Podatek od sprzedaży detalicznej — niedzielne zakupy przez internet z wyższą stawką opodatkowania przychodu

Projekt ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej odbił się w sieci całkiem niezłym echem — głównie ze względu na słusznie podnoszony zarzut absurdalności wymogu obliczania jakichś kwot przez zagraniczne e-sklepy (pod rygorem zapłaty 40-złotowego zryczałtowanego podatku przez kuriera… który to podatek ma być pobrany od wysyłającego (sic!) — jest jednak w projekcie jeszcze jeden ciekawy kwiatek.

Oto zgodnie z art. 8 stawka podatku od sprzedaży detalicznej ma być różna w zależności od… dnia, w którym sprzedawca osiągnął przychód. Od poniedziałku do piątku stawka opodatkowania wynosić ma 0,7% (jeśli przychód nie przekracza 300 tys. złotych) lub 1,3% (od nadwyżki), jednak w soboty, niedziele i dni ustawowo wolne od pracy będzie to odpowiednio 1,3% i 1,9%.

Ale to nie wszystko. Otóż zgodnie z definicją sprzedaży detalicznej jest nią m.in. odpłatne zbywanie towarów konsumentom w Polsce, także na odległość (czyli sprzedaż przez internet się łapie). Obowiązek podatkowy powstaje zaś z chwilą wykonania czynności stanowiącej przedmiot opodatkowania (art. 5 projektu), którym jest po prostu sprzedaż detaliczna (art. 6 projektu — to naprawdę można było napisać prościej).

No to pomijając nawet problem jak zmusić tego nieszczęsnego Chińczyka, żeby wypełnił kwity do urzędu skarbowego (albo jak chiński kurier ma odebrać od niego ów zryczałtowany podatek w wysokości 40 złotych) — czym u licha jest sprzedaż przez internet w soboty, niedziele i święta?!
Normalnie powiedziałbym, że być może chodzi o dzień kiedy mam czas, więc siedzę i klikam. Ale przecież na czynność składającą się na sprzedaż nie składa się tylko klik klienta — to zwykle tylko oferta, która musi być jeszcze przyjęta przez e-sprzedawcę. Czy wystarczy tak zaprogramować serwer, żeby nie odkładał potwierdzenie wszystkich zamówień na poniedziałek (nawet tych opłaconych z góry online), żeby oddalić problem?

A może nawet tego nie trzeba — skoro umowa sprzedaży składa się z przeniesienia własności rzeczy i fizycznego wydania tej rzeczy (art. 535 kc), zaś jeśli kupującym jest konsument, to wydanie następuje zasadniczo w momencie faktycznego dostarczenia towaru (tak przynajmniej rozumiem art. 548 par. 3 kc) — to może podwyższona stawka przy e-sprzedaży sobotnio-niedzielnej dotyczyć miałaby tylko tych przesyłek, które są dostarczane w soboty, niedziele i święta? (Zwłaszcza jeśli kupujący wybrał zapłatę po dostarczeniu zakupionego towaru, art. 544 par. 2 kc?)

Nie da się ukryć wrażenia, że podatek od sprzedaży detalicznej wygląda na pisany kompletnie na kolanie. Takie są jednak skutki motywacji ideologicznej w pisaniu przepisów regulujących kwestie gospodarcze, ekonomiczne i biznesowe — warto pamiętać, że każdy podatek powinien być traktowany jako źródło przychodu, nie zaś jakiekolwiek „wyrównywanie szans” (por. 70-proc. podatek od odpraw menedżerów lub podatek bankowy) — tymczasem niezależnie od tego czy centra handlowe pękają w szwach w dni święte, to uważam wyższą stawkę za „sankcję” za to, że sklep jest otwarty w niedzielę.

PS Wychodzi na to, że trzeba wszystko brać na fakturę — podatek od sprzedaży detalicznej dotyczy tylko sprzedaży na rzecz konsumentów — wówczas sklep nie płaci podatku. Wszakże nie ma obowiązku księgowania faktur

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

58 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze