Niepodpisane sprostowanie prasowe — nie może być opublikowane, redaktor naczelny nie może podpisać go za zainteresowanego

A przy sobocie klasyka tematu — jeszcze jedno case-study z cyklu jak zjeść żabę, którą zwą sprostowaniem prasowym? (bazując na wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 10 listopada 2015 r. sygn. akt VI ACa 1483/15).

Sprawy miały następujący przebieg: bliżej zanonimizowanym czasopiśmie napisali, że „mecenas B.” miał podczas jednego z korupcyjnych spotkań powiedzieć, że „załatwienie sprawy będzie kosztowało 2000000 złotych, pieniądze miały być wręczone po korzystnym wyroku i podzielone między wszystkich biorących udział w sprawie prawników w tym oczywiście sędziów”. A ponieważ już wcześniej wielokrotnie naruszano jego dobra osobiste poprzez podawanie jego imienia i nazwiska w kontekście różnych afer, przeciętnie zorientowany czytelnik może go zidentyfikować jako „mecenasa B.”.

Zainteresowany zażądał zatem opublikowania sprostowania nieprawdziwej informacji, ale redakcja odmówiła wydrukowania nadesłanego oświadczenia: raz, że w inkryminowanym tekście nie padło nazwisko mecenasa, zatem powodowi brakuje legitymacji do wytoczenia powództwa; dwa, że sprostowanie nie było podpisane — a niedopuszczalna jest publikacja niepodpisanego sprostowania.

Sprawa trafiła zatem do sądu (art. 39 prawa prasowego), który oddalił roszczenie mecenasa B. Sąd nie oceniał prawdziwości informacji (bo nie to jest istotą tej instytucji prawa prasowego), lecz odniósł się do rzeczowości sprostowania — bo w takim postępowaniu sąd ma obowiązek ocenić wyłącznie kwestie formalne (podobnie jak redaktor naczelny ma obowiązek bezpłatnie opublikować rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie).

Skoro zatem ani treść sprostowania nadesłanego do redakcji, ani treść sprostowania objęta pozwem nie było podpisana, pozwany redaktor naczelny mógł odmówić jego publikacji — zaś gdyby sąd nakazał publikację takiego oświadczenia, naruszyłby zakaz publikacji anonimowego sprostowania. Co więcej sąd wyszedł z założenia, że skoro w tekście nie padło nazwisko „mecenasa B.”, to z pewnością zależało mu także na nieujawnianiu swojej tożsamości także w sprostowaniu.

Powód wniósł apelację do sądu II instancji, jednak bezskutecznie. Niezależnie od rozbieżności w poglądach doktryny — istnieje przecież pogląd, że sprostowanie powinno być obiektywnie prawdziwe — to w orzecznictwie utrwalił się pogląd, iż instytucja sprostowania ma umożliwić zainteresowanemu odniesienie się do jego zdaniem nieprawdziwej lub nieścisłej informacji, czyli przedstawieniu własnej wersji faktów (por. uchwała SN III CZP 53/04). W tym sensie sprostowanie stanowi gwarancję realizacji obowiązku wysłuchania drugiej strony. Sprostowanie nie musi być wypowiedzią obiektywnie prawdziwą co do faktów, wystarczy, że będzie przedstawiało stanowisko zainteresowanego — tym różni się od odwołania zarzutów lub przeprosin (tego można się domagać na podstawie art. 24 par. 1 kc).

Skoro jednak sprostowanie ma przedstawiać stanowisko osoby zainteresowanej, to jego treść musi pozwalać na identyfikację osoby zainteresowanej — jest to istotne także z punktu widzenia odbioru przez opinię publiczną. Wymóg taki wynika też z art. 31a ust. 4 prawa prasowego — zaś zgodnie z art. 33 ust. 1 pkt 3 prawa prasowego redaktor naczelny musi odmówić druku sprostowania, które nie sprostało wymogom określonym w art. 31a ust. 4-7.

Oznacza to, że nadesłane przez „mecenasa B.” anonimowe oświadczenie nie było sprostowaniem, zatem redaktor naczelny czasopisma „miał nie tylko prawo, ale zgodnie z brzmieniem tego przepisu obowiązek, odmówić opublikowania tego sprostowania”. Co więcej naczelny nie mógł sam ingerować w treść sprostowania (i go podpisać za autora), bo przecież art. 32 ust. 5 prawa prasowego zakazuje dokonywania ingerencji w tekście sprostowania. Uzupełnienia takiego nie może dokonać także sąd (w procesie), także dlatego, że byłoby to wbrew zakazowi orzekania ponad żądanie.
Owszem, pełnomocnik powoda próbował zmodyfikować treść żądania w postępowaniu przed sądem I instancji, jednak uczynił to ustnie (kłania się art. 193 par. 2(1) kpc), a w dodatku po zamknięciu rozprawy — czyli pobite gary…

Reasumując: niepodpisane sprostowanie prasowe nie może być opublikowane w prasie, o czym warto pamiętać — zarówno ze strony naczelnego jak i zainteresowanego. I to niech będzie lekcją na dziś.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze