Czy weteranowi z Afganistanu należy się zadośćuczynienie za PTSD?

A skoro w niedzielę było kilka zdań o tym co oznacza neutralność w razie wojny, to w poniedziałek czas na kilka zdań o tym czy zawodowemu żołnierzowi należy się zadośćuczynienie za zespół stresu pourazowego (PTSD) nabyty podczas służby w Afganistanie? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 19 maja 2016 r., sygn. akt I ACa 1111/15).

Sprawy miały się następująco: wojskowy sanitariusz pozwał MON o pół miliona złotych zadośćuczynienia za utratę zdrowia podczas rocznej służby w Afganistanie. Powód uległ zakażeniu wirusem HBV bez cech uszkodzenia wątroby, zaś wskutek uczestniczenia w akcjach doznał zaburzeń stresu pourazowego (PTSD). Żądanie uzasadniał tym, że przed wyjazdem na misję nie przeszedł szkolenia i nie został przygotowany do tak traumatycznych przeżyć, a podczas akcji musiał wykonywać zadania przynależne lekarzom. Po powrocie z Afganistanu żołnierz ma trudności z przystosowaniem się do życia, zaś wskutek uszczerbku na zdrowiu musiał przejść na emeryturę, która wynosi 2940 złotych miesięcznie, czyli o 360 złotych mniej niż wcześniejsze wynagrodzenie.
Zwiększone potrzeby w zakresie diety, lekarstw, opieki zdrowotnej pociągają za sobą konieczność ponoszenia dodatkowych wydatków, stąd żądanie odszkodowania w wyskości 200 tys. złotych (art. 444 par. 1 kc) oraz 700 złotych renty comiesięcznej (art. 444 par. 2 kc)

Sąd prawomocnie oddalił powództwo w całości: chorąży pojechał do Afganistanu jako żołnierz zawodowy, jednak całkowicie dobrowolnie, po dwutygodniowym przygotowaniu poligonowym. Po powrocie faktycznie zaobserwowano pogorszenie jego stanu zdrowia (trudności ze snem, przygnębienie, lęki, niepokój, unikanie kontaktów towarzyskich, nadmierna czujność, nadwrażliwość) — ze względu na PTSD uznano go za niezdolnego do służby wojskowej i stwierdzono umiarkowaną niepełnosprawność. Na tej podstawie wypłacono mu prawie 7 tys. złotych świadczeń i przyznano status weterana poszkodowanego.

art. 444 kc
§ 1. W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu.
§ 2. Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty. (…)
art. 445 kc
§ 1 W wypadkach przewidzianych w artykule poprzedzającym sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. (…)

Niezależnie od powyższego działanie funkcjonariuszy państwowych podejmujących decyzję o skierowaniu powoda do Afganistanu nie było bezprawne, co jest warunkiem odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkodę (art. 445 par. 1 w zw. z art. 417 par. 1 kc). Udział w misji był dobrowolny, żołnierz przeszedł niezbędne szkolenie, zaś jako wojskowy sanitariusz powód musiał być przygotowany na rodzaj stresu, który go tam spotkał. Gdyby natomiast dowódcy wymagali odeń podejmowania działań niezgodnych ze statusem sanitariusza, miał on prawo sprzeciwić się takim rozkazom. Powód nie wykazał, iżby do zarażenia wirusem doszło podczas służby, zatem sąd nie uwzględnił także żądań związanych z tą chorobą.
Nie znaleziono także podstaw do uwzględnienia powództwa na zasadach słuszności (art. 417(2) kc), ponieważ sytuacja finansowa żołnierza po przejściu na emeryturę nie była znacząco gorsza niż podczas służby. Nawet przy stwierdzonym 20% uszczerbku na zdrowiu i częściowej niezdolności do pracy młody emeryt może podjąć dodatkową pracę zarobkową, która z łatwością zaspokoi owe 360 złotych różnicy między emeryturą a wcześniejszą wypłatą.

Sąd II instancji podkreślił, że nie można roszczeń odszkodowawczych opierać na negatywnej ocenie udziału w misji afgańskiej (zaś oceny wartościujące nie mogą być przedmiotem dowodu). Nie sposób także przyznać odszkodowania za to, że powód był rzekomo zmuszany do wykonywania czynności leżących w kompetencji lekarza, choćby dlatego, że sanitariusz nie może odmówić podjęcia działań w celu ratowania zagrożonego życia, jeśli nie jest możliwe skorzystanie z pomocy lekarskiej.
Żołnierz zawodowy, który przez lata przygotowywał się do wykonywania zadań w warunkach bojowych, nie może żądać zadośćuczynienia za traumatyczne doświadczenia związane z przebiegiem służby — o ile oczywiście działania przełożonych nie były bezprawne.

14
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
b52t
Gość
b52t

Lekko kontrowersyjne (moim zdaniem) orzeczenie. Wynika z niego, że bycie zawodowym żołnierzem oznacza, że nie można nabawić się PTSD. Bez względu na to, czy było lub nie przygotowanie psychologiczne do wzięcia udziału w działaniach wojennych. Ba! poligon wystarczy, żeby uznać, że przygotowanie było.

Olgierd Rudak
Gość

Widziałbym to inaczej: żołnierz może się nabawić PTSD ale skoro poszedł tam na ochotnika — a ogólnie działania przełożonych nie były bezprawne — to mamy do czynienia ze zgodą pokrzywdzonego.

Inna sprawa, że zawsze mam problem z tymi odszkodowaniami dla wojskowych za spadające samoloty… no ale tam podstawa prawna jest inna (nie art. 417 kc lecz art. 436 kc).

b52t
Gość
b52t

Problem jest taki, że wysłać to już owszem, ale zapewnić kompleksową pomoc przed i po to już widać trochę gorzej. Czy z faktu, że sam się zgłasza (różne racje i oceny, ale pomijam temat zupełnie), nie powinna wynikać tym większa opieka i wsparcie dla żołnierza. Do jasnej cholery, w mediach przez lata nazywało się ich – małpując za Amerykanami – naszymi chłopcami. Szczurza jego mać.
Bardzo dobry przykład daje się żołnierzom. Szczęśliwie jest nowy minister ON, który zapowiada podwyżki, więc może nie będzie trzeba jechać na zagraniczne oświecanie demokracją w ramach szerzenia pokoju w celu dorobienia.

Olgierd Rudak
Gość

Ale my (z tego wyroku) nie wiemy czy ów weteran dostał jakieś wsparcie czy nie. Z kontekstu wnioskuję, że owszem, że całkiem na lodzie go nie zostawiono.

b52t
Gość
b52t

No tak, jakieś świadczenie pieniężne było/jest.

mmm777
Gość

Tutaj najbardziej dziwi zastosowanie rzymskiej zasady “Volenti non fit iniuria”; gdyby to zrobił JKM to by nie dziwiło; ale w sądach od dawna odwykliśmy od stosowania zdrowego rozsądku… . (Proszę, Bezprawnik: Sąd Najwyższy już kilkanaście lat temu orzekł (I PKN 76/00), że Stawienie się do pracy w stanie nietrzeźwości pracownika dotkniętego przewlekłą psychozą alkoholową nie stanowi dostatecznej podstawy do przypisania mu ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych) . Widać zresztą, że zaraza się pleni: “Czy z faktu, że sam się zgłasza, nie powinna wynikać tym większa opieka i wsparcie dla żołnierza.” Służących tam żołnierzy p. Michalkiewicz z upodobaniem nazywał askarysami, bo… Czytaj więcej »

b52t
Gość
b52t

No jestem antylogiczny, bo wymaga, żeby państwo, które prowadzi swoje wojny, odpowiednio przygotowało i opiekowało się tymi, którzy, co prawda dobrowolnie zgłaszają się, do toczenia wojen w imię ic/państwa- RP, polityki zagranicznej i realizacji zapisów traktatów międzynarodowych. Albo żołnierz, to obywatel, który naraża zdrowie i życie w imię RP w zamian za co państwo winno mu jest szczególną opiekę jako podziękowanie za służbę, albo jedynie głupek, który chce sobie postrzelać.

Olgierd Rudak
Gość

Ale tu chyba problem byłby taki, gdyby reguły nie były jasne — a chyba są. Żołnierz może liczyć na to czy na tamto i jeśli państwo coś obiecuje ale nie robi, to jest amba.

Ale jeśli roszczenia mają wynikać z tego, że państwo ma ponosić odpowiedzialność odszkodowawczą za krzywdę w postaci stresu żołnierza na polu walki — to raczej coś by tu nie grało.

Bo zaraz dojdziemy do tego, że pieszy będzie pozywał magistrat, że nie może spokojnie przejść przez ulicę.

b52t
Gość
b52t

Wyraźnie różnicuję i eksponuje to w wypowiedziach, że żołnierz, to nie byle Jan Kowalski, tylko, ktoś, kto naraża swoją dupę dla ojczyzny.

I oczywiście czuję zgrzyt w podstawie prawnej wskazanej do dochodzenia świadczeń przez żołnierza w tej sprawie, ale abstrahuję od tego i wypowiadam się na temat zasady i obowiązków państwa wobec żołnierza.

Olgierd Rudak
Gość

Więc to jest oczywiście zadanie dla ustawodawcy — jeśli opieka nad weteranami jest zbyt słaba, należy zacząć od zmiany prawa.

Aczkolwiek to chyba niezbyt możliwe w państwie, które prawie połowę z zakładanych 2% PKB przeznacza na emerytury wojskowe.

mmm777
Gość

“to obywatel, który naraża zdrowie i życie w imię RP”
To nie są ludzie z *poboru*, to są – faktycznie – zawodowcy – wynajęci pracownicy, którzy uznali że warto zaryzykować dla większych pieniędzy.

b52t
Gość
b52t

czyli pies ich nogą trącał.

Olgierd Rudak
Gość

Zdecydowanie nie.

Stąd zresztą chyba nie ma drugiej branży, która by miała aż tyle na stendbaju — nakłady na armię, wyposażenie, zakupy, którymi wszyscy się pasjonują, osobny minister, osobne organy ścigania, osobne sądownictwo, etc. etc.

Jakby tak popatrzeć to ani górnicy ani nauczyciele nie mają części tego wszystkiego — nie mówiąc o przysłowiowych hłe-hłe pielęgniarkach — mogą pomarzyć choćby o fragmencie tych przywilejów.

Niemniej w górnictwie śmiertelność jest większa, armia właściwie stoi (i dobrze), parę tysięcy pojechało do Iraku czy Afganistanu (a wcześniej Syria, Synaj, BiH, etc.). Co raczej przemawia na niekorzyść (że tak wrzucę populistycznego ad-hoca).

b52t
Gość
b52t

No tak, bo przyjęło się – słusznie czy nie -, że żołnierz, szczególnie zawodowy, a nie skoszarowany na zmarnowanie czasu, to nasza pierwsza linia, która w razie czego będzie miała tym większy obowiązek narażać swoje życie i zdrowie za i dla nas, tutaj.

A to, że powinniśmy być jak ci Szwajcarzy, to już inna sprawa. ;-)

A, że leżymy na drodze przemarszu wojsk, to już podziękujmy Siemowitowi i jeszcze wcześniejszym, co wyklucza, żebyśmy skutecznie mogli stać się wieczyście neutralni.