Czy opinia „nie polecam” to czyn nieuczciwej konkurencji?

Zagadnął mnie jeden z P.T. Czytelników o opinię — czy opinia „nie polecam współpracy” odnosząca się do innego — niekoniecznie konkurencyjnego — przedsiębiorcy może być potraktowana jako czyn nieuczciwej konkurencji? Albo chociaż w kategoriach naruszenia dóbr osobistych?

Projekt strony SHABLON (masa problemów we współpracy — nie polecam)

Poszło o komentarz w stopce e-księgarni Finansowyninja.pl, w której można kupić książkę autorstwa Michała Szafrańskiego o tym samym tytule:


opinia nie polecam czyn nieuczciwej konkurencji

„Projekt strony SHABLON (masa problemów we współpracy — nie polecam)” nie jest czynem nieuczciwej konkurencji


Zacznijmy od definicji: czyn nieuczciwej konkurencji (art. 3 UoZNK) to:

  • każde działanie przedsiębiorcy — warto zauważyć, że przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji posługują się własnym pojęciem przedsiębiorcy (por. art. 2 UoZNK);
  • które to działanie przedsiębiorcy związane z prowadzoną działalnością gospodarczą będzie sprzeczne z prawem — to kryterium jest relatywnie jasne, bo chociaż nie zawsze wiemy jaka norma kryje się za danym przepisem, to w pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że jakie prawo jest każdy widzi (ważne: nie chodzi tylko o prawo gospodarcze, handlowe — bezprawne naruszenie dóbr osobistych jest działaniem sprzecznym z prawem, ale przecież nie musi mieć związku z prowadzoną działalnością gospodarczą);
  • lub też działanie owo jest sprzeczne z dobrymi obyczajami — podkreślić należy, że owe dobre obyczaje będące podstawą kwalifikacji działania jako czyn nieuczciwej konkurencji muszą być związane z prowadzeniem biznesu (tzw. „etyka kupiecka”). Z punktu widzenia dobrych obyczajów gospodarczych nie ma znaczenia system wartości, którymi przedsiębiorca kieruje się w życiu osobistym;
  • pod warunkiem jednak, że działanie takie narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta (lub też zagraża temuż interesowi);
  • przykładowy katalog „najpopularniejszych” form takich działań przynosi art. 3 ust. 1 UoZNK, który zalicza m.in.: wprowadzające w błąd oznaczenie przedsiębiorstwa, jego towarów i usług; fałszywe lub oszukańcze oznaczenie pochodzenia geograficznego towaru; naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa; nakłanianie do rozwiązania lub niewykonania umowy; naśladownictwo produktów; nieuczciwa lub zakazana reklama (lista ta nie jest w żaden sposób zamknięta: nie można powiedzieć, że działanie nie jest czynem nieuczciwej konkurencji tylko dlatego, że nie ma go na liście w art. 3 ust. 1 UoZNK lub nie jest wprost wskazany od art. 5 do art. 17c ustawy, z czego najbliżej są chyba art. 12 ust. 2 i art. 15 ust. 1 pkt 2).

z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji:
art. 12 ust. 2. Czynem nieuczciwej konkurencji jest także nakłanianie klientów przedsiębiorcy lub innych osób do rozwiązania z nim umowy albo niewykonania lub nienależytego wykonania umowy, w celu przysporzenia korzyści sobie lub osobom trzecim albo szkodzenia przedsiębiorcy.
art. 15 ust. 1 pkt 2. Czynem nieuczciwej konkurencji jest utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku, w szczególności przez:
2) nakłanianie osób trzecich do odmowy sprzedaży innym przedsiębiorcom albo niedokonywania zakupu towarów lub usług od innych przedsiębiorców;

Dopiero zatem łączne spełnienie wszystkich tych warunków pozwala na zakwalifikowanie działania przedsiębiorcy jako zakazanego czynu nieuczciwej konkurencji.

Dlaczego zatem nie uważam by zdanie „SHABLON (masa problemów we współpracy — nie polecam” nie stanowiło czynu nieuczciwej konkurencji? Przeanalizujmy po kolei:

  • od końca: zgodnie z art. 15 ust. 1 pkt 2 UoZNK czynem nieuczciwej konkurencji jest utrudnianie dostępu do rynku poprzez nakłanianie do niezlecania świadczenia usług — tymczasem nie da się przecież powiedzieć, iżby proste stwierdzenie „nie polecam” było nakłanianiem do niedokonywania zakupów (jest informacją, że pewnie lepiej nic nie zlecać, ale nie jest nakłanianiem);
  • czyn nieuczciwej konkurencji może polegać też na nakłanianiu klientów do rozwiązania lub niewykonania umowy (art. 12 ust. 2 UoZNK) — „nie polecam” nie ma związku z umowami już zawartymi (ani tym bardziej nie jest nakłanianiem do czegokolwiek);
  • wyrażenie takiej opinii nie jest także niezgodne z prawem — nie istnieje bowiem norma prawna, która zakazywałaby publicznego komentowania relacji biznesowych;
  • nieco poważniej można się natomiast zastanawiać czy zwrot „nie polecam” może być zakwalifikowany jako sprzeczny z etyką kupiecką — wszakże pojęcie to jako klauzula generalna nie jest jednoznacznie zdefiniowane, zatem gdyby „dobre obyczaje” w obrocie gospodarczym miały zakazywać wyrażania krytycznych opinii o podmiotach, z którymi wiążą lub wiązały nas relacje gospodarcze… No właśnie: jeśli opinia ta wynika z rzeczywistych (negatywnych) doświadczeń, jeśli właściciel e-księgarni Finansowyninja.pl potrafiłby wykazać trudne strony współpracy — to właściwie czemu nie? (A rebours: jeśli prawdziwe „nie polecam” ma być czynem nieuczciwej konkurencji, to nieprawdziwe „polecam” także — bo narusza interes innego przedsiębiorcy (tego, który traci na fałszywym poleceniu jego konkurenta) — a to wywraca całą reklamę… ;-)

Kluczem zatem okazuje się rzetelność i prawdziwość, które pozwolą przecież — razem z obroną uzasadnionego interesu publicznego — nawet na zmierzenie się z ewentualnym zarzutem naruszenia dóbr osobistych. Jeśli zatem potrafimy wykazać, że negatywna opinia jest wynikiem rzeczywistego doświadczenia, zaś w formułowaniu krytycznej oceny nie posuwamy się do sformułowań bezprawnych (wulgarnych inwektyw, etc.), nie ma się co obawiać ani art. 24 kc, ani też odpowiedzialności za czyn nieuczciwej konkurencji.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

12 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze