Recykling samochodów (i dyszka opłaty za każdy kilogram „odchudzonego” automobilu)

A teraz coś z całkiem innej beczki: zakładając, że ktoś już tak polubi jazdę na rowerze, że postanowi się pozbyć swego starego automobilu, trzy akapity na temat — jak wyglądają obowiązki właściciela pojazdu po tym jak wyzionie ono ducha — czyli czy recykling samochodów podlega jakimś obostrzeniom, a może nawet karom? (a to z okazji ukazania się w Dzienniku Ustaw obwieszczenia Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 18 maja 2016 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji, Dz.U. z 2016 r. poz. 803).


recykling samochodów

Chcecie poznać smutną historię tego Citroena? Kliknijcie w obrazek… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Ano właśnie: właściciel każdego samochodu, który zużył się tak bardzo, że nie da się go już nawet sprzedać (i to nie ze względu na magiczną barierę 15 tys. złotych) ma obowiązek oddać go w dobre ręce — tj. do wyznaczonej stacji demontażu lub punktu zbierania pojazdów (art. 18 ustawy). Zgodnie z prawem taki recykling samochodów wymaga okazania dokumentu potwierdzającego tożsamość, dowodu rejestracyjnego auta i karty pojazdu, a w ciągu kolejnych 30 dni samochód trzeba wyrejestrować.

art. 18 ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji
Właściciel pojazdu wycofanego z eksploatacji przekazuje go wyłącznie do przedsiębiorcy prowadzącego stację demontażu lub przedsiębiorcy prowadzącego punkt zbierania pojazdów.

Co istotne: nie ma już opłaty recyklingowej, nie płacimy też już za „złomowanie” auta (cudzysłów nieprzypadkowy — nie ma mowy o oddaniu starego samochodu na złom, mowa jest właśnie o obowiązku recyklingu pojazdów) — nie powinno być zatem także pokusy wywożenia szrota do lasu lub zatapiania go w rzece.

Nie wolno też jednak uprzednio ogałacać auta z podzespołów: jeśli oddany na recykling samochód będzie za lekki zapłacimy 10 złotych za 1 kg brakującej masy (art. 23 ust. 6 ustawy).

A na koniec coś, co tygrysy lubią najbardziej — czyli kary. Nieoddanie auta na recykling — uważam, że nie tylko przysłowiowe rdzewienie w lesie, ale i rdzewienie na parkingu — jest wykroczeniem, za które można zarobić 5 tys. złotych grzywny.

art. 48 ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji
Kto wbrew przepisowi art. 18 nie przekazuje pojazdu wycofanego z eksploatacji do przedsiębiorcy prowadzącego stację demontażu lub przedsiębiorcy prowadzącego punkt zbierania pojazdów, podlega karze grzywny.

BTW jakie nasuwają się wnioski biorąc pod uwagę jednorazowość współczesnych samochodzików?

14
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
marcin
Gość
marcin

Przepis zabraniający „ogałacania auta z podzespołów” jest sprzeczny z ideą ochrony środowiska (której to idei ma służyć właśnie recykling) – po jaką cholerę wyrzucać np. mało zużytą tylną kanapę auta i kupować drugą do np. swojego warsztatu, jak można postawić w warsztacie tą starą z auta.

No i jak zawsze w takich przypadkach, ludzie znaleźli proste rozwiązanie tego problemu – leje się beton w nadproża auta. I masa się zgadza.

Olgierd Rudak
Gość

Zapewne chodziło o to, żeby na tej kanapie zarabiał zakład recyklingowy — ma odbierać auta za darmo, przerabiać, zarabiać. Teoretycznie dla środowiska bilans dodatni…

…aczkolwiek coraz częściej się zastanawiam czy parcie na „eko-gadżety” rzeczywiście ma cokolwiek wspólnego ze środowiskiem (i wychodzi mi, że nie).

marcin
Gość
marcin

„Zapewne chodziło o to, żeby na tej kanapie zarabiał zakład recyklingowy” – brzmi to jak ustawowe wywłaszczenie mnie z kanapy na rzecz zakładu recyklingowego – ja jestem stratny o kanapę, a zakład recyklingowy nieodpłatnie ją otrzymuje i sprzedaje. Teoretycznie z tego wynika, że jak chcę zatrzymać kanapę ze swojego samochodu, to muszę ją oddać razem z samochodem zakładowi recyklingowemu, a potem odkupić za np. 200 zł (bo inaczej zapłacę 300 zł kary za niedowagę). „Teoretycznie dla środowiska bilans dodatni” – ciężko mi się z tym zgodzić. No bo co jest lepsze: a) na 100% potrzebuję kanapę, więc na 100% ją… Czytaj więcej »

Olgierd Rudak
Gość

Toteż mówię o teorii — z tego co kojarzę założenie było takie, że: recykling nie jest zainteresowany męczeniem się z substancjami problematycznymi, więc dogaduje się z kierowcą, który usuwa syf — jest czysta blacha, nie ma problemu. A że ludzie może i mniej chętnie wywalają w trawę smary i oleje, lecz po prostu woleliby sprzedać część części jako używki… być może tu nawet dopieszczanie ASO i producentów się kłania?

Dom
Gość
Dom

to jest tak samo ekologiczne jak próby zakazania napraw sprzętu AGD przez nieautoryzowane serwisy lub „nie daj Boże” samemu.

Mike
Gość
Mike

„czyli przywozicie do kraju 4kg obywatela mniej” nasuwa się automatycznie :-)

Symeon Skrobsztajn
Gość
Symeon Skrobsztajn

Oddawałem ostatnio auto do demontażu, więc wiem, jak to wygląda. Wypełniłem wniosek przez internet, godzinę później przyjechała laweta, wszystko szybko i sprawnie, pełna kultura. Dostałem nawet 150 zł (dostałbym drugie tyle, gdybym dojechał do punktu demontażu sam).
Gościa interesowało tylko, czy pod maską jest akumulator – nie wiem, czy ze względów środowiskowych czy dlatego, że tam są jakieś wartościowe substancje, na których stacja demontażu zarabia.

Borek
Gość
Borek

Właśnie ze względu na ochronę środowiska, za brak akumulatora pewnie strąciliby Ci parę dyszek. Tak samo jak kupujesz nowy akumulator samochodowy w sklepie to zależy jak sprzedawca ubierze rzecz w słowa – albo dostaniesz rabat za oddanie starego akumulatora, albo musisz dopłacić „kaucję” za jego brak. Chodzi o promowanie wymiany 1 za 1.

Stacja oczywiście za utylizację starych akumulatorów też zarabia, tak samo jak wszystkie punkty w których można oddawać stare baterie (na pewno te prywatne, nie wiem jak jest z instytucjami publicznymi w rodzaju szkoły). Pomimo tła ekologicznego trudno przecież aby ktoś to robił charytatywnie. ;)

Karol Jerzy Mórawski
Gość
Karol Jerzy Mórawski

Jako przedstawiciel środowiska miłośników pojazdów historycznych podczas prac nad ustawą o recyklingu pojazdów na kilku komisjach sejmowych czuję się w obowiązku doprecyzować pewne kwestie. Wokół kwestii obowiązku złomowania stworzył się na przestrzeni ostatnich lat straszliwy prawny galimatias – a konsekwencją są przypadki podejmowania przez straże gminne działań nie tylko nie mających pokrycia w polskim prawie, ale również rażąco sprzecznych z ustawą zasadniczą w materii ochrony własności i ochrony praw nabytych. A więc – do rzeczy: 1. Wbrew powszechnie panującemu przekonaniu, art. 48 Ustawy o recyklingu pojazdów… nie zobowiązuje właściciela do kasacji auta z uwagi na jego uszkodzenia (nawet jeśli są… Czytaj więcej »

Olgierd Rudak
Gość

Dziękujemy za wyjaśnienia :)

Pojazdy historyczne kochamy nie mniej (właśnie wymieniłem ogumienie w moim „young-timerze” ;-)

b52t
Gość
b52t

Przyłączam się.
Popieram w kwestii oldtimerów (youngtimerów też).
Stare filmy również. Do Beli Lugosi mam szczególny sentyment („Bela Lugosi’s dead, undead, undead, undead„)

shu
Gość
shu

Na pewno ten przepis ma swoje uzasadnienie i w dużo zalet, ale według mnie ma też poważną wadę. Uniemożliwia kupienie „dawcy”.
Mam specyficzne auto (na podstawie zdjęcia sami oceńcie czy to ciągle young czy już oldtimer)
http://plfoto.com/zdjecie,reporterskie,trabi-in-the-sky-with-dog,518436.html
Tego typu auta remontuje się kupując zamiast części wrak. One nigdy nie osiągną wysokiej ceny i kupowanie części z koncesjonowanych zakładów spowoduje, że większość starych maluchów, Trabantów, czy Polonezów zniknie z krajobrazu, ponieważ trudno wydać 8 tys złotych na pojazd, który po remoncie będzie wart 5 tys.

Olgierd Rudak
Gość

A w ogóle do Trabiego da się kupić jakieś „oryginalne” części?

Rynek dawców pewnie będzie istniał, z tym, że pewnie po prostu cały czas w podziemiu.

Mike
Gość
Mike

papier wszystko przyjmie, więc wystarczy zaprzyjaźniona stacja demontażu… a że przepisy niejako do tego zmuszają.. cóż, jakoś trzeba sobie radzić