Powiedział co wiedział #44 — „Jeżeli zostało prawomocnie stwierdzone naruszenie dóbr osobistych, należy się zadośćuczynienie”

Jeżeli zostało prawomocnie stwierdzone naruszenie dóbr osobistych, należy się zadośćuczynienie. Sąd powiedział, że gdybym żądał zadośćuczynienia na rzecz organizacji społecznej, a nie swoją, to by je zasądził. Tak nie wolno interpretować przepisów prawa — adw. Roman Giertych, po przegranej (w I instancji) sprawie z „Faktem” (cytat za Press.pl)

To kuriozalna sytuacja, że pozwany ma za co przepraszać, ale nie ma zadośćuczynienia z jego strony — adw. Roman Giertych, wypowiedź dot. tej samej sprawy (cytat za WirtualneMedia.pl)

Wiem mniej-więcej jak się robi politykę — nie wiem jak się robi renomę jeśli chodzi o prawo ;-) — niemniej warto chyba poświęcić kilka minut, by odnieść się do słów adwokata Romana Giertycha (który od lat jest dostawcą wątków dla Lege Artis).

Chociaż zatem zapewne najwytrwalsi P.T. Czytelnicy doskonale pamiętają, pozwolę sobie wypunktować krótko:

  • na zadośćuczynienie (art. 448 kc) można liczyć wyłącznie przy zawinionym naruszeniu dóbr osobistych (por. Bezprawne naruszenie dóbr osobistych — zadośćuczynienie tylko przy naruszeniu zawinionym) — wbrew pozorom to nie jest nielogiczne, ponieważ przypominam, że dla odpowiedzialności z art. 24 kc wystarczy bezprawność działania naruszyciela, zaś wina jest tylko elementem układanki („Ochrona dóbr osobistych środkami niematerialnymi jest niezależna od winy naruszyciela, jedyną przesłanką ich zastosowania jest bezprawność działania. Natomiast sama bezprawność nie wystarcza do zasądzenia odpowiedniego zadośćuczynienia na podstawie art. 448 kc”);
  • niemniej nawet zawinione naruszenie dóbr osobistych nie nakłada na sąd obowiązku automatycznego przyznania zadośćuczynienia („w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego…”) — może ale nie musi;
  • gdyby było tak jak twierdzi adw. Giertych, to pewnie sąd musiałby z urzędu zasądzać należności tytułem zadośćuczynienia — a tymczasem w znacznie poważniejszego (moim zdaniem) kalibru sprawie Hejke-Sakiewicz w ogóle nie było tematu rekompensaty pieniężnej — tymczasem ileż to razy było tak, że osoba naprawdę pokrzywdzona wnosiła o zasądzenie tegoż zadośćuczynienia — i nie dostawała nic?

Słowem: mecenas Roman Giertych bądź myli się, bądź rozmija się z prawdą, bądź też po prostu zapomniał — stety czy nie, nie każde naruszenie dóbr osobistych oznacza przyznanie pokrzywdzonemu zadośćuczynienia.

Dodajmy zresztą, że o tym adw. Giertych chyba dość dobrze wie, ponieważ swego czasu znany był z przepraszania (por. Roman Giertych przeprasza oraz Roman Giertych przeprasza II).

6 comments for “Powiedział co wiedział #44 — „Jeżeli zostało prawomocnie stwierdzone naruszenie dóbr osobistych, należy się zadośćuczynienie”

  1. b52t
    26 kwietnia 2016 at 07:30

    Po pierwsze, napisali; po drugie, „jak oni śmieli?” (taki przytyk to ludowej sprawiedliwości); po trzecie, napisali.

    • 26 kwietnia 2016 at 09:01

      Czasem mam wrażenie, że zdaniem mec. Giertycha prasa jest fajna tylko wówczas jak się dopieprza do (aktualnych) jego przeciwników oraz drukuje (z nim) wywiady.

      • b52t
        26 kwietnia 2016 at 09:12

        A czy to nie jest zwyczajowe zachowanie plemienne dla każdego plemiennego?
        PIS psioczy na media, które mu nie odpowiadają, PO – psioczy, LSD, kropkaNowoczesna, PEEZEL – wszyscy psioczą na media, gdy te o nich źle piszą/mówią.

        • 26 kwietnia 2016 at 09:22

          Więc mecenas jest o tyle nietuzinkowy, że zmienił front o 150 stopni :)

          • ajax
            8 maja 2016 at 21:09

            Olgierdzie! Jak tak możesz pisać o największym polskim prawniku i polityku ;-)
            [wzrostem]

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.