Odpowiedzialność osoby, która spowodowała publikację artykułu (art. 38 pr. prasowego)

Lato to dobry czas na poczytanie gazetek — a skoro kilka dni temu było o tym, że Roman Giertych nie może domagać się publikacji, na koszt Axel Springera, przeprosin w mediach, które komentowały wywiad zmanipulowany przez redaktorów „Faktu” — dziś bierzemy na tapetę przepis, który mówi o tym jak wygląda odpowiedzialność osoby, która spowodowała publikację artykułu prasowego (art. 38 pr. prasowego) za naruszenie dóbr osobistych (na podstawie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 15 grudnia 2015 r., sygn. akt VI ACa 1871/14).

Sprawy miały następujący przebieg: spółka pozwała redaktora współdecydującego o publikacji materiału prasowego żądając przeprosin za naruszenie dobrego imienia i renomy poprzez dopuszczenie do opublikowania nieprawdziwych informacji. Chodziło o publikację potajemnie nagranej prywatnej rozmowy dwóch innych osób; w rozmowie mówione było m.in. o przekrętach, których rzekomo miała dopuszczać się strona powodowa. Przewinienie pozwanego polegało na niezachowaniu należytej staranności i rzetelności przy zbieraniu materiałów prasowych — zwłaszcza opieranie się na wypowiedziach osoby, która nie dość, że była skonfliktowana z powódką, to w dodatku nie wiedziała, że jest nagrywana — a także brak weryfikacji uzyskanych w ten sposób informacji.

W odpowiedzi pozwany dziennikarz twierdził, że powódka nie wykazała, że to on dopuścił do publikacji tekstu, co oznacza, iż brak mu legitymacji biernej w sprawie.

Sąd I instancji podzielił stanowisko pozwanego redaktora: pod opublikowanym zapisem nagranej rozmowy (która miała tytuł „Bez komentarza”) podpisał się redaktor naczelny oraz jeszcze inna osoba, opisując przy tym okoliczności publikacji („nie byliśmy inicjatorami powstania tego materiału i nie jest on efektem dziennikarstwa śledczego ani prowokacji dziennikarskiej. Nie dociekamy przyczyn dla których ta rozmowa została utrwalona. Dla redakcji treść tej rozmowy jest społecznie doniosłym faktem”).

art. 38 ust. 1 ustawy prawo prasowe
Odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego ponoszą autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału; nie wyłącza to odpowiedzialności wydawcy. W zakresie odpowiedzialności majątkowej odpowiedzialność tych osób jest solidarna.

Owszem, pozwany zwracał się do zainteresowanej spółki z prośbą o ustosunkowanie się do rewelacji (spółka zaś zaprzeczyła informacjom i zażądała ich sprostowania, opublikowała także odpłatną reklamę, w której odniosła się do treści rozmowy), a nawet wypowiadał się o temacie w telewizji — jednak nic nie dowodzi, iżby to pozwany spowodował publikację tekstu, który naruszał dobra osobiste spółki.
(Przy czym sąd wskazuje też, że nawet gdyby pozwany był legitymowany biernie w sprawie, to mimo wszystko powództwo byłoby oddalone — a to z racji działania w społecznie uzasadnionym interesie jakim było ujawnienie informacji o zarzutach korupcyjnego procederu.)

Spółka wniosła od takiego wyroku apelację, która została oddalona. Sąd II instancji podkreślił, że dla przyjęcia odpowiedzialności osoby, która spowodowała opublikowanie artykułu prasowego (art. 38 ust. 1 prawa prasowego) niezbędne jest wykazania istnienia kompetencji tej osoby w ramach redakcji (por. definicja redaktora: „dziennikarz decydujący lub współdecydujący o publikacji materiałów prasowych”, art. 7 ust. 2 pkt 6 prawa prasowego). O roli sprawczej nie decyduje nawet fakt opracowania pytań przesłanych do spółki, zarazem domniemywać jakichkolwiek kompetencji kierowniczych w obrębie redakcji można wyłącznie w odniesieniu do redaktora naczelnego.

Słowem: pamiętając o tym, że istnieje odpowiedzialność osoby, która spowodowała publikację artykułu warto mieć na uwadze ogólne zasady dowodowe — czyli to na kim spoczywa ciężar dowodu (art. 6 kc).

3 comments for “Odpowiedzialność osoby, która spowodowała publikację artykułu (art. 38 pr. prasowego)

  1. b52t
    12 sierpnia 2016 at 09:44

    Czytając tutaj omówienia różnych wyroków najczęściej wychodzi, że to właśnie zapomnienie o tym pierdołowatym, przykucniętym w kącie art. 6 k.c. zdaje się być główną przyczyną przegrania procesu.

    • 12 sierpnia 2016 at 17:08

      Często można mieć wrażenie, że strony podchodzą do tego tak: „ja mówię jak było, a on może udowodnić, że było inaczej” ;-)

      • b52t
        16 sierpnia 2016 at 07:41

        To inna strona tego samego medalu.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.