O tym, że pozew do sądu pracy wnosi się przeciwko pracodawcy (nie przeciwko przełożonemu)

Orzeczenie dość stare, ale omówek takich przypadków nigdy dość: kogo pozwać do sądu pracy — pracodawcę czy też osobę (przełożonego) lub organ wykonujący za pracodawcę czynności z zakresu prawa pracy? Opisywany przypadek dotyczy wprawdzie jednostki samorządowej, ale przecież nie tylko w korporacjach zdarzają się „krzyżowe” zależności (por. Kto to jest pracodawca i czy to pracodawca musi być przełożonym pracownika?) — bazując na wyroku Sądu Najwyższego z 18 września 2013 r. (II PK 4/13).

Orzeczenie wydano w następującym stanie faktycznym: pracownik (ex-dyrektor miejskiego Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej) wystąpił przeciwko Miastu B. [anonimizacja] Zarządowi Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej o odszkodowanie za rozwiązanie umowy o pracę z naruszeniem prawa. Sąd I instancji uwzględnił powództwo i nakazał stronie pozwanej — określonej jako Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej (to ważne) — zapłatę odszkodowania.
Od orzeczenia apelację wniosło Miasto B. Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej. Sąd II instancji apelację uwzględnił, albowiem ocenił wypowiedzenie umowy o pracę za uzasadnione — lecz prawomocnie oddalił roszczenie wobec ZDMiKP.

We wniesionej do SN skardze kasacyjnej powód wskazał m.in. na nieważność postępowania w II instancji wynikającą z nieprawidłowego umocowania pełnomocnika pozwanego. Pełnomocnictwo podpisał prezydent miasta, który nie był jednak stroną w sprawie, zatem zdaniem powoda ustanowiony pełnomocnik nie miał prawa reprezentować strony pozwanej.

Sąd Najwyższy podzielił stanowisko powoda: do odpowiedzi na pozew pełnomocnik pozwanego załączył podpisane przez prezydenta miasta pełnomocnictwo uprawniające go do reprezentowania miasta „(jak pracodawcy) przed sądami powszechnymi”. Pozew był skierowany przeciwko miastu, zatem takie pełnomocnictwo było prawidłowe i skuteczne — ale już sąd I instancji określił jako stronę Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej (jako jednostkę organizacyjną miasta) — nie wskazując jednak przesłanek modyfikacji strony pozwanej.

I znów: apelację od tego wyroku wniosło Miasto B. ZDMiKP — a więc podmiot inny, niż określony w wyroku — w dodatku pełnomocnik nie wykazał umocowania ze strony tej jednostki organizacyjnej. Zaś po rozpatrzeniu tej apelacji sąd II instancji oddalił powództwo, chociaż w żaden sposób nie odniósł się do tego dlaczego przyjął apelację wniesioną przez inny podmiot niż wskazany w zaskarżonym wyroku jako pozwany.

SN przypomniał, że sposób reprezentacji pozwanego pracodawcy nie wynika z art. 3(1) kp lecz art. 67 par. 1 kpc — przeto niezależnie od tego, że w odniesieniu do kierownika gminnej jednostki organizacyjnej czynności z zakresu prawa pracy może podejmować prezydent miasta (wójt, burmistrz), to jednak nie ma on prawa reprezentować pracodawcy w postępowaniu sądowym. (Uprawnienia tego nie można wywodzić z art. 4 pkt 2a ustawy o pracownikach samorządowych).

Skoro zatem pełnomocnik nie przedłożył pełnomocnictwa, z którego wynika umocowanie do reprezentowania strony i nie został wezwany do usunięcia wady, postępowanie dotknięte jest nieważnością ze względu na brak należytego umocowania pełnomocnika (art. 379 pkt 2 kpc). Stąd zaskarżony wyrok został uchylony, a sprawa wraca do ponownego rozpoznania w II instancji.

W tym akurat przypadku to niedopatrzenie sądu okazało się (tymczasowo) korzystne dla pracownika — natomiast pewna frywolność pełnomocnika może kosztować chlebodawcę niepewność co do przyszłego rozstrzygnięcia (bo przecież ocena prawna składu tego samego sądu nie musi się powtórzyć).

4 comments for “O tym, że pozew do sądu pracy wnosi się przeciwko pracodawcy (nie przeciwko przełożonemu)

  1. Adam314
    12 września 2016 at 12:14

    Czy miasta podlegają ochronie danych osobowych i konieczna jest anonimizacja? Co dalej? W kolejnym artykule będzie „województwo D”, potem „w kraju P”, aż skończymy na „planecie Z”. ;)

    A w odpowiedzi na pytanie z pierwszego akapitu? Zawsze uważałem, że pozywamy tego, kto podpisał z nami umowę. Czy są jakieś wyjątki?

    • 12 września 2016 at 12:28

      Właśnie mam w ręku wyrok, w którym zanonimizowano tytuł ustawy :)

      Zawsze pozywamy pracodawcę :) umowę podpisać może prezes zarządu spółki będącej pracodawcą (nie jest on stroną tej umowy, nie można go pozwać do sądu pracy), lub jakiś pracownik, któremu to powierzono (przełożony lub kadrowa, etc.).

      Podobnie w przypadku świadectw pracy, których ileś tam w życiu podpisałem — czuję się osobą odpowiedzialną za reprezentację podmiotu, ale nie jestem przez to stroną tego stosunku pracy (i nie podlegam m.in. powództwu z tytułu odszkodowania za świadectwo pracy, etc.).

      Jednostki pozbawione osobowości prawnej to przypadek szczególny — ich „kierownicy” czy „dyrektorzy” de facto są „namiestnikami”, i nawet jeśli kierują podwładnymi, to jednak JEŚLI władny podejmować pewne decyzje jest jakiś inny organ (np. burmistrz), to MIMO TO pracodawcą jest taka jednostka (np. jakiś ZDiUM).

      Inna sprawa, że może się zdarzyć, że nawet mimo braku osobowości prawnej kierownik takiej jednostki będzie podpisywał umowy o pracę — wówczas w ogóle wątpliwości odpadają :)

  2. rl
    13 września 2016 at 11:21

    „Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej” – takie coś jedynie w Bydgoszczy jest. Przecież to takie coś nie ma sensu… jak już by chcieli poprawnie to zrobić to powinni nazwać to Zarządem D. w B.

    • 13 września 2016 at 12:19

      To pewnie jak z tą czcionką T. (…) — żeby nie napisać Times New Roman :)

Dodaj komentarz