • 9 lutego 2016 at 13:44

              Da się (art. 11):

              3. Przewoźnik jest obowiązany do 25 dnia miesiąca następującego po miesiącu, którego
              podatek dotyczy, do wpłaty podatku, o których mowa w ust. 2, na rachunek urzędu
              skarbowego, przy pomocy którego naczelnik urzędu skarbowego właściwy dla podatnika
              wykonuje swoje zadania, a także złożyć właściwemu dla podatnika naczelnikowi urzędu
              skarbowemu deklarację o wysokości podatku pobranego przez płatnika, sporządzoną według
              ustalonego wzoru.

              Plus delegacja dla MinFina do wydania odpowiedniego rozporządzenia (ust. 4).

              • b52t
                9 lutego 2016 at 13:47

                Łosz, kutwa. Ostro pojechali, ostro.
                Cała nadzieja w MinFin. Zdaje się, że ten od kilku miesięcy nie może wydać rozporządzenia w sprawie podstawy naliczania składki na Rzecznika Finansowego (dawnego Rzecznika Ubezpieczonych), przez co banki i instytucje finansowe obowiązane nie płacą tej składki.

      • Robal_pl
        9 lutego 2016 at 13:18

        Obawiam się, że sporo sklepów za granicą przestanie po prosu handlować z takim debilnym krajem jak Polska. Po co marnować środki na marny kraik trzeciego świata, lepiej z Afryką handlować. Jeżeli jednak będą handlować to wszystko oczywiście podrożeje .W sumie to trzeba podziękować PIS, że jedną ustawą dobrobyt w kraju wprowadził i jesteśmy tak bogaci, że stać nas na płacenia za ten sam towar więcej niż Niemcy czy Francuzi.
        Kurrr… Nóż sam się w kieszeni otwiera…

        • 9 lutego 2016 at 13:24

          Duże sklepy się przystosują, skoro Amazon potrafi nawet uwzględniać lokalne stawki VAT i załatwiać za nas cło i inne daniny, to będzie potrafił i te papierki załatwić (por. tekst Roberta Drózda: http://swiatczytnikow.pl/czy-nowy-podatek-od-sprzedazy-detalicznej-zablokuje-nam-zamawianie-z-amazonu/ )

          • Robal_pl
            9 lutego 2016 at 13:26

            Wiem, czytałem.
            Osobiście wolę jednak ceny bez zmian i lipne zaświadczenia. Czy ten „podatek” ma jakiś cel, oprócz wyciągnięcia kasy od bogatych ludzi?

            • 9 lutego 2016 at 13:39

              Od bogatych? ;-) Ten kto nie osiąga przychodu 1,5 mln musi robić papiery — wzbogaci się jego księgowa :)

              • b52t
                9 lutego 2016 at 13:42

                Przecież bogaci nie płacą podatków (tak wysokich jak biedni i średni).

              • Robal_pl
                9 lutego 2016 at 13:47

                Bogaty to ten co kupuje w Internecie. A już szczególnie za granicą.
                PIS jak każda partia socjalistyczna chce się przypodobać ‚najbiedniejszym’, bo ich jest najwięcej i będą na nich głosować. Kosztem zubożenia całego społeczeństwa. Nie tylko ‚bogatych’ zarabiających średnią krajową (jak mają szczęście) lub więcej. Żałosne jest to, że nauczycielka zarabiająca 2800 zł dopłaca do 13 i 14 pensji górnika, zarabiającego 6000 zł…

              • 9 lutego 2016 at 14:02

                Ale to nie jest podatek na kupujących, lecz na sklepy.

                Oczywiście finalnie przeleci on na kupujących… przy czym stawka 40 zł ryczałtu jest w ogóle absurdalna, bo zakładając, że kupię sobie atrament za 55 zł…

                Schemat odbierania przesyłek pewnie będzie wyglądał tak:
                – przychodzi kurier do sprzedawcy,
                – ma pan papiery? — pyta,
                – nie mam — odpowiada sklep,
                – to 40 złotych proszę wpłacić — kurier,
                – nie mam, a jakbym nawet miał, to bym nie dał — sklepowy,
                – to nie odbiorę przesyłki — mówi kurier, bo przecież nie będzie nadstawiał głowy.

                Ale jak zrobić jeśli sklep będzie chodził na pocztę wysyłać paczki? ;-) Pani z okienka ma pytać co to i do kogo?

                Od razu trzeba zapuścić szeroko zakrojoną kontrolę korespondencji i przesyłek,

              • Paweł
                9 lutego 2016 at 14:10

                Duże firmy kurierskie (bo to raczej za ich pośrednictwem są wysyłane przesyłki międzynarodowe) będą prawdopodobnie robić tak jak napisałeś.

                Inaczej może to wyglądać na poczcie, gdzie poczta nadawcy przyjmie paczkę i dokumenty będą sprawdzane na etapie przyjęcia na poczcie w Polsce. I wtedy będzie zwrot jeśli nie będzie dokumentów. Później trochę sporów między kupującymi i sprzedającymi i informacja „nie wysyłamy do Polski”.

                To, albo przesyłki będą wysyłane jako prezent od wujka Wang Xu. (;

              • 9 lutego 2016 at 14:20

                Ten schemat widzę także w języku polskim, bo podatek płacić będzie także polski e-sklep, a kwity sprawdzać kurier-Polak.

                Przecież jeśli pójdę na pocztę wysłać paczkę, co komu do tego co jest w środku? Nawet jeśli zadeklaruję wartość.

                W ostateczności oświadczę się, że to na fakturę, a wówczas podatku nie ma.

                Ale procedury jak kurier ma badać, że sprzedaż jest na fakturę — nie widzę :)

  3. Robal_pl
    9 lutego 2016 at 13:13

    Trybunał Konstytucyjny uwaliłby tę ustawę ale… Trybunał właśnie w tym celu został uwalony inną ustawą. Aby nie przeszkadzał. Żałosne i przykro patrzeć jak kraj idzie w pi..du. :(

  4. b52t
    9 lutego 2016 at 13:17

    Dobrze, że zdarzyłem zamówić sobie książki przed tą ustawą. ;-)

    No cóż, jak usłyszałem o tym, że najwyższa stawka ma być za handel w łikendy i dni wolne, to wiadomo było po co to robią. Z drugiej strony są kraje, gdzie w niedzielę i święta rzeczywiście się nie handluje i jakoś ludzie tam żyją. Z pewnością żyją mniej kolorowe, bo jednak wypad do centrum handlowego to jest to.

    Podatek pobierany przez kurierów to też jest szczał w dziesiątkę.
    Mam wrażenie, że ten rząd/sejm wyjątkowo dobrze przyswoił sobie zdanie: papier przyjmie wszystko.

    • 9 lutego 2016 at 13:22

      Zawsze są kraje, gdzie jest inaczej, a ludzie żyją — w RFN nie ma sklepów, a w Czeskiej Republice jest trawa, łatwy dostęp do broni i możliwość reklamy alkoholi. A w UK niektórych piesków nie wolno hodować. A w niektórych stanach USA nie wolno korzystać z usług prostytutek.

      A na Guardianie czytałem wczoraj, że w Gruzji chcą wprowadzić prawo penalizujące obrazę uczuć religijnych. I komentarz jakie to dziwne :)

      • b52t
        9 lutego 2016 at 13:27

        Się wie, to taka nasza swoistość, można by powiedzieć. Mimo to, 25 lat, a u nas wciąż jakieś nienasycenie tym kupowaniem.
        Oczywiście, że w gruncie rzeczy gardzę taką motywacją przy pisaniu prawa dotyczącego gospodarki, bo jakby chcieli być taki mili i uczciwi, to bazaru niedzielne też by zakazali, pardon, obłożyliby dodatkową opłatą.

        • 9 lutego 2016 at 14:21

          Nie wiem czy to nienasycenie kupowaniem czy po prostu nieumiejętność spędzania wolnego czasu — jeden w niedzielę na giełdę moto wali, zabić czas, inny do galerii handlowej, jeszcze inny na rowerze się poci albo jeszcze gorsze rzeczy…

          Nie ma dobrego sposobu. Czekam na podatek od biletów za wstęp na imprezy sportowe, kina, etc. — plus wyższa stawka za niedzielne spektakle i mecze ;-)

          (A ciekawe czy kupiony wcześniej bilet byłby zakupem „w niedzielę” czy „w środę” ;-)

          • b52t
            9 lutego 2016 at 14:27

            Przecież już jest podatek od biletów – VAT. ;-)

            • 9 lutego 2016 at 14:29

              Nawet nie śmiem przypuszczać, że podatek od sprzedaży ma zastąpić VAT w obrocie konsumenckim :)

              • b52t
                9 lutego 2016 at 15:03

                No nie, ale bileciki są opodatkowane, chyba 8%, a mogły by być 0%, albo zw (oczywiście, gdy tylko jest to zgodnie z dyrektywą unijną).

  5. JacekD
    9 lutego 2016 at 14:10

    Nie wiem, może inne projekty czytamy, ale:
    1. Podatek zryczałtowany 40 zł – owszem, ale jeżeli nie jest zadeklarowana wartość towaru. Przy zadeklarowanej jest podatek od tejże wartości. Czyli tusz za 55 zł zdrożeć może maks. 1 zł. (maksymalna stawka to niecałe 2%)
    2. Obowiązek podatkowy przy sprzedaży wysyłkowej powstaje…ano, właśnie – albo w momencie otrzymania wpłaty na konto (VAT) albo w momencie wydania towaru odbiorcy (dostarczenia do łapek własnych klienta – to przy dochodowym). Burdel jest niezły, ale ani banki nie księgują w sobotę-niedzielę ani przewoźnik nie dostarcza w dni wolne od pracy. Problem stawek w zasadzie upada, bo zawsze to będzie dzień powszedni

    Ustawa jest do solidnego przepracowania, ale w innych kwestiach. Czepiajmy się tego, co naprawdę jest groźne, bo damy sobie oczy zamydlić nieistotnymi duperelkami…

    • 9 lutego 2016 at 14:28

      ad 1) Cały czas piszę o tym, że albo papierkologia — albo 40 zł podatku. Jeśli kupię coś za 55 zł, a sklep nie zrobi buchalterii — dopłaca 40 zł podatku. Taka jakby sankcja za niemanie papierów :)

      ad 2) Nie tak prosto, bo niezależnie od tego co jest w PIT/CIT i VAT, ta ustawa po swojemu określa moment powstania obowiązku podatkowego — Obowiązek podatkowy powstaje z chwilą wykonania czynności stanowiącej przedmiot opodatkowania. (art. 5). Czyli z chwilą sprzedaży.

      • b52t
        9 lutego 2016 at 14:43

        zawsze mogliby z tego zrobić wykroczenie skarbowe i wrzucić 5k grzywny, albo stawkę sankcyjną od np. kwartalnych przychodów. … a mógł zabić

      • JacekD
        9 lutego 2016 at 14:44

        1. Deklaracja wartości towaru to nie papierkologia, tylko kwestia jednej dodatkowej rubryczki drukowanej przez komputer. A jak jest z cłem? Chiny podpadają, zdaje się, pod cło
        2. No tak, art. 5 nie doczytałem, interesowała mnie jedynie sprzedaż wysyłkowa ;) Ale to może i dobrze. Gdzieś trzeba to będzie wreszcie poprawić, żeby ustawy były spójne. Już miałem problemy z powodu niekompatybilności VAT i PIT/CIT. Według jednej ustawy było w porządku, według drugiej orżnąłem państwo na podatku (a konkretnie terminie wpłacenia zaliczki). I niezależnie, którą byśmy nie brali jako pierwszą. Jak się nie kręć, d… z tyłu.
        Tak jeszcze dodam 3. A propos cła – „Rozliczenia należności celnopodatkowych dokonuje Poczta Polska. W
        przypadku przesyłek kurierskich przesyłki są odprawiane najczęściej
        przez agencję celną firmy spedycyjnej. Opłaty za odprawę ciążą na
        odbiorcy i są regulowane przy odbiorze przesyłki.” Więc jakiś precedens jest i można załatwić w prosty sposób. Przy dobrej woli ;)

        Inna sprawa, że nadal ustawodawcy tkwią w średniowieczu nieomal i ustawy nie uwzględniają specyfiki choćby internetu. Nie tylko tu, ale w wielu innych dziedzinach (prawo pracy, prawo prasowe… można by długo wyliczać). Jak to wbić do tych głów?

        • 9 lutego 2016 at 14:53

          Ad 1) Deklaracja wartości towaru — to może na fakturze albo w liście przewozowym. Bo papierkologia związana z podatkiem wygląda np. tak (wybieram na chybił-trafił, tylko po to, by pokazać, że to nie jest jedna rubryka — mówimy o podatku, który płacić mają sprzedawcy):

          – Przychód ze sprzedaży detalicznej w przypadku sprzedawcy detalicznego określa się w oparciu o wielkość obrotu zaewidencjonowanego przy pomocy kas rejestrujących i pomniejsza o dokonane w danym okresie zwroty towarów.

          – W przypadku upoważnienia sprzedawcy detalicznego do korzystania z więcej niż jednej marki handlowej, przychód ze sprzedaży detalicznej ustala się osobno dla sprzedaży detalicznej prowadzonej odrębnie pod każdą marką handlową i dolicza do przychodu ze sprzedaży detalicznej sieci handlowej połączonej tą marką handlową.

          – Sprzedawcy detaliczni niewchodzący do sieci handlowej są obowiązani do 25 dnia miesiąca następującego po miesiącu, którego podatek dotyczy:
          1) obliczać i wpłacać podatek na rachunek urzędu skarbowego, przy pomocy którego
          naczelnik urzędu skarbowego właściwy dla podatnika wykonuje swoje zadania;
          2) składać właściwemu dla podatnika naczelnikowi urzędu skarbowego deklaracje o
          wysokości podatku sporządzone według ustalonego wzoru.

          – Podmioty tworzące sieć handlową ponoszą solidarną odpowiedzialność za jej
          zobowiązania z tytułu podatku należnego za okres, w którym wchodziły do sieci handlowej, z tym że odpowiedzialność każdego sprzedawcy detalicznego niebędącego równocześnie
          franczyzodawcą jest ograniczona do części podatku należnego przypadającej na sprzedaż
          detaliczną zrealizowaną przez tego sprzedawcę detalicznego

          – Franczyzodawca jest obowiązany do końca miesiąca, w którym zapłacił podatek w
          wysokości zgodnej z informacją, o której mowa w ust. 4, złożyć sprzedawcy detalicznemu
          oraz właściwemu dla sieci handlowej naczelnikowi urzędu skarbowego sporządzoną według
          ustalonego wzoru informację o wysokości części podatku zapłaconego przypadającej na
          sprzedaż detaliczną przypadającą na tego sprzedawcę detalicznego.

          – Jeżeli franczyzodawca zaniechał obowiązku określonego w ust. 5, sprzedawca
          detaliczny wchodzący w skład sieci handlowej może zapłacić podatek w części przypadającej na sprzedaż detaliczną zrealizowaną przez tego sprzedawcę detalicznego ze skutkiem zwolnienia go z solidarnej odpowiedzialności, o której mowa w ust. 3, do wysokości dokonanej zapłaty. Sprzedawca detaliczny jest uprawniony do potrącenia równowartości wpłaconego podatku ze wszelkich kwot należnych franczyzodawcy od sprzedawcy detalicznego. Skorzystanie przez sprzedawcę detalicznego z możliwości zapłaty podatku ze skutkiem zwolnienia go z solidarnej odpowiedzialności nie zwalnia franczyzodawcy z odpowiedzialności karno-skarbowej oraz obowiązku zapłaty odsetek za opóźnienie w zapłacie podatku.

          Dola ew. płacona przez kurierów to może mniejszy problem, ale też jakiś kwit — żadna „jedna rubryczka”.

        • Paweł
          9 lutego 2016 at 14:57

          ad 1) To mówi tylko od jakiej kwoty podatek ma być liczony. Nie mówi
          według jakiej stawki, więc przewoźnik musiałby ustalić datę sprzedaży, ustalić przychód sprzedawcy ze sprzedaży do Polski,
          policzyć podatek oraz pobrać podatek od sprzedawcy. Nie widzę powodu, dla którego sprzedawca za granicą miałby taką ewidencję prowadzić.

  6. 9 lutego 2016 at 15:01

    Nb. fajnie, że przypomnieli dziś tę kapelę, bo można zadedykować pomysłodawcom podatku:

    https://youtu.be/7511NXJNV8o?list=RDEMzbruphK_6EOMZ1OEUmkt9A

  7. Adam314
    9 lutego 2016 at 17:25

    Widzę na horyzoncie nowy rodzaj usługi. Firmy mające siedzibę tuż za granicą naszego kraju, np. w Nachodzie w Czechach będą udostępniały swój adres do odbioru paczek a następnie repakowały i wysyłały paczki właściwemu odbiorcy. Nie będzie to już sprzedaż tylko zwykła paczka.

  8. mall
    9 lutego 2016 at 20:28

    Tyle pisania, a rzeczywistość jest taka, że samo osłabienie PLN do EUR czy USD w ostatnich dniach było większe niż wysokość podatku od sprzedaży :P

    • 9 lutego 2016 at 20:54

      Akurat w ostatnim miesiącu dolar potaniał, podobnie funt szterling.

      • mall
        10 lutego 2016 at 09:58

        Fakt, niepotrzebnie wcisnąłem tego USD bo osłabiło to uwagę.

  9. 9 lutego 2016 at 21:55

    To ja się spodziewa rozwoju ofert typu (np przy zakupie TV za 1000zł).
    – Koszt produktu 0,01zł
    – Koszt usługi dostawy: 999,99 zł :P

    I teraz jaki i w jakiej wysokości będzie pobrany podatek? W ogóle jak się wylicza podatki od kwot „groszowych”?

    • 10 lutego 2016 at 08:37

      Przyjdzie UOKiK i zabije.

      Od groszowych — jak się uzbiera sumka, wówczas się liczy podatek :)

      • b52t
        10 lutego 2016 at 09:26

        Będzie jak z konikami na allegro, unikalna, wyjątkowa koszulka zespołu Brat Hanki za 600 zł, bilet na koncert gratis, a tym, że tutaj dodadzą jeszcze cenę dostawy.

        • 10 lutego 2016 at 10:03

          Kiedyś pewien lokal (bodajże stare „Między Mostami”) tak sprzedawał piwo — piwo za złocisza, obowiązkowe paluszki 8 zł.

          • b52t
            10 lutego 2016 at 10:15

            Słyszałem, słyszałem.
            Tak czy tak, niewątpliwie kreatywny duch nie umrze, bo głupocie administracyjno-urzędniczo-ustawodawczej trzeba stawiać odpór.

    • sjs
      11 lutego 2016 at 23:21

      Np tak:

  10. sjs
    11 lutego 2016 at 11:53

    Czy to ma też „chronić” sklepy działające automatycznie, np sprzedaż produktów elektronicznych (ebooki, muzyka itp), które zostają dostarczone zaraz po tym jak operator płatności elektronicznych potwierdzi płatność kartą?

    • 11 lutego 2016 at 12:03

      „towarze – rozumie się przez to rzeczy ruchome oraz ich części” — czyli dobra niematerialne jednak poza tym układem :-)

  11. Paweł
    11 lutego 2016 at 15:06

    Oczywiście są jeszcze dwa aspekty tej ustawy:
    1. W uzasadnieniu pojawiło się sformułowanie, że wystarczy niewielka zmiana w oprogramowaniu i sklepy internetowe będą mogły sobie wszystko ewidencjonować. I do tego vacatio legis wynoszące 14 dni. No ale w końcu zmiany są niewielkie, to każdy sklep sobie da radę. Przecież to całe programowanie to jest łatwe. (;
    2. Wczoraj TVN robił trochę bezsensowną sondę pt „Czy będziesz kupował w weekend jeśli będą wtedy wyższe ceny?”. Chyba ktoś nie do końca zrozumiał jakąś wypowiedź, bo jakoś sobie nie wyobrażam, żeby sklepy podniosły ceny w weekendy i dwa razy w tygodniu zmieniały ceny w całym sklepie. Chociaż w przypadku sklepów internetowych byłoby to łatwiejsze akurat. Ale z drugiej strony sugerowałoby, że to podatek stoi za podwyżką. Łatwiej i lepiej podnieść wszystkie ceny i uzasadnić to słabą koniunkturą, kryzysem i czym tam się jeszcze da.

    • 11 lutego 2016 at 15:12

      > Łatwiej i lepiej podnieść wszystkie ceny i uzasadnić to słabą koniunkturą, kryzysem i czym tam się jeszcze da.

      Dobrze, że w ustawie nie ma zakazu podwyższania cen — ze względu na nowy podatek (albo i jakąkolwiek inną przyczynę).

      Oczywiście przeprogramowanie e-sklepu to sobie zrobi każdy, od ręki, w kwadrans. Dosłownie każdy (im się wydaje, że sklep w internecie to Amazon i nic więcej).

      • b52t
        11 lutego 2016 at 15:54

        Właśnie szkoda, że nie ma zakazu, wtedy Bezos z Amazona, szef Jeronimo Martins, szef spółki właściciela Kauflandu i Lidla, Anglicy z Tesco i Francuzi. To byłby piękny teatrzyk przy którym wezwanie prezesów banków to byłoby nic.

        • Paweł
          11 lutego 2016 at 16:03

          W ogóle śmieszne to wzywanie na dywanik prezesów banków. Tym bardziej, że jest zakaz przerzucania podatku na klienta, ale nie ma za to sankcji.

          A tak na marginesie to dziwne, że przeciwko ustawie mającej opodatkować zagraniczne hipermarkety nie protestują jedynie zagraniczne hipermarkety. (;

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.