Nie matura lecz chęć szczera… (czy można podwyższyć ocenę z matury w sądzie?)

A skoro dziś Dzień Nauczyciela, to oprócz wszystkiego najlepszego! — garść dywagacji: czy uczeń niezadowolony z wyniku egzaminu maturalnego — uznawszy, że zaniżona została ocena na egzaminie — może odwołać się od wyniku matury do sądu? A jeśli nawet nie bezpośrednio — to może chociaż zaniżony wynik egzaminu może naruszać dobra osobiste maturzysty?

wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 15 lipca 2016 r. (sygn. akt I ACa 494/16)
Procedura sądowa nie jest odpowiednia do weryfikacji prawidłowości ocen z egzaminu maturalnego, dokonanej przez egzaminatorów odpowiedniej komisji. „Wynik egzaminu”, jako czynność stwierdzająca poziom stanu wiedzy umiejętności egzaminowanego i jako rezultat dokonania subsumpcji udzielonych odpowiedzi do określonego wzorca odpowiedzi, nie konstytuuje „sprawy” w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP.

Sprawy miały się następująco: maturzystka pozwała komisję maturalną o ochronę dóbr osobistych. Zdaniem powódki wskutek zaniżenia punktacji na maturze z biologii (2014 r.) zagrożone zostały takie dobra jak twórczość naukowa, prawo do wykształcenia zgodnie z predyspozycjami, prawo do kultywowania tradycji rodzinnych, prawo do budowania i ochrony własnego wizerunku oraz prawo do ochrony danych osobowych. Powódka zażądała także wydania nowego świadectwa maturalnego gdzie zdanie „uzyskała w części pisemnej egzaminu z przedmiotów dodatkowych biologia poziom rozszerzony — 73%” miało zostać zastąpione „80%”, a także zaprzestania udostępniania jej danych osobowych i wyników egzaminu innym podmiotom. A ponieważ wskutek zaniżenia oceny maturalnej powódka nie została przyjęta na medycynę, dodatkowo pozew obejmował żądanie zwrotu kosztów czesnego za studia (32,5 tys. złotych).

Poszło o odpowiedzi na pytania: zdaniem powódki, która przeglądała swój arkusz egzaminacyjny, oceniający pracę popełnili błędy, przez co odebrano jej 4 punkty, zatem wezwała komisję do poprawienia wyniku. Komisja odmówiła zmiany wyniku egzaminu, ale arkusz został przekazany (po zanonimizowaniu danych maturzystki) do jednostki nadzorującej pracę komisji egzaminacyjnych (w uzasadnieniu nazwa organu została zanonimizowana — tu chyba chodzi o CKE?). Równocześnie o aferze pisała prasa — były to także wywiady udzielane przez samą zainteresowaną (por. „Maturzystka pozwała OKE. Spór o ocenę egzaminu z biologii [WIDEO, ZDJĘCIA]„).

Sąd prawomocnie uznał roszczenia maturzystki za bezzasadne i oddalił powództwo w całości, a to dlatego, że w większości żądała sądowej ochrony dla praw i wolności, które jako wartości gwarantowane ustawą zasadniczą nie mają charakteru dóbr osobistych w rozumieniu art. 23 kc — i nie podlegają ochronie określonej w art. 24 kc:

  • prawo do nauki (art. 70 Konstytucji RP) oznacza z jednej strony obowiązek kontynuacji nauki do 18 roku życia, z drugiej zaś powinność państwa do zapewnienia warunków do tej nauki — tymczasem „prawo do nauki nie może być zatem zaliczone do kategorii wartości stanowiących dobro osobiste jednostki, bowiem jest uprawnieniem przyznanym jej tymi regulacjami w związku z funkcjonowaniem w określonej sferze życia społecznego”;
  • poza tym w przypadku powódki prawo do kontynuacji powódki nie zostało naruszone — a na pewno nie narusza jego niższa nota egzaminacyjna;
  • nie doszło do naruszenia prawa do twórczości naukowej (art. 73 Konstytucji RP) — przepis ma chronić twórców przed nieuzasadnioną ingerencją państwa, praca maturalna nie jest przejawem twórczości naukowej;
  • powódka nie wykazała naruszenia prawa do kontynuowania tradycji rodzinnej — owszem, prawo takie jest dobrem chronionym, jednak nie oznacza, że skoro medycynę na UJ ukończył dziadek i rodzice, to powódce przysługuje roszczenie o bezpłatne studia na UJ (sic!);
  • nie doszło także do naruszenia prawa do wizerunku — raz, że powódka żądała „prawa do budowania i ochrony wizerunku”, zaś pojęcie to nie jest dobrem osobistym, a poza tym przekazanie egzaminu do oceny przez CKE nie oznaczało rozpowszechnienia wizerunku powódki;
  • nie naruszono wreszcie prawa do decydowania i udostępniania swoich danych osobowych (poprzez przesłanie arkusza pracy egzaminacyjnej do kontroli) — po pierwsze działanie OKE wynikało z przepisu prawa, poza tym praca była oznaczona wyłącznie numerem PESEL, zatem skoro pracownicy CKE nie mają dostępu do zbioru urzędowego, to informacja ta nie jest daną osobową ze względu na nadmierne koszty, czas i działania (art. 6 ust. 3 UoODO).

Od wyroku apelowała powódka, jednak sąd II instancji apelację oddalił. Przypomniano, że Trybunał Konstytucyjny w wyroku SK 29/13 stwierdził, że brak możliwości zaskarżenia do sądu unieważnienia matury nie jest sprzeczny z ustawą zasadniczą — bo nie ma „sprawy” w rozumieniu procedury sądowej — jednak skoro chodzi o ochronę dóbr osobistych, to oczywiście „sprawa” jest — aczkolwiek:

Weryfikacja prawidłowości oceny z egzaminu nie może być dokonywana przez sąd powszechny, także w sytuacji, gdy miałaby to być przesłanka dla oceny zasadności żądania ochrony dóbr osobistych.

W przeciwnym razie sąd musiałby stanąć przed wyzwaniem polegającym na konieczności samodzielnej weryfikacji wyniku oceny uzyskanej na egzaminie, co prowadziłoby wprost do naruszenia istoty kompetencji organów (istotą nie jest niezawisłość sądu, lecz podważanie wiedzy egzaminatorów).

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

16 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze