Udzielenie ostatniego namaszczenia umierającemu wbrew jego woli (II CSK 1/13)

A skoro ostatnio było o tym, że nie można zaskarżyć do sądu decyzji o obsadzie stanowisk kościelnych — bo droga sądowa jest w takich przypadkach niedopuszczalna, to dziś będzie o tym, że niektóre czynności o charakterze religijnym — na przykład udzielenie namaszczenia przez księdza umierającemu — mogą być oceniane przez pryzmat prawa świeckiego.

wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 września 2013 r. (II CSK 1/13
Udzielenie sakramentu namaszczenia chorych przez duchownego kościoła katolickiego pacjentowi placówki leczniczej, wbrew jego woli, prowadzi do naruszenia dobra osobistego.

Sprawy miały się następująco: ex-pacjent zażądał od szpitala 90 tys. złotych zadośćuczynienia za naruszenie jego dóbr osobistych, do którego doszło poprzez udzielenie mu ostatniego namaszczenia. W tamtym czasie powód był w stanie śpiączki farmakologicznej po przeprowadzonym zabiegu, zaś jako niewierzący doznał „szoku, załamania nerwowego, pogorszył się jego stan psychiczny i fizyczny, zagrażał mu kolejny zawał serca” na wieść, że ksiądz katolicki udzielił mu sakramentu.

Zdaniem pozwanego powództwo powinno zostać oddalone m.in. dlatego, iż jako dla osoby niewierzącej czynność taka nie miała żadnego znaczenia — a już na pewno pozbawiona była doniosłości duchowej (jako osoba kompletnie areligijna podpisuję się pod tym zdaniem oburącz).

Sąd prawomocnie oddalił powództwo: działanie księdza było zgodne z prawem kanonicznym. Skoro powód nie twierdził, że jest apostatą (został ochrzczony, jednak zadeklarował się jako niewierzący i niepraktykujący), to jest członkiem Kościoła i podlega jego regułom. Nie informował też nikogo o tym przy przyjęciu do szpitala (a szpital nie ma prawa robić wywiadu nt. religijności pacjentów) — zatem działanie księdza, który udzielił sakramentu osobie znajdującej się w obliczu śmierci było zgodne z zasadami współżycia społecznego.

Sąd zgodził się z tym, że odkrycie mogło wywołać u powoda pewnego rodzaju dyskomfort psychiczny, niesmak lub żal, ale na pewno nie o takim nasileniu. Powód przejaskrawia swoje reakcje, a przecież ocena naruszenia dóbr osobistych nie może być oparta na subiektywnej ocenie osoby zainteresowanej. (Sąd II instancji porównał owo naruszenie do sprawy opisywanej w teście Czy żartobliwe nazwanie kogoś „łachudrą” narusza jego dobra osobiste?)

art. 23 kc
Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Przymuszanie kogoś do udziału w praktykach religijnych może naruszać jego prawa osobiste — wolność religijna i swoboda sumienia są dobrami chronionymi prawnie — jednak nie każde działanie subiektywnie odbierane jako wtargnięcie w sferę dóbr osobistych może być potraktowane jako naruszenie norm. Skoro zatem w odczuciu społecznym udzielenie ostatniego namaszczenia osobie niewierzącej nie narusza jej dóbr osobistych — bo taki jest też kontekst kulturowy — to roszczenie nie mogło być uwzględnione (byłoby inaczej, gdyby ksiądz próbował nawracać umierającego).

Rozpoznając skargę kasacyjną Sąd Najwyższy przypomniał, że swoboda sumienia jest nie tylko jednym z dóbr osobistych wprost chronionych z art. 23 kc — jest także wartością konstytucyjną gwarantowaną art. 53 Konstytucji RP. Jednak zagrożenie lub naruszenie swobody sumienia nie zależy od intencji sprawcy, ale od skutku takiego działania, przy czym nawet działania mogące sprowadzić skutki zagrażające temu dobru osobistemu są formą naruszenia swobody wyznania.

Skoro zatem ostatnie namaszczenie zostało udzielone przez księdza choremu w stanie śpiączki farmakologicznej ale bez jego woli i wiedzy, to niezależnie od tego, że dla osób wierzących jest to czyn niezwykle doniosły — to dla osób niewierzących będzie stanowił formę poddania praktyce religijnej wbrew tej woli. Nie jest to przy tym zdarzenie drobne, banalne, incydentalne (por. „łachudra”).

z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta
art. 36. Pacjent przebywający w podmiocie leczniczym wykonującym działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne w rozumieniu przepisów o działalności leczniczej ma prawo do opieki duszpasterskiej.
art. 37. W sytuacji pogorszenia się stanu zdrowia lub zagrożenia życia podmiot, o którym mowa w art. 33 ust. 1, jest obowiązany umożliwić pacjentowi kontakt z duchownym jego wyznania.

Wyłączenie bezprawności nie może opierać się na założeniu, iżby pozwany szpital nie miał prawa uzyskiwać informacji o światopoglądzie pacjentów. Zakaz zmuszania do ujawniania światopoglądu odnosi się do władz publicznych (art. 53 ust. 7 Konstytucji RP) — ale publiczny ZOZ nie jest władzą publiczną, zatem w ramach swych kompetencji — oraz nałożonego obowiązku kontaktu z duchownym (duchownym „jego wyznania”, a nie „wyznania, które w danej społeczności statystycznie wyznawane jest najczęściej”) — szpital ma prawo do uzyskania wiedzy w zakresie niezbędnym dla możliwości korzystania przez pacjentów ze swobód religijnych („prawo do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajduje”, art. 53 ust. 2 Konstytucji RP).

Co więcej: szpital najsamprzód powoływał się na rzekomy konstytucyjny zakaz określania światopoglądu i wyznania pacjentów — aby równocześnie w dokumentacji medycznej odnotowywać fakt udzielenia ostatniego namaszczenia według obrządku rzymsko-katolickiego — i to nawet w sytuacji gdy od pacjenta nie odebrano oświadczenie, że ostatniego namaszczenia sobie życzy.

Sprawa wyglądałaby inaczej gdyby do szpitala trafił pacjent w stanie uniemożliwiającym wyrażenie woli, wówczas odwołanie się do pewnych statystycznych prawidłowości zasługiwałoby na inną ocenę sądu. Jednak powód został przyjęty planowo, przed zabiegiem był przytomny — a w dodatku widywał się z kapelanem, lecz nie nawiązywał z nim kontaktu.

Sumarycznie oznacza to, zdaniem Sądu Najwyższego, że udzielenie ostatniego namaszczenia niewierzącemu pacjentowi, który nie wyraził na to zgody, narusza jego dobra osobiste — toteż wyrok sądu II instancji został uchylony, a sprawa zwrócona do ponownego rozpoznania (dalszego jej losu nie znam).

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

80 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze