O tym czy komuś włos z głowy spadnie za długotrwały dozór policyjny — bo biegły 6 lat sporządzał opinię, po której okazało się, że rzekomy sprawca nie popełnił przestępstwa

A skoro wczoraj było o tym, że zdaniem TK nieracjonalne są obawy, że brak przepisu określającego termin sporządzenia opinii medycznej (dot. poddanych prewencyjnej terapii) może naruszać konstytucję — bo tako rzecze „logika postępowania wykonawczego” — to dziś kilka zdań o tym, że przewlekłość postępowań sądowych i prokuratorskich to pieruńska bolączka naszego wymiaru sprawiedliwości — zwykłem w takiej sytuacji mawiać, że łatwiej było pobić Hitlera niż zakończyć wiele spraw sądowych… — natomiast przyznam, że nic mnie tak nie strzela jak poczucie bezradności w sprawie jak dziś opisywana.

No nic, nie powinienem zaczynać od komentarza; zatem teza na dziś: czy długotrwały dozór policyjny — obowiązek stawiania się na komisariacie 2 razy w tygodniu i tak przez 6 lat — może naruszać dobra osobiste podejrzanego, który na koniec okazuje się kompletnie niewinny? wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 5 sierpnia 2016 r. (sygn. akt I ACa 1459/15).

Sprawy miały się następująco: w 2006 r. nieletniemu postawiono zarzuty posiadania i oferowania do sprzedaży marihuany. Wobec podejrzanego zastosowano tymczasowe aresztowanie, które po miesiącu zostało zamienione na dozór policyjny (art. 275 kpk, sprawca miał się 2 razy w tygodniu stawiać na komisariacie). Aczkolwiek ponieważ organy ścigania zastanawiały się także nad zarzutem korzystania z pirackiego oprogramowania (z uzasadnienia można wnosić, że u podejrzanego znaleziono legalne konopie włókniste, więc policja „na wszelki wypadek” sprawdziła mu komputer) w kwietniu 2007 r. zwrócono się o opinię do bliżej zanonimizowanej Pracowni Badań Komputerowych Centralnego Laboratorium (zdaje się, że chodzi o KGP).
Prokurator wyznaczył termin wykonania badań na… czerwiec 2012 r. (sic!). Prokuratura otrzymała — korzystną dla podejrzanego — opinię we wrześniu 2012 r., aby już w kwietniu 2013 r. (sic!) uchylić dozór i umorzyć postępowanie.

art. 275 kodeksu postępowania karnego
§ 1. Tytułem środka zapobiegawczego można oddać oskarżonego pod dozór Policji, a oskarżonego żołnierza — pod dozór przełożonego wojskowego.
§ 2. Oddany pod dozór ma obowiązek stosowania się do wymagań zawartych w postanowieniu sądu lub prokuratora. Obowiązek ten może polegać na zakazie opuszczania określonego miejsca pobytu, zgłaszaniu się do organu dozorującego w określonych odstępach czasu, zawiadamianiu go o zamierzonym wyjeździe oraz o terminie powrotu, zakazie kontaktowania się z pokrzywdzonym lub z innymi osobami, zakazie zbliżania się do określonych osób na wskazaną odległość, zakazie przebywania w określonych miejscach, a także na innych ograniczeniach swobody oskarżonego, niezbędnych do wykonywania dozoru. (…)
§ 4. Oddany pod dozór Policji ma obowiązek stawiania się we wskazanej jednostce organizacyjnej Policji z dokumentem stwierdzającym tożsamość, wykonywania poleceń mających na celu dokumentowanie przebiegu dozoru oraz udzielania informacji koniecznych dla ustalenia, czy stosuje się on do wymagań nałożonych w postanowieniu sądu lub prokuratora. W celu uzyskania takich informacji można wzywać oskarżonego do stawiennictwa w wyznaczonym terminie.

Rok później na rzecz rzekomego sprawcy zostało zasądzone odszkodowanie za niesłuszny areszt (4 tys. złotych, wyrok SA w Warszawie z 27 czerwca 2014 r., sygn. akt XVIII Ko 151/13).

A kilka miesięcy po tym wyroku niewinny obywatel wystąpił przeciwko Skarbowi Państwa — prokuraturze prowadzącej jego sprawę z pozwem o 100 tys. złotych zadośćuczynienia i 150 tys. złotych odszkodowania za długotrwały dozór policyjny i bezprawne naruszenie dóbr osobistych. Zdaniem powoda doszło do naruszenia jego wolności osobistej: 6 lat dozoru policyjnego uniemożliwiało mu korzystanie z praw do wyjazdów wakacyjnych i za pracą. W dodatku zastosowanie dozoru policyjnego było bezprawne, albowiem środek zapobiegawczy został zastosowany do sprawy o narkotyki, która szybko upadła — zatem dozór powinien zostać uchylony. Wskutek zbytecznie opresyjnych środków bezpieczeństwa powód miał problemy z nauką i nie przystąpił do matury.

Sąd I instancji przyznał powodowi 50 tys. złotych zadośćuczynienia: po zawieszeniu postępowania prokuratura powinna uchylić środek zapobiegawczy (art. 249 par. 1 w zw. z art. 253 par. 1 kpk) — tak długotrwały dozór policyjny było bezzasadny, a więc i bezprawny. Niezależnie zatem od przyznanego odszkodowania w postępowaniu karnym, prawidłowe zastosowanie art. 448 kc — w obliczu tego, że niedogodności trwały aż 6 lat — uzasadniało zasądzenie zadośćuczynienia w takiej właśnie kwocie.

Wskutek apelacji wniesionej przez prokuraturę sąd II instancji zmienił wyrok i oddalił powództwo w całości: Sąd Okręgowy nie zauważył, że powodowi postawiono trzy zarzuty — dwa dotyczące narkotyków, trzeci dotyczył korzystania z oprogramowania bez licencji — przeto zastosowanie dozoru policyjnego w oczekiwaniu na wyjaśnienie sprawy (czyli do wydania opinii przez biegłych, co trwało 6 lat), niezależnie od zawieszenia postępowania, nie było bezprawne. Na ocenę sytuacji nie ma fakt, że i ten zarzut upadł — liczy się to, że prokurator miał przesłanki do podejrzewania chłopaka o przestępstwo..

Niezależnie więc od tego, że jego zastosowanie ograniczało wolność powoda, tym samym naruszało istotne dobro osobiste powoda obejmujące swobodę wyboru miejsca pobytu i przemieszczania się, nie sposób było uznać, aby zastosowanie tego środka było bezprawne, a tym bardziej by było oczywiście niezasadne.

Oceny tej nie zmienia fakt przyznania odszkodowania za niesłuszny areszt, albowiem przesłanki zasądzenia takiego odszkodowania odbiegają od przesłanek zasądzenia zadośćuczynienia na podstawie art. 448 kc. Mało tego: powód nie zaskarżył zastosowania takiego środka zapobiegawczego, zapewne dlatego, że nie miał pewności jakie będą wyniki badania fizykochemicznego — co oznacza, że dozór policyjny nie może być zakwestionowany jako niezasadny.

Odpowiedzialności prokuratury nie można wywieść także z art. 417 par. 1 kc — wymagałoby to bowiem stwierdzenia bezprawności działania państwa została w odrębnym postępowaniu (art. 417(1) par. 2-3 kc) — przy czym powód musiałby także wykazać bezprawność postanowienia o odmowie uchylenia dozoru policyjnego (przy czym postanowienia o jego zastosowaniu nawet nie skarżył).

Konkluzja? Najważniejsze to skarżyć ile się da, nawet jeśli komuś się wydaje, że to nie ma sensu — przynajmniej później będzie można powołać się na wyczerpanie procedury w celu uchylenia niedogodności. Ale to może się i tak na nic nie zdać, skoro zdaniem sądu nawet błędna, niepotwierdzona przesłanka zastosowania dozoru policyjnego — oraz 6 lat (!) oczekiwania na opinię biegłych — nie stanowią działania bezprawnego.

PS To też jest dobre (i dużo mówi o sprawie): z uzasadnienia orzeczenia wynika, że:

  • przy małoletnim zabezpieczono pewne ilości marihuany, „której rodzaj nie był zbadany” — na tej podstawie był areszt tymczasowy — jednak powód jest sam sobie winny, bo przecież sam przyznał się do zarzutów, a to dlatego, że „nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że posiada konopie włókniste, które nie podlegają tej ustawie” (sic!) — pewnie jakiś diler go oszukał wciskając lewiznę zamiast trawki, a policja oczywiście najlepsze wyniki ma na łebkach;
  • drugi zarzut dotyczył korzystania z „oprogramowania komputerowego niejasnego pochodzenia” — jeszcze raz: wychodzi na to, że skoro się nie udało z narkotykami, to „na wszelki wypadek” policjanci sprawdzili mu komputer — co po 6 latach stosowania „środka zapobiegawczego” (sic!) okazało się po prostu nieprawdą…

Q.E.D.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

25 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze