Makaron z jajek (lub z masy jajowej pasteryzowanej)

Czy makaron z jajek jest tym samym co makaron z masy jajowej pasteryzowanej? Czy w ogóle „masa jajowa pasteryzowana” jako produkt przetworzony może być utożsamiana z jajami? A co właściwie oznacza wyraz „domowy” w oznaczeniu produktów spożywczych? Na takie (i nie tylko) pytania postaram się odpowiedzieć bazując na treści uzasadnienia prawomocnego wyroku WSA w Warszawie z 27 listopada 2015 r. (VI SA/Wa 2352/15).


makaron z jajek czy z masy jajowej

Makaron z jajek czy z masy jajowej? Oto jest pytanie!


Sprawy miały się następująco: przeprowadzona przez Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (brzmi strasznie, jakbym Pipesa czytał…) przeprowadzili kontrolę prawidłowości znakowania produkowanego przez Lubellę makaronu o nazwie „Domowa jajeczna krajanka”, wskutek której stwierdzono, że:

  • określenie „domowy” wprowadza w błąd konsumenta, ponieważ makaron jest produkowany na skalę przemysłową i zawiera w składzie masę jajową pasteryzowaną, a w dodatku sugeruje, że został wyprodukowany przy użyciu tradycyjnych metod i składników;
  • pisanie o „jajach” podczas gdy w rzeczywistości użyto „masę jajową pasteryzowaną” będącą efektem przetworzenia jajek narusza przepisy ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia;

w związku z czym wydano decyzję nakazującą Lubelli prawidłowe oznaczenie towaru — usunąć „domowy”, zastąpić jajka ową „masą jajową pasteryzowaną”.

Producent odwołał się od decyzji („w rozumieniu przeciętnego konsumenta określenie makaronu, nabywanego w sklepach, z terminem „domowy” – nie jest synonimem wytwarzanego w domu, ale odnosi się do produktu o cechach sensorycznych i kulinarnych charakterystycznych dla przygotowanego w warunkach domowych”, natomiast na spotkaniu w urzędzie wspólnie ustalono, że „domowy” w nazwie jest OK), jednak Główny Inspektor JHARS utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję.

Spór trafił do WSA, który oddalił skargę (VI SA/Wa 1473/13) argumentując, że „obligatoryjność stosowania prawidłowego znakowania środków spożywczych wynika z wymogów prawa i producent nie może być zwolniony od stosowania tych przepisów tylko dlatego, że organ kontroli w poprzednich kontrolach nie zakwestionował sposobu oznakowania danego produktu” (mnie to przypomina argumentację ZUS, który w toku kontroli nic nie wykrywa, a po latach wydaje decyzje np. rekwalifikujące umowy o dzieło w umowy zlecenia), ale już NSA wyrok uchylił i zwrócił sprawę do WSA (I GSK 912/14) — a to dlatego, iż przymiotnik „domowy” może odnosić się nie tylko do żywności wykonanej w domu, ale i „codzienny, zwyczajny”. Stąd też takie oznaczenie nie mogło wprowadzać konsumentów w błąd co do tego czy makaron (który w nazwie ma „jajeczny”) jest wykonany z jajek czy z masy jajowej pasteryzowanej.

Ponownie rozpoznając sprawę WSA był związany wykładnią przedstawioną w wyroku NSA, zatem nie pozostało nic innego jak uchylić zaskarżone decyzje, a w uzasadnieniu orzeczenia o decyzji urzędu pisze tak:

Niewłaściwa subsumpcja tych norm [tj. ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia] była spowodowana m.in. niewyjaśnieniem w postępowaniu dowodowym, czy jeden ze składników produktu skarżącej, tj. masa jajowa, w wyniku jej pasteryzacji, stała się produktem przetworzonym, tj. produktem jajecznym.

a w dodatku błędy w ocenie nastąpiły już na etapie

dokonania oceny różnic występujących w produkcji makaronu walcowanego i tłoczonego.

Z tego punktu widzenia Inspektorat powinien jeszcze raz ocenić czy zastosowanie jako surowca produktu przetworzonego powinno być przejrzyście opisane na etykiecie produktu (bo jednak „jaja” nie da się utożsamiać z przetworzonym produktem jajecznym. To samo tyczy się precyzyjnej oceny na ile walcowanie makaronu — jako bliższe technologii „domowej” — uzasadnia ewentualną prawidłowość oznaczenia makaronu jako „domowy”.

Smacznego!

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

16 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze