Czy zawodowy piłkarz na kontrakcie z klubem prowadzi działalność gospodarczą?

A skoro w sobotę grali piłkarze, to w poniedziałek czas na kilka akapitów analizy — czy profesjonalny piłkarz może prowadzić działalność gospodarczą — wystawiać klubowi faktury, rozliczać koszty, etc.? Jak się logicznie zastanowić to coś jest na rzeczy: pewnie nie myślimy o futboliście kopiącym piłkę na kontrakcie jako o facecie, który szuka klienta, stara się myśleć o popycie (i dostosować do niego podaż), bada rynek, nosi papiery…

wyrok Sądu Najwyższego z 10 lutego 2016 r. (I UK 65/15)
Zawodnik zatrudniony na podstawie kontraktu — umowy o profesjonalne uprawianie piłki nożnej, któremu klub piłkarski organizuje całą aktywność sportową w ramach klubu, nie prowadzi działalności gospodarczej.

Rzeczy miały się następująco: w 2009 r. pewien piłkarz zawarł z klubem (prowadzonym w formie Spółki Akcyjnej) kontrakt — umowę i profesjonalne uprawianie piłki nożnej.
Zgodnie z umową zawodnik zobowiązany był m.in. do godnego reprezentowania barw klubu we wszystkich rozgrywkach sportowych piłki nożnej oraz w kontaktach z mediami; aktywnego udziału w treningach, zajęciach i zgrupowaniach szkoleniowych zgodnie z planem i harmonogramem ustalonym przez trenera; przestrzegania sportowego trybu życia; uprawiania sportów mogących grozić kontuzją tylko za zgodą zarządu, stałego podnoszenia poziomu sportowego; korzystania ze sprzętu sportowego, w tym ubrań i strojów sportowych przekazanych przez klub; niereklamowania bez zgody zarządu jakichkolwiek oznaczeń: firm, produktów i usług.
W zamian klub zobowiązał się do zapewnienia piłkarzowi sprzętu sportowego i wyposażenia potrzebnego do udziału w zawodach, z wyłączeniem sprzętu osobistego; zapewnienia stałej opieki medycznej i odnowy biologicznej; zapłaty wynagrodzenia w kwocie 7 tys. złotych miesięcznie netto (+23% VAT) oraz premii za awans do ekstraklasy.
Strony ustaliły także, że w okresie trwania kontraktu prawa do wizerunku sportowca będą przysługiwały klubowi, w zakresie związanym z marketingiem, promocją i reklamą.

Na tej podstawie piłkarz wpisał się do CEIDG (pod firmą P.U.H. Coś-Tam) jako przedmiot działalności wskazując pozaszkolne formy edukacji sportowej oraz zajęć sportowych i rekreacyjnych, pozostałą działalność związaną ze sportem, działalność usługową związaną z poprawą kondycji fizycznej, pozostałą działalność usługowa, gdzie indziej niesklasyfikowaną. Piłkarz założył działalność z dniem nawiązania kontraktu (1 marca 2009 r.), a w lipcu 2011 r. ją zawiesił (po rozwiązaniu umowy z klubem).

Minęło prawie 1,5 roku od rozwiązania umowy i oto w  ZUS wydał decyzję, w której stwierdził, że w okresie związania kontraktem z klubem piłkarz podlegał ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu.

Klub odwołał się od wydanej decyzji, jednak sąd prawomocnie oddalił odwołanie: zawarty z zawodowym piłkarzem kontrakt został oceniony jako umowa nienazwana o świadczenie usług (art. 750 kc). Co więcej wewnętrzne regulacje PZPN wyraźnie wskazują, że stroną kontraktu jest zawodnik, nie przedsiębiorca, zaś realizować można go w oparciu o umowę o pracę lub zlecenie. Skoro usługi miały ściśle osobisty charakter — grać w piłkę mógł tylko ten zawodnik — to przyjęcie formuły umowy zawartej przez spółkę z przedsiębiorcą, który co do zasady może przecież zatrudniać innych pracowników — jest nietrafne. Istotny okazał się także element podporządkowania zawodnika klubowi. Zdaniem sądu zawodnik związany tego rodzaju umową nie występuje w obrocie gospodarczym we własnym imieniu i na własny rachunek.

Sąd powołał się także na ustawę o PIT, zgodnie z którą działalność sportowa nie jest działalnością gospodarczą, a przychody z uprawiania sportu są przychodami z działalności wykonywanej osobiście. Skoro tak, to nie mogą być przychodami z pozarolniczej działalności gospodarczej nawet wówczas, gdy przynosząca je działalność ma charakter zarobkowy, zorganizowany i ciągły. Zawodowy piłkarz nie wykonuje także wolnego zawodu.

Oceniając skargę kasacyjną klubu Sąd Najwyższy stwierdził, że próba przełożenia przepisów podatkowych z konsekwencją dla ubezpieczeń społecznych nie musi prowadzić do prawidłowych wniosków. Podobnie obowiązek osobistego wykonywania świadczenia nie zaprzecza możliwości zastosowania przepisów o działalności gospodarczej (skądinąd problemem tym zajmował się także NSA przy okazji uchwały II FPS 1/15, por. „Sportowiec jako przedsiębiorca”).

Jednakże wykonywanie działalności we własnym imieniu wymaga spełnienia pewnych cech, do których ustawodawca zaliczył:

  • odpowiedzialność przedsiębiorcy wobec osób trzecich za rezultat podejmowanych w jej ramach czynności oraz ich wykonywanie;
  • samodzielne wyznaczanie miejsca i czasu wykonywania tych czynności;
  • ponoszenie ryzyka gospodarczego związanego z prowadzoną działalnością.

Prowadzenie działalności gospodarczej może także mieć postać stałego wykonywania jednej usługi na rzecz jednego kontrahenta — pod warunkiem, że usługa ta będzie świadczona we własnym imieniu i na własne ryzyko (por. uchwała 7 sędziów SN z 17 czerwca 2015 r., III UZP 2/15), dopuszczalne jest także zastrzeżenie wyłączności jeśli chodzi o świadczenie usług.
Konstytucja RP stoi na straży swobody wyboru formy prowadzenia działalności zarobkowej (art. 20 ustawy zasadniczej), zatem to w gestii obywatela jest wybór między działalnością gospodarczą a umową cywilnoprawną.

Niemniej o możliwości zakwalifikowania sposobu zarobkowania jako działalności gospodarczej nie przesądza ani samo sformalizowanie rejestracji w CEIDG, ani też przyjęcie określonego modelu opodatkowania lub oskładkowania przychodu.

W ocenie SN niezależnie od tego, że świadczona usługa ma związek z biznesem prowadzonym przez spółkę („widowiska sportowe stały się dobrze płatnym produktem, zawodnicy — „towarem” i „twarzą” reklam produktów i usług, a obiekty sportowe i transmisje z zawodów są wykorzystywane do promowania marek czy produktów”), to jednak — skoro wysokość wynagrodzenia jest stała — zawodowy futbolista nie ponosi ryzyka gospodarczego związanego z grą w piłkę, a zatem nie można mówić o prowadzeniu działalności gospodarczej. Jest wręcz kompletnie odwrotnie: piłkarz kopie piłkę bez ryzyka co do popytu i konkurencji. Ba, nawet samo funkcjonowanie jego przedsiębiorstwa nie jest związane z jakimkolwiek ryzykiem odpowiedzialności wobec osób trzecich, zaś w zarobkowaniu brak mu samodzielności skoro działa w ramach struktury klubu, będąc mu podporządkowanym w zakresie miejsca, czasu i rodzaju wykonywanych czynności. To klub ponosił wydatki i ciężary organizacyjne związane z utrzymaniem przez zawodnika odpowiedniej formy fizycznej (treningi pod okiem trenera, zgrupowania, opieka medyczna i odnowa biologiczna, strój.

Jak widać stanowisko SN jest nieubłagane: o ile sportowiec nie jest naprawdę „wolnym strzelcem” — lecz polega na klubowym kontrakcie, w którym „ma wszystko” — może mieć trudność z utrzymaniem statusu osoby prowadzącej działalność gospodarczą.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

12 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze