Czy wyzywanie „od złodziei i k***” stanowi naruszenie dóbr osobistych?

Stare dobre pytanie: co — i czy w ogóle coś — grozi za wyzywanie od złodziei i k***? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 28 czerwca 2016 r., sygn. akt VI ACa 426/15).

Sprawy miały się następująco: matka pozwanego ma nierozliczony zatarg biznesowy z mężem powódki. Kolejnym etapem konfliktu była niespodziewana wizyta pozwanego w firmie, której właścicielem jest mąż powódki: mężczyzna wszedł do biura i zaczął wyzywać powódkę „od złodziei i k…”, a następnie zrzucił doniczkę z kwiatkiem na podłogę — i zapowiedział, że jeszcze wróci. Całe zdarzenie mogło słyszeć sporo osób, bo w budynku znajduje się kilka kancelarii notarialnych i komorniczych, biuro rachunkowe, etc.

W związku ze zdarzeniem pełnomocnik powódki wystąpił z pisemnym żądaniem do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych (przeprosiny). W odpowiedzi pozwany przyczepił na tablicy ogłoszeniowej w budynku tekst przeprosin (w orzeczeniu nie mówi się czy taki jak życzył sobie pełnomocnik), podpisany jako „członek (…) na rzecz poszkodowanych przez S.” (ach ta anonimizacja!) — oraz podał adres strony internetowej, na której były inne negatywne wpisy odnoszące się do kobiety i jej męża („liczne oszustwa”, „złodzieje i seryjni oszuści”)

Stąd też sprawa trafiła do sądu. W pozwie powódka zażądała przeprosin na łamach gazety („T. M. przeprasza Panią H. S. za to, że swoim wulgarnym zachowaniem oraz publikacją na stronie internetowej doprowadził do naruszenia Jej dobrego imienia oraz czci”) oraz zapłatę 10 tys. złotych na organizację społeczną (art. 448 kc).

Sąd I instancji uwzględnił roszczenie w całości: pozwany swoim zachowaniem w biurze naruszył dobre imię i cześć powódki, zaś naruszenie dóbr osobistych nastąpiło w miejscu publicznym dostępnym dla nieokreślonej liczby osób. Jego działanie nie było niczym usprawiedliwione, zaś na pewno bezprawności naruszenia dóbr nie wyłącza konflikt biznesowy między matką mężczyzny a mężem kobiety (pozwany twierdził, że mąż jest dłużny jego matce 200 tys. złotych).

Apelacja pozwanego okazała się częściowo skuteczna. Owszem, pozwany znieważył powódkę podczas wulgarnej awantury oraz pomawiając o oszustwa i kradzieże pomówił o postępowanie, które mogło poniżyć ją w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania społecznego. Zachowanie takie jest sprzeczne zarówno z normami prawa jak i zasadami współżycia społecznego, zaś na ocenę umyślnego działania pozwanego nie ma wpływu ewentualna prawdziwość informacji o istniejącym długu — ponieważ inwektywy nie są możliwe do zweryfikowana w kategoriach prawdy i fałszu. Subiektywne przekonanie o pokrzywdzeniu matki nie uzasadnia publicznego zwyzywania żony rzekomego dłużnika.

Jednak zdaniem sądu II instancji całkowicie niezasadne było nałożenie na pozwanego obowiązku publikacji przeprosin w prasie oraz jednak zasądzone zadośćuczynienie okazało się właściwym sposobem naprawienia krzywdy.

Zgodnie z art. 24 § 1 kc uznając bezprawność naruszenia dobra osobistego, sąd, udzielając ochrony niemajątkowej, może nakazać, aby ten, kto dopuścił się naruszenia, dopełnił czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności, ażeby złożył oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. W świetle tego przepisu istotne znaczenie ma zasada proporcjonalności, zgodnie z którą orzeczony przez sąd środek ochrony powinien być adekwatny do dokonanego naruszenia oraz przydatny do osiągnięcia zakładanego celu, to jest usunięcia skutków konkretnego naruszenia dóbr osobistych.

Stąd też zamiast obowiązku wykupienia ramki w gazecie — bo naruszenie dóbr nie miało miejsca w środkach masowego przekazu, a nikły stopień zainteresowania wpisami na blogu prowadzonym przez pozwanego przekłada się na niski zasięg publikowanych inwektyw — pozwany musi przesłać powódce przeprosiny listem poleconym. Konflikt miał charakter prywatny i w żaden sposób nie budził zainteresowania mediów lub opinii publicznej, zatem adekwatną formą naprawienia szkody będzie skierowanie prywatnego listu z przeprosinami.

Sąd utrzymał natomiast obowiązek zapłaty 10 tys. złotych na fundację — a to dlatego, że „zważywszy na umyślność i uporczywość jego działań skutkujących naruszeniem dóbr osobistych powódki, sąd apelacyjny podzielił stanowisko sądu okręgowego co do konieczności zastosowania również środków ochrony majątkowej. Zasądzona kwota świadczenia pieniężnego jest przy tym adekwatna zarówno do stopnia intensywności naruszenia dóbr osobistych powódki, jak i uwzględnia umyślność i uporczywość działania po stronie pozwanego”.

Jak więc widać wyzywanie od złodziei i k*** — publiczne czy nie — może skończyć się naprawdę kiepsko.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

13 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze