Powiedział co wiedział #43 — „Załóżmy, że TK na czyjś wniosek wydaje orzeczenie, że jakieś województwo zostaje odłączone od Polski. Premier miałby to ogłosić?”

„Załóżmy, że TK na czyjś wniosek wydaje orzeczenie, że jakieś województwo zostaje odłączone od Polski. Premier miałby to ogłosić?”Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” na pytanie o odmowę publikacji wyroku K 47/15 w Dzienniku Ustaw


TK orzeczenie województwo odłączone

A mnie się marzy… oderwanie Księstwa Śląskiego. Mógłbym być nawet skromnym kauzyperdą na dworze księcia. (autor mapy: Zuber, CC-BY-SA 3.0)


Prawdę mówiąc… ręce opadają: czołowy polski polityk, niekwestionowany przywódca (dla którego premier i prezydent są raczej tylko zderzakami) — i takie farmazony?

Panie prezesie, ludzie kochani, dość tych populistycznych bzdur! Trybunał Konstytucyjny nie ma kompetencji w zakresie tworzenia prawa (ba nie ma nawet inicjatywy ustawodawczej) — TK może co najwyżej oceniać prawo już uchwalone przez parlament (art. 188 Konstytucji RP plus ustawa o TK).

Gdyby zatem pojawiła się ustawa mówiąca o odłączeniu jakiegoś województwa od Polski (może by tak… Księstwo Śląskie? i ktoś zaskarżyłby tę ustawę do Trybunału — dopiero wówczas Trybunał mógłby ocenić zgodność takich przepisów z Konstytucją RP. Natomiast możliwości zawnioskowania o wydanie orzeczenia, że jakieś województwo ma być odłączone od Polski… po prostu nie ma.

72 comments for “Powiedział co wiedział #43 — „Załóżmy, że TK na czyjś wniosek wydaje orzeczenie, że jakieś województwo zostaje odłączone od Polski. Premier miałby to ogłosić?”

  1. robal_pl
    18 marca 2016 at 16:18

    Nagroda imienia Goebbelsa trafia do Jarosława K.

    • Mike
      18 marca 2016 at 19:46

      Niestety imć Adam M. jest dożywotnim zwycięzcą, imć Jarosław K. musi się jeszcze wiele uczyć. Dobry uczeń Goebbelsa nie popełnia głupawych gaf. :-)

      • 18 marca 2016 at 19:53

        Uważasz, że Michnik ma realny — nawet jeśli tylko pośredni — wpływ na politykę państwa, prawotwórstwo, etc.?

        Gdyby to była prawda, to chapeau bas, bo sam chciałbym mieć taki wpływ.

        • Mike
          18 marca 2016 at 20:08

          Ja mówię o skuteczności i jakości propagandy li tylko. Nie bardzo rozumiem co to ma do wpływu na politykę. Nawiasem mówiąc KoDy są wyrazem skuteczności(?) wybiórczej.

          Skądinąd Goebbels miał fory, bo nie dopuszczono mu konkurencji.

          • 19 marca 2016 at 10:17

            Jeśli propaganda ma być skuteczna, to musi mieć wpływ (nie musi być jakościowa, wystarczy, że ludzie to łykną). A jednak jak widać propagandy GW aż tak nie łykają — gdyby tak było to PiS nie dostałby więcej niż 4,9% głosów w październikowych wyborach :)

            Jeśli jej skuteczność chcesz mierzyć czytelnictwem, to „Wyborcza” leży i kwiczy przy pierwszym z brzegu serwisie ploteczkowym i dytyrambach o podwiązkach imć panny Podwiązkówny.

            • Mike
              19 marca 2016 at 22:10

              Propaganda nie może działać między innymi na ludzi, którzy są od niej z daleka. Wątpię, aby elektorat PiS czytywał „wybiórczą”, więc trudno aby na nich oddziaływała.
              Jeśli chodzi o zakłamywanie rzeczywistości, to jednak działa lepiej na swoich czytelników niż propaganda PiS. Skądinąd rozsądni i stateczni ludzie dostają piany na ustach na dźwięk nazwiska Kaczyński i przestają myśleć. Przynajmniej tam gdzie się obracam. Z wyborców PiS to większość raczej była przeciwna kolesiom z PO niż popierała PiS.

        • 19 marca 2016 at 14:31

          Od listopada nie ma zupełnie i skutki odcięcia od cyca widać

          • 19 marca 2016 at 14:32

            To jeśli sprowadzamy rzecz do cyca — widać jak kończy się opijstwo ze strony PiS-oludów ;-)

  2. Marcin
    18 marca 2016 at 18:19

    Pytanie co się dzieje jak TK wychodzi poza swoje kompetencje i to trzeba wtedy robić. O to chyba chodzi?

    • 18 marca 2016 at 19:44

      Ale jak wychodzi? Orzekając na — na mój wniosek — o oderwaniu Księstwa Śląskiego, a równocześnie obwołując mnie Wielkim Kniaziem Śląsko-Litewskim?

  3. Paweł
    18 marca 2016 at 18:31

    Ale właśnie takie populistyczne bzdury dają poparcie. Prosty język, trafiający do ludzi, narracja „my – oni”. A że bzdury? Ja, Ty, część społeczeństwa to wie. Ale większość nie wie i nie sprawdzi. A prezes wytłumaczy jak dziecku, że poprzednia ekipa jest be, TK jest be, bo nie pozwala wprowadzać dobrej zmiany. Ta sama zasada co w przypadku Trumpa w USA. Proste słownictwo, proste, przemawiające do ludzi przykłady.

    • Mike
      18 marca 2016 at 19:52

      echm, większość ludzi tęskni za socjalizmem, a imć Jarosław akuratnie kontynuuje jego przywracanie. Nie można powiedzieć, żeby nie próbował realizować swoich obietnic w przeciwieństwie do łże-liberałów.
      3x 15%? …khm, khm

      • 18 marca 2016 at 21:15

        Skończy się jak gierkowszczyzna…

      • Borek
        19 marca 2016 at 06:40

        Cóż, ostatnie badania (chyba z 2013) pokazały, że akurat większość ludzi ma w tyle czy będzie u nas socjalizm czy też nie. Jedna trzecia zdecydowanie go nie chce, co zostawia mniej więcej 1/6 rodaków chętnie witających powrót PRL. ;)

        Natomiast w badaniu z 2014 roku blisko połowa ludzi pozytywnie wspominała czasy PRL, ale czemu? Powodem było najczęściej twierdzenie, że „wtedy nie było podziału na biednych i bogatych, bo wszyscy byli biedni”. Nie dość że to nieprawda (bogatych było po prostu mniej i pilnowali się żeby nie wystawać za bardzo), to jeszcze pokazuje postawę rodem z dowcipu – piekielnego kotła z Polakami nie trzeba pilnować, bo co który chce uciec to go reszta wciąga z powrotem. Serio nie ma się czym chwalić.

  4. Mike
    18 marca 2016 at 19:44

    Kontynuując przekornie, gdyby TK badał zgodność takiej ustawy i orzekł, że jest OK a Śląsk może się odłaczyć?
    Być może to miał imć Jarosław na myśli, acz wyraził to nieszczególnie precyzyjnie.

    • 18 marca 2016 at 19:45

      Zawsze byłby to wniosek parlamentu i prezydenta :)

      A to, że nam się coś wydaje niemożebne, nie oznacza, że jest sprzeczne z podwalinami ustrojowymi Rzplitej.

      • 18 marca 2016 at 19:52

        Bo na razie problem jest odwrotny — TK zastopował ustawę naruszającą konstytucję, co się nie podoba akolitom prezesa Kaczyńskiego.

        • 19 marca 2016 at 12:56

          Czy ona narusza konstytucję – tego nie wiemy. Że Trybunał może wydawać orzeczenia niezgodne z konstytucją wiemy od dawna. POjawiaja sie zatem takie kwestie:
          1. Czy jeśli Trybunał uzna ustawę zgodną z konstytucją za niezgodna to ona będzie zgodna czy nie zgodna?
          2. A jak Trybunał uzna, że ustawa niezgodna z konstytucja jest zgodna to ona będzie zgodna?

          • 19 marca 2016 at 14:04

            Tak filozofować można w nieskończoność.

            Aczkolwiek zanim będzie się sprowadzało spór do sofistycznych formułek, można mieć na uwadze, że z orzeczenia zwykle wynika, że jakaś norma przyrównana do jakiejś innej normy jest lub nie jest zgodna.
            Stąd np. niekoniecznie musi dziwić, że zgodność BTE z przepisem X skończyła się niezgodnością BTE z przepisem Y.

            • 19 marca 2016 at 14:30

              To nie jest odpowiedz merytoryczna. A po drugie to nie jest filozofowanie tylko konkretne kwestie które powinny być ustalone w 1 kolejności.

              • 19 marca 2016 at 22:22

                1. Jeśli TK uzna ustawę za zgodną z konstytucją, to będzie ona uznana za zgodną z konstytucją.
                2. Jeśli jednak TK uzna ustawę za niezgodną z konstytucją, to będzie ona uznana za niezgodną z konstytucją.
                (no i pkt 3 — biorąc pod uwagę możliwość zastosowania różnych kryteriów („wzorców”) może się okazać, że najpierw będzie pkt 1, a później będzie pkt 2).

                To jest jedynie słuszna odpowiedź. Błędy się zdarzają, krytykowałem orzecznictwo TK (za nadmierną ostrożność — m.in. OFE, penalizacja naruszenia uczuć religijnych, nadmierna ochrona głowy państwa, zbyteczna ochrona „godności narodu” w kodeksie wykroczeń) nie raz.

                Natomiast niewątpliwie jeśli TK uzna niekonstytucyjność (prawilnego) aktu normatywnego, to pobite gary — taki już los.

                Osobiście jednak uważam, że lepiej przypadkowo uchylić 10 „dobrych” ustaw niż przepuścić 1 wadliwą. Także dlatego, że w potoku praw można się utopić, więc nawet tych zgodnych z ustawą zasadniczą może być zasadniczo mniej i nic się nam nie stanie.

                Ale najlepsze jest to, że toczymy spór nie o to, że TK nie zauważył niekonstytucyjności „ustawy naprawczej” — afera dotyczy tego, że jednak tak się stało :)

  5. 19 marca 2016 at 00:04

    Ręce, nogi, czułki opadają. Widzę za to, że pisanie tutaj idzie szybciej niż moje. Problemem jest nie to, co Rzepliński ma robić czyli jakie ma obowiązki. Problemem jest co może robić i nie beknie za to. Można rzucić okiem na jednak na niusy:

    http://www.prawo.egospodarka.pl/grupy/Re-Rzeplinskiego,t,566080,8.html

    Obowiązująca linia wykładnicza jest taka, że rząd nie może weryfikować czyli wszystko musi publikować. Sytuacje mamy takie:

    1. Jakiś leszczu wysyła orzeczenie zupełnie fikcyjne, w sensie nie było żadnej sprawy, posiedzenia. itp.
    2. Sam prezes Rzepliński wysmaża pisemko, że trybunał zebrał
    się w składzie: prezes Rzepliński, Coralgol, miś Yogi,Puchatek, Fazi
    etc. W tym pisemku napisze, że konstytucyjnie jest cysorzem zaniesie do
    RM i ma to być opublikowane w monitorze.

    3. Trybunał się faktycznie zebrał i orzekł, treść przekazana do rządu jest bez związku z tymi wydarzeniami.
    4. Rozprawa się odbyła, ale zapili i siedział jeden sędzia.
    etc etc.
    Pytanie jest, czy rząd ma to wszytko drukować w monitorze czy może się zbuntować? To powinno być ustalone od razu w czasie prac nad konstytucją.

    • Borek
      19 marca 2016 at 06:53

      Ale… o co chodzi? Przecież każdy „może” przekroczyć swoje uprawnienia i nie ma tak, że nie beknie za to. TK na wniosek z parlamentu lub od prezydenta orzeka w sprawie (np. czy nowa ustawa jest zgodna z Konstytucją), robi to w sposób określony stosowną ustawą i dodatkowo własnym regulaminem i dokładnie tyle może zrobić – i tyle zrobił. A rząd w ten sposób przygotowane orzeczenie ma opublikować, natomiast parlament uszanować, czego oba organy do tej pory nie zrobiły. Czemu więc skupiamy się na problemie zwanym TK, skoro:
      a) ten problem nie istnieje,
      b) obok istnieje inny, według mnie poważniejszy.

      • 19 marca 2016 at 12:45

        Trybunał nie beknie. Tak to zostało zorganizowane i tu jest problem.

        • Borek
          19 marca 2016 at 14:17

          No w tym momencie Trybunał nie beknie, bo najzwyczajniej w świecie nie ma za co bekać.

          • 19 marca 2016 at 14:28

            Nie beknie z zasady. Nie ma takiego trybu. Co by tam nie nawyprawiał. A gwałty na konstytucji popełnione przez Rzeplińskiego są liczne.

            • Borek
              19 marca 2016 at 15:44

              Ale serio nie rozumiem w jaki sposób za wypełnianie swoich ustawowych zadań cały trybunał bądź któryś z jego sędziów mógłby w ogóle odpowiadać. Chcesz sądzić sąd za to, że sądzi? Bo wybacz, ale ogólnie za łamanie prawa sędziowie oczywiście odpowiadają na podobnej zasadzie co np. posłowie – z założenia mają immunitet który można uchylić, odpowiadają również dyscyplinarnie przed samym TK. Na posłów jakoś nikt tak ostro nie narzeka.

              I jakich to konkretnie gwałtów na Konstytucji dokonał Rzepliński?

              • 19 marca 2016 at 23:21

                Wkleiłem wynurzenia red Ziemkiewicza. I Trybunał ma orzekać w oparciu o konstytucję a nie kaczofobie. Dalej pchanie owych 2 sędziów na lewo. Pchanie ustawy OT niezgodne z demokratycznym państwem prawa.

                2. Subotnik se przeczytaj:

                http://dorzeczy.pl/subotnik-ziemkiewicza/id,8325/Derogowanie-konwalidacji.html Proszę Państwa, dziś zacznę felieton od zamknięcia sporu, który
                dramatycznie podzielił wszystkich Polaków – sporu o to, czy artykuł 195
                Konstytucji deroguje artykuł 197 w kontekście ustępu 2 artykułu 8.

              • Borek
                20 marca 2016 at 06:52

                Nie odpowiadasz na moje pytanie, a wynurzenia Ziemkiewicza również nie zawierają jasnej, jednoznacznej odpowiedzi na moje pytania (bo stwierdzenie że złamano prawo to nie jest odpowiedź na pytanie „gdzie i kiedy złamano prawo”). Wnioskuję, że jednak faktycznie nie doszło do „gwałtu” na Konstytucji, a cała ta dyskusja to pierwszej klasy wodolejstwo. Jeśli się mylę to proszę mnie naprostować w sposób jasny i jednoznaczny.

                Przypominam pytanie – gdzie, kiedy i w jaki sposób Rzepliński postąpił wbrew Konstytucji? Najlepiej w punktach, bo z poprzednich wypowiedzi wnioskuję że jest tego więcej niż jedna sztuka. Prosto i rzeczowo poproszę. Brak odpowiedzi albo kolejna „odpowiedź” w formie mało zrozumiałego bełkotu na tematy poboczne kończy dla mnie dyskusję z wynikiem „bzdura i szkoda czasu”.

              • 20 marca 2016 at 06:58

                Zapewne chodzi o to, że postąpił wbrew konstytucji tam, gdzie odsyłała ona do ustawy. I nieważne, że owo odesłanie nastąpiło do wadliwej ustawy — a bezpośrednie zastosowanie konstytucji naprawiało ów błąd — idąc w poetykę spiskowego kiczu „można pytać o to kiedy przepis A deroguje przepis B, ale my pytamy kiedy przepis B deroguje przepis A”.

                Konstytucja jest przeładowana detalami, odwołaniami do ustawy, szereg organów przez lata odmawiało stosowania konstytucji wprost — a tu taka niespodzianka.

            • 19 marca 2016 at 16:06

              Rzepliński awansował do roli Tuska sprzed 2 lat. Uważam, że kompletnie niesprawiedliwie…

    • 19 marca 2016 at 10:13

      To scenariusz dość ciekawego filmu political-fiction. Boję się, że jak wezmą się za kręcenie Polacy, będzie kicha.

      Na razie sytuacja jest taka, że: rozprawa się odbyła, brali w niej udział sędziowie TK, na pewno odnieśli się do zaskarżonej ustawy (nie nominowali kogokolwiek cesarzem), nikt nie zapił.

      Po co te bolszewizujące chwyty retoryczne, po co obsmarowywać ludzi zarzutami, które są wyssane z nie wiem jakiego palca? Mówmy o rzeczywistości, nie o banialukach. Jak będę chciał banialuków to będę czytał spiskowe teorie szefa MON.

      • 19 marca 2016 at 12:59

        Najlepszy opis sytuacji dał redaktor Ziemkiewicz, jak widać mający większe pojęcia niż różni konstytucjonaliści. Wrzucam fragment ale zalecam lekturę całości:

        Profesora
        Rzeplińskiego pogrąża fakt, iż w tej samej ustawie, niejako „w
        pakiecie” ze złamaniem Konstytucji, które podżyrował, przyznano sędziom
        Trybunału liczne przywileje, także finansowe, a Trybunałowi jako
        instytucji – milion złotych na huczne świętowanie rocznicy powołania tej
        instytucji przez Jaruzelskiego. To otwiera drogę do spekulacji, że
        wybitni prawnicy (obok Rzeplińskiego uczestniczył też w tej akcji
        profesor Zoll, niezwykle potem w sporze aktywny jako „bezstronny
        autorytet”) zostali po prostu kupieni przez PO dla zrobienia
        szwindlu.Szwindel – pisałem już o tym – rzeczywiście przygotowany został
        sprytnie, bo na mocy tzw. domniemania konstytucyjności (czyli zasady,
        że dopóki Trybunał prawa nie uchyli, obowiązuje ono) prezydent miał
        obowiązek od nielegalnie wybranych sędziów przyjąć ślubowanie
        „niezwłocznie”.

        „Niezwłocznie” znaczyło w tym wypadku „zanim Trybunał oceni
        prawidłowość ich wyboru”. Trybunał oczywiście musiałby wydać taki wyrok,
        jaki w istocie wydał, tzn. że PO nie miała prawa wybrać 5 sędziów, ale
        wobec faktu dokonanego – sędziowie już zaprzysiężeni i orzekają – wyrok
        ten liczyłby się „na przyszłość”. Jak mawia Władimir Putin: „a ruki
        swabodnyje”.

        Prezydent Duda na tę chamówę odpowiedział „falandyzacją”
        i ślubowanie sędziów PO-PSL odwlókł. I byłoby mi łatwiej go bronić,
        gdyby nie włączył się zaraz potem w chamówę, którą na chamówę
        poprzedniej władzy odpowiedziała władza nowa, wybierając swoją piątkę
        i nie zaprzysiągł tej nowej piątki w fatalnym stylu, po nocy. Nie
        musiało to być złamaniem prawa, bo skoro uchwała PO-PSL wybierająca
        poprzednią piątkę była nieważna, to była nieważna, zdaniem wielu
        prawników, w całości, bo uchwała jak jajko, nie może być ważna
        częściowo. Ale Trybunał – i szkoda, że prezydent także i w tym wypadku
        na to orzeczenie nie zaczekał – zadecydował inaczej, to znaczy uznał
        nieważny wybór za de facto pięć indywidualnych nominacji, z czego trzy
        za ważne.

        Tylko że w świetle prawa sędzią Trybunału jest ten, kto został
        sędzią wybrany i zaprzysiężony. Litera przepisu nie zostawia
        wątpliwości: dopiero po zaprzysiężeniu się owym sędzią jest, a nie po
        wyborze. A z kolei w innym miejscu prawo stanowi, że sędziów Trybunału
        jest piętnastu. I z piątką zaprzysiężoną przez prezydenta – tylu ich
        obecnie jest.

        Czytaj więcej na
        http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news-dogadajcie-sie-z-tym-trybunalem,nId,2022812#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

      • 19 marca 2016 at 13:05

        To nie są chwyty tylko rozważania, które powinny być uskutecznione w 1997 roku i nie zostały, żeby umożliwić robienie wałów. Ponieważ komentuję sytuacja od jakiegoś czasu więc mam wrażenie, że się co chwilę powtarzam. O konstytucyjności orzeczenia trybunału pisałem np tu: http://smocze.opary.salon24.pl/695683,niech-cierpia

        2. Nie wszyscy sędziowie brali udział.

        • Borek
          19 marca 2016 at 14:16

          2. Brało udział dokładnie tylu sędziów, ile wymaga ustawa na podstawie której działał TK w momencie badania zgodności nowej ustawy z Konstytucją.

  6. Magic
    19 marca 2016 at 06:47

    A czymże, jak nie tworzeniem prawa jest orzeczenie, że trzeba podnieść kwotę wolną od podatku?
    Tak samo ktoś może kwestionować prawo niewnaruszalności granic, zgłosić to do TK, i TK może ogłosić że było niezgodne z konstytucją i trzeba je zmienić w ciągu 13 miesięcy poprzez podział na dzielnice, oddając Wrocław pod władanie księcia Rzeskiego.
    Ja wiem, że absurd, ale jak ma się rząd zachować gdy sąd wychodzi poza swoje kompetencje?

    W trójpodziale władzy każda władza powinna mieć jakiś bat na dwie pozostałe. Nie może być tak, że jedna z nich jest z pod tego bata wyłączona- bo wtedy przestajemy mieć trójpodział.
    A teraz many 2 na 1

    • Paweł
      19 marca 2016 at 08:00

      Ależ TK nie orzekł, że trzeba podnieść kwotę wolną od podatku. Jeśli większość parlamentarna nic nie zrobi z tamtym wyrokiem, to kwota w ogóle przestanie istnieć, o ile się nie mylę. TK nie stworzył żadnego nowego przepisu. Ma go stworzyć i przyjąć parlament. TK wyznaczył tylko kierunek.

      Jak na razie to rząd wychodzi poza swoje kompetencje nie publikując wyroku.

      • 19 marca 2016 at 10:10

        I to jest słuszna racja:

        I. Art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych w zakresie, w jakim nie przewiduje mechanizmu korygowania kwoty zmniejszającej podatek, gwarantującego co najmniej minimum egzystencji, jest niezgodny z art. 2 i art. 84 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

        II. Przepis wymieniony w części I, w zakresie tam wskazanym, traci moc obowiązującą z dniem 30 listopada 2016 r.

        Czyli znów: moc destrukcyjna. Jeśli parlament tego nie zrobi do końca listopada, to kwoty wolnej w ogóle nie będzie. TK nie uchwalił żadnego prawa ani nawet nie wskazał dyrektywy jak to ma wyglądać.

        Znaczy się — można nic nie robić.

        • 19 marca 2016 at 12:40

          brak kwoty to też konkretne prawo.

          • Borek
            19 marca 2016 at 14:13

            Ustalmy jedno – to parlament wnioskuje o zbadanie zgodności danych przepisów z Konstytucją. Jeżeli więc ktoś tu ma inicjatywę do tworzenia lub w tym przypadku niszczenia prawa, to tylko parlament. TK jest jedynie doradcą – w tym wypadku stwierdził (na wniosek parlamentu), że obecne przepisy dotyczące tej kwoty są niekonstytucyjne, a jako takie nie mogą dalej obowiązywać (to już wynika z Konstytucji stworzonej również przez parlament). Z tego wynika jasno, że zarówno badanie konstytucyjności starych przepisów (i zdanie się na orzeczenie TK) jak i oczywiście tworzenie nowego prawa jest inicjatywą parlamentu. Mogą to robić tez inne organy lub osoby, ale bardzo zdecydowanie wśród tych organów nie ma TK.

            Obwinianie TK o to, że zapytany odpowiedział jest jak obwinianie gorącego czajnika, że nas oparzył. Trzeba było nie dotykać…

          • Paweł
            19 marca 2016 at 15:44

            No właśnie. Parlament działaniem lub jego brakiem stworzy konkretne prawo na podstawie wyroku, który tylko stwierdził, że obecne prawo jest niezgodne z konstytucją.

            A mówili, że czytanie ze zrozumieniem wśród społeczeństwa kuleje…

          • 19 marca 2016 at 22:16

            Czyli teraz chcesz oskarżyć TK o to, że uniemożliwi parlamentowi podjęcie inicjatywy ustawodawczej, przeprowadzenie procedury legislacyjnej, przekazanie ustawy do podpisu prezydentowi — jemu zaś promulgację aktu?

    • Borek
      19 marca 2016 at 09:12

      Przepraszam, ale jednak zapytam o konkret – w którym miejscu TK wyszedł poza swoje kompetencje? Bo w kółko to czytam, a kompletnie nie wiadomo o jaką czynność i w której chwili chodzi.

      Mam w ogóle wrażenie, że rozwija się ten model dyskusji który generalnie rozwijać się nie powinien (a który króluje w naszej polityce). Padają hasła brzmiące doniośle i pięknie niczym dzwony – i tak samo puste.

    • 19 marca 2016 at 10:08

      No to jeśli już miałaby być jakaś dominacja — to ja wolę dominację władzy destrukcyjnej, tj. ukrócającej władzę prawodawczą. Im więcej prawa tym gorzej, TK ogranicza się do negowania prawa już istniejącego.

  7. Berbeć Poruchalec
    19 marca 2016 at 12:13

    Ja od dawna już uważam, że powinno się Polskę podzielić na dwie części. Na wschodzie będę mieszkać „Prawdziwi” Polacy, którzy porzucą tę ohydną i wyzyskującą Unię, podziwiający białoruski porządek, mający na ołtarzach Lecha, Prezesa i żołnierzy wyklętych. Na zachodzie natomiast żyć będą pozostali normalni.

  8. 20 marca 2016 at 15:14

    Dobra. Spłodziłem miażdżącą krytykę http://smocze.opary.salon24.pl/702500,cysorz-legistlacji
    Fragment:
    Mamy tu Paragraf 22 w formie czystej. Weźmy na warsztat Art. 195. ustęp 1:

    Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji.

    Czy oznacza on, że sędziowie trybunału
    podlegają tylko Konstytucji? No nie. Dokładnie odwrotnie, oznacza on, że
    mogą nie kierować się Konstytucją i nikt im nic nie zrobi. Konstytucja
    nie ma pały i nie wypałuje ich, jak brykną. Jak czytać takie przepisy?
    Kluczowym jest nie określenie, co musi sędzia (kierować się Konstytucją)
    ale co może. Ponieważ nikt nie może sprawdzać, czym się kieruje przeto
    może robić co chce. Normalni ludzie to rozumieją i im dłużej trwa
    konflikt trybunalski tym lepiej to będą rozumieć. I będzie płacz
    Wyborczej, czemu pozycja Trybunału w społeczeństwie pada na mordę, na ryj.

    • 20 marca 2016 at 15:29

      No dobrze, a kto zatem może w Polsce nie przestrzegać konstytucji? Bo nie wiem czy dobrze rozumiem ;-)

      • 20 marca 2016 at 20:14

        Sędzia Trybunału

        • 20 marca 2016 at 21:14

          A prezes Kaczyński i jego przyboczni? Mogą nie przestrzegać konstytucji?

          • 21 marca 2016 at 00:18

            Kaczyńskiemu przysługuje honorowy tytuł premiera. Podobnie jak Millerowi, Suchockiej, Buzkowi, Bieleckiemu.

            2. Premier Kaczyński nie może.

            • Borek
              21 marca 2016 at 07:43

              Na tej samej zasadzie odpowiem, że sędzia TK również nie może nie przestrzegać Konstytucji. Mam nadzieję, że skoro jesteś taki pewny prezesa Kaczyńskiego to na tej samej zasadzie będziesz też pewny sędziego. Jeśli nie – to już twoje uprzedzenia, twoja wybiórcza nieufność do organów państwowych i na to nic nie można poradzić. Można tylko życzyć zdrowia, szczęścia i sukcesów. ;)

              • 21 marca 2016 at 08:22

                Sędzia Trybunału ma zagwarantowaną bezkarność.Gdzie masz zapis, ze Kaczor zawisły jest tylko od konstytucji? Nie masz. Więc o czym mowa?

              • 21 marca 2016 at 09:15

                Ale z czego wynika owa bezkarność sędziego TK? Chodzi Tobie o kwestie orzekania?

                To wybacz, ale poseł czy senator ma taką samą bezkarność w zakresie sprawowania mandatu. Więc strzał kulą w płot.

              • b52t
                21 marca 2016 at 09:19

                Pan Logik używa bardzo logicznych argumentów, czyli insynuacji, domniemań, oskarżeń na przyszłość, pomieszanych z publicystyką i polityką.
                Tak można rozmawiać z kotem, z podobnym efektem. Jestem zwolennikiem rozmów, ale kiedy obie strony siebie słuchają i odnoszą się do swoich wypowiedzi, a nie, gdy jeden mówi: taboret jest z drewna, a odpowiedź to: ale Niemcy wywołali dwie wojny światowe.

    • Borek
      20 marca 2016 at 18:16

      Jak sobie wyobrażasz „bryknięcie” sędziego TK albo całego TK? Wydanie orzeczenia niezgodnego z czyimś widzimisię czy co? Wydaje mi się, że gdyby orzeczenia TK miały spełniać oczekiwania narodu, to nie mielibyśmy TK tylko nad konstytucyjnością wątpliwej ustawy urządzałoby się krajowe referendum.

      No ale nie chce uprzedzać, zatem – jak sobie wyobrażasz to „bryknięcie”?

      • 20 marca 2016 at 20:19

        1. Do Trybunału wpływa sprawa :
        Opiniowanie przez rodzinne ośrodki diagnostyczno-konsultacyjne w sprawach rodzinnych.

        2. Trybunał orzeka:
        1. Załącznik do rozporządzenia powołanego w punkcie 1 w części, w
        jakiej określa „wzór opinii w innych sprawach”, jest niezgodny z art. 84
        § 3 ustawy powołanej w punkcie 1, a przez to z art. 92 ust. 1
        Konstytucji.
        2. Przynależność Województwa Mazowieckiego do Polski jest sprzeczna z konstytucją i wygasa 1 IV 2016
        http://trybunal.gov.pl/rozprawy-i-ogloszenia-orzeczen/wyroki-i-postanowienia/art/8663-opiniowanie-przez-rodzinne-osrodki-diagnostyczno-konsultacyjne-w-sprawach-rodzinnych/

        • 20 marca 2016 at 21:15

          Aha :) i kiedy coś podobnego miało miejsce? bo naprawdę nie kojarzę by TK kiedykolwiek orzekał co do materii nieobjętej wnioskiem czy skargą…

          • 20 marca 2016 at 23:59

            Odpowiedź poniżej krytyki. Rozważania tyczą istoty rzeczy

            • 21 marca 2016 at 09:19

              Skoro więc dotyczą istoty rzeczy, to rozmawiajmy nie o wydumanych hipotezach, lecz o istotnych rzeczach — które miały lub naprawdę mogą mieć miejsce.

              Uważasz, że grozi nam bunt sędziów, którzy powykrawają sobie kawałki Rzplitej i osiądą tam jako książęta?

              A co powiesz o rządzie i posłach, którzy przyjmują projekty ustaw, co do których istnieje istotne prawdopodobieństwo niekonstytucyjności? Żaden minister nigdy nie beknął za podpisanie się pod projektem oczywiście niezgodnym z ustawą zasadniczą (vide ostatnia inwigilacyjna nowela ustawy o policji).

      • 20 marca 2016 at 20:20

        A że mogą wziąć w łapę to już wyobraźnie przekracza?

        • Borek
          21 marca 2016 at 07:33

          Zadałem pytanie w sposób ogólny bo myślałem że takie rzeczy wiesz, ale jednak nie. Pytanie zatem brzmi – w jaki sposób chcesz karać sędziów za to, że wydają takie orzeczenia a nie inne? Na jakiej podstawie? Przecież taki pomysł godzi bezpośrednio w niezawisłość sędziego.

          Łapówkarstwo – mogą, ale to jest normalne przestępstwo. Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK (w skład którego mogą wejść nie tylko aktualni sędziowie TK i to z własnej woli) może winnemu sędziemu uchylić immuniuniu i facet będzie z tego tytułu normalnie sądzony. To nam zatem załatwia kwestię przestępstw i wykroczeń, wyprodukuj się zatem na temat karania za orzekanie nie po myśli.

          • 22 marca 2016 at 00:53

            Bryknięcie=dowolne orzeczenie przy którym Trybunał nie kieruje się konstytucja.

  9. b52t
    21 marca 2016 at 08:06

    Początkowo chciałem się wysilić na włączenie się do dyskusji, ale potem była sobota i niedziela.
    Poza tym, że jest to drański populizm owinięty w brak wiedzy społeczeństwa o tym co może, a co nie może TK, który jest skierowany na podważenie tej instytucji, to tylko tyle i aż tyle.
    A poza tym widzę, że rozmowa zmierza w kierunku telewizyjnym – ktoś coś rzuci, hasło, wyrwane z kontekstu i jedziemy.

    • 21 marca 2016 at 08:24

      Nie tyle społeczeństwa co zespołu redakcyjnego Lege Artis. Konstytucje okiem logika w ogóle czytałeś?

      • b52t
        21 marca 2016 at 08:37

        Nie wiem co to jest oko logika i jak się go używa, żeby przeczytać Konstytucję. A ogół społeczeństwa raczej słabo zna Konstytucję i to fakt.
        A LA to jedna osoba ;-)

          • 21 marca 2016 at 12:23

            No i oczywiście, ponosiłem to pomieszanie z poplątaniem na blogasku bodajże nie raz. Jak nie na tym to na poprzednim.

            Ale weź pod uwagę jedną rzecz: w momencie kiedy dochodzi do orzekania przez TK (w kwestii ustawy), TK i owszem, musi sobie zinterpretować konstytucję, ale odnosi się do brzmienia konkretnej ustawy (ocenia zgodność ustawy z konstytucją).

            Dobrym przykładem jest właśnie powołanie sędziów TK: spór o to co powinien zrobić prezydent dotyczył ustawy, mamy orzeczenie — od tego momentu właściwie mamy jasność. Możemy na to sarkać, ale jeśli będziemy w ten sposób podważać orzecznictwo TK, to nic nie ma sensu (ja podważam, wielokrotnie, ale nie przyszłoby mi do głowy wywracać stolika przy którym gramy).

            • b52t
              21 marca 2016 at 13:02

              Napiszę to z żalem, bo o ile można (trzeba?) rozmawiać, a może i przekonywać rozmówców, dyskutować, to cała próba rzeczowej rozmowy nie ma najmniejszego sensu i jest parą w gwizdek, bo po drugiej stronie jest osoba, która patrzy ideologicznie, a tego punktu widzenia nie da się podważyć, jak nie zmieni się poglądów wyznawcy religii czy osoby uzależnionej. Druga strona nie przyjmie żadnych argumentów logicznych i racjonalnych.

              • 22 marca 2016 at 00:51

                fajne, że wyszłeś z taką radykalną samokrytyką.

              • b52t
                22 marca 2016 at 07:39

                Wyszedłeś, panie od Cysorza i innych wstawek publicystycznych.

  10. 22 marca 2016 at 13:55

    Proszę oto następny http://www.rp.pl/Rzecz-o-prawie/303229924-Czy-premier-Beata-Szydlo-powinna-opublikowac-wyrok-TK-z-9-marca-2016-r.html

    Czytają więc w niej, że „orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego
    podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym”, czyli że
    orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego podlegają jednak pewnej czynności
    proceduralnej polegającej na ogłoszeniu. Czy czynność ta ma wyłącznie
    charakter techniczny w tym znaczeniu, że prezes Rady Ministrów po
    otrzymaniu wyroku od razu zarządza jego publikację, jednym słowem:
    drukuje?

    Andrzej Dziadzio – prawniki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Jagiellońskiego

    Wgląd w ustawę o ogłaszaniu aktów normatywnych
    stwierdzić, że ogłoszenie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego
    następuje, jeśli zaistnieją podstawy do ogłoszenia. Na czym one
    polegają? Prezes Rady Ministrów musi dysponować poświadczeniem o
    zgodności wyroku z oryginałem, obejmującym także oznaczenie organu,
    imiona i nazwiska członków składu orzekającego, który wydał i podpisał
    orzeczenie, a także wzmiankę o zgłoszeniu przez danego sędziego zdania
    odrębnego. Czy zatem ma obowiązek publikować orzeczenie bez jego
    kontroli od strony formalnoprawnej? Czy czynność ogłoszenia jest zatem
    czysto techniczna polegająca wyłącznie na sprawdzeniu oryginalności
    odpisu wyroku? Czy państwo prawa powinno się na to godzić? Oznaczałoby
    to bowiem w konsekwencji przyzwolenie na to, że do porządku prawnego
    wprowadzony zostanie wyrok wydany przez niewłaściwy skład orzekający.
    Hipotetycznie można byłoby nawet przyjąć, że jednoosobowo wydany przez
    prezesa Trybunału wyrok musiałby zostać opublikowany w Dzienniku Ustaw! W
    takim wypadku przepisy ustawy o Trybunale Konstytucyjnym dotyczące
    składów orzekających byłyby wyłącznie konwencją pozbawioną jakiejkolwiek
    sankcji. Równie dobrze ustawa mogłaby posłużyć się ogólną klauzulą:
    „Trybunał Konstytucyjny orzeka w składach według swego uznania”.
    Trybunał Konstytucyjny byłby zatem jedynym organem państwowym
    Rzeczypospolitej, wyłączonym spod działania art. 7 konstytucji, który
    stwierdza, że „organy władzy publicznej działają na podstawie prawa i w
    granicach prawa”.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.