Obowiązek niedopuszczenia do pracy pracownika po alkoholu

Jak ten świat leci do przodu… Ledwie co ustawa o wychowaniu w trzeźwości miała tekst jednolity — a tu w Dzienniku Ustaw opublikowano tekst jednolity ustawy o wychowaniu w trzeźwości (obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 25 marca 2016 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, Dz.U. z 2016 r. poz. 487).

Być może prawodawca jest zdania, że im częściej ustawa ukaże się w publikatorze, tym lepiej…


Niedopuszczenie pracownika po alkoholu do pracy

Pracodawca ma obowiązek nie dopuścić do pracy pracownika po alkoholu. Na szczęście na Wrocławskim Festiwalu Piwa 2015 byłem prywatnie (nie na statek) (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Wracając ad rem: mówiąc o tej ustawie zwykle wracam do jednego z ulubionych tematów — albo rzekomego zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych, albo zakazu reklamy (cydru, bo reklama piwa jest dozwolona).

Dziś zatem czas na trzy zdania o tym, że pracodawca ma obowiązek — no właśnie: nie prawo, lecz obowiązek — nie dopuścić do pracy pracownika, który przyszedł do pracy po użyciu alkoholu lub też spożywał tenże alkohol w czasie pracy (i znów: nie „w pracy”, lecz „w czasie pracy”).

art. 17 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi
1. Kierownik zakładu pracy lub osoba przez niego upoważniona mają obowiązek niedopuszczenia do pracy pracownika, jeżeli zachodzi uzasadnione podejrzenie, że stawił się on do pracy w stanie po użyciu alkoholu albo spożywał alkohol w czasie pracy. Okoliczności stanowiące podstawę decyzji powinny być podane pracownikowi do wiadomości. (…)
3. Na żądanie kierownika zakładu pracy, osoby przez niego upoważnionej, a także na żądanie pracownika, o którym mowa w ust. 1, badanie stanu trzeźwości pracownika przeprowadza uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego. Zabiegu pobrania krwi dokonuje fachowy pracownik służby zdrowia. (…)

Zwracam uwagę na trzy aspekty tematu, które mogą być kluczowe w ewentualnym sporze między chlebodawcą a pracownikiem po spożyciu:

  • po pierwsze oczywiście przepis nie ma na celu wyłącznie zwalczaniu picia w pracy — „stawił się do pracy po alkoholu” to rzecz jasna także wczorajszy pracownik (nie mylić z niedzisiejszym);
  • po drugie natomiast — z jednej strony przepis mówi, że kierownik nie może pozwolić na podjęcie pracy przez osobę, co do której „zachodzi uzasadnione podejrzenie” użycia;
  • z drugiej jednak strony (to już po trzecie) pracownikowi przysługuje prawo do zgłoszenia votum separatum — jeśli jest pewien, że to czekoladki, ma prawo zażądać wezwania balonika (szczegóły znaleźć można w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 11 grudnia 2015 r. w sprawie badań na zawartość alkoholu w organizmie, Dz.U. z 2015 r. poz. 2153) — ale miłośników kruczków prawnych pragnę zapewnić, że w orzecznictwie przyjęło się, że organoleptyka też może wystarczyć (por. wyrok SN z 22 września 2004 r., I PK 576/03).

Niedopuszczenie pracownika po alkoholu do pracy to jedno — natomiast dla ukazania całokształtu warto zwrócić uwagę, że zgodnie z art. 108 par. 2 kp za przyjście do pracy po alkoholu lub picie w pracy pracodawca może stosować karę pieniężną w wysokości nie większej niż dniówka tego pracownika. Picie alkoholu w pracy może być także zakwalifikowane jako ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych (tzw. dyscyplinarka — art. 52 par. 1 pkt 1 kp — polecam m.in. wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim z 13 listopada 2013 r., sygn. akt V Pa 91/13).

PS niektórzy mawiają, że można wszystko, byle nie dać się złapać… ale nie okłamujmy się — generalnie większość trunków przed 18.00 to obciach. Grunt zatem nie dać się wrobić w nadgodziny ;-)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

35 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze