Czy jazda rowerem ze słuchawkami na uszach jest przyczyną wypadków?

Zagadnął mnie P.T. Czytelnik pytaniem następującym: co jajakorowerzysta myślę o planowanym zakazie jeżdżenia rowerem w słuchawkach?) — bo to głupota jest drastyczna, a w dodatku brak logiki (w najlepszym przypadku przykład wnioskowania redukcyjnego).


rower wypadek
Czy tylko słuchawki są czynnikiem rozpraszającym na rowerze? Czy nie bardziej rozprasza nas po prostu życie? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)

 


No dobrze, będzie w punktach, postaram się nie pominąć żadnego „za a nawet przeciw”; chociaż zacznę od oczywistego diskjalmera: rowerem jeżdżę sporo, ostatnio nie tak dużo jak wcześniej, ale bywały miesiące, że robiłem przeszło 1000 km, więc pewnie jestem nieco skażony:

  • po pierwsze nie ma (jeszcze?) żadnego projektu o zakazie używania słuchawek na rowerze, jest interpelacja poselska (interpelacja nr 9372 posła Artura Szałabawki). Poseł podaje, że według sondażu „ok. 20-25% rowerzystów i 80% osób jeżdżących na rolkach korzysta podczas jazdy ze słuchawek na uszach”, zaś równocześnie — jako tzw. niechroniony uczestnik ruchu (nie lubię tego sformułowania) jest bardziej narażony na niebezpieczne wypadki — no a przecież „potwierdzone są przypadki, gdy przez słuchawki, jako czynnik rozpraszający, doszło do wypadków śmiertelnych”;
  • stąd też poseł Szałabawka zapytał — hmm znak zapytania na końcu zdania zawsze powinien oznaczać pytanie, cóż zrobić jeśli szyk zdania jest taki jaki jest (niemniej zmierzam do tego, że nie ma projektu, jest interpelacja):

1) Proszę o zainicjowanie kampanii społecznej, wzorem policji ze szwajcarskiej Lozanny, która miałaby na celu uświadomienie społeczeństwa, że korzystanie ze słuchawek, nie tylko przez rowerzystów, ale i pieszych, ma negatywny wpływ na odbieranie bodźców słuchowych, a co za tym idzie, ma kluczowe znaczenie dla bezpiecznego przemieszczania się?
2) Proszę o stworzenie uwarunkowań prawnych, mających realny wpływ na poprawę bezpieczeństwa rowerzystów i innych użytkowników urządzeń napędzanych siłą mięśni w tym zakresie – zakaz korzystania z urządzeń rozpraszających uwagę kierujących?

  • po trzecie: zgadzam się z tymi, którzy zauważają, że to nie słuchawki, muzyka ze słuchawek, rozmowa telefoniczna przez zestaw słuchawkowy rozpraszają — rozprasza nas życie. To może być klakson lub pisk opon za plecami, mijana fajna dziewczyna lub wyprzedzane w korku Lambo… możliwości jest tak dużo, że — kłania się właśnie wnioskowanie redukcyjne — skoro każda z tych przyczyn może doprowadzić do wypadku z udziałem rowerzysty, to należy ich zakazać;
  • rozpraszają (i narażają na rażące niebezpieczeństwa) warunki zgotowane przez prawodawcę: niestety, nie ma nic gorszego, bardziej niebezpiecznego i ryzykanckiego niż droga dla rowerów — ten cud nowomodnej urbanistyki, poprowadzona w pobliżu chodnika (lub oddzielona pasem farby, ale nie w tym rzecz), która ma to do siebie, że każdy na nią wlezie (por. „Mandat dla pieszego za pętanie się po drodze rowerowej”), zwali na nią odgarnięty śnieg lub po prostu zaparkuje po dziadowsku auto — która jeśli nie skończy się jakimś zwinnym urbi et orbi, to chociaż zafunduje nam przejazd rowerowy;

wypadek rowerowy
Nie wydaje mi się, by ten rowerzysta miał słuchawki na uszach (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)

  • niestety: od dróg dla rowerów bezpieczniejsze są pasy dla rowerów — rowerzysta powinien jechać jezdnią, wyznaczonym pasem, tak, by każdy kierowca widział go z daleka — i nie mógł tłumaczyć, że skręcając nie widział rowerzysty, który porusza się 7 metrów przed nim i 5 metrów w prawo (a czasem, to prawda, za żywopłotem — a czasem śmieszką o takim przebiegu, że trudno uwierzyć, że to możliwe);
  • disklajmer: do pracy mam 13 km, które z niewielkim wyjątkami pokonuję — między styczniem a grudniem — wyłącznie rowerem; słuchawek na rowerze nie używam): na oko 1/5 rowerzystów kwalifikuje się nie tyle do zdjęcia słuchawek, ile do prewencyjnego 2-godzinnego aresztu. Pomijam karygodne, wynikające z pewnej dozy cyklistycznej anarchiczności — nagłe zwroty, przyspieszenia, przeskoki (czasem na czerwonym…), etc. (niech pierwszy rzuci pompką, kto nie ma na koncie takich wyczynów…);
  • mam na myśli rażąco beznadziejne zachowania osób, które nigdy nie pomyślałyby o popedałowaniu gdyby nie nieszczęsne darmowe systemy miejskich rowerów: jazdę wężykiem od lewej do prawej (najczęściej dlatego, że równocześnie napieprza w telefon), raptowne, niesygnalizowane i wykonane bez zerknięcia w którąkolwiek stronę: zwroty, gwałtowne zahamowania, etc.;
  • i tu nie mam wątpliwości: część tych numerów — ilem razy się rozdarł!? ilem razy stawał dęba!? (tak, w Polsce dozwolone jest jeżdżenie rowerem wyposażonym w wyłącznie jeden, przedni hamulec) — wykręca panienka lub kawaler ze słuchawkami w uszach — ale wierzę, że może częściej przyczyną jest konieczność natychmiastowego sprawdzenia czegoś niezmiernie ważnego na Fejsbóku — a przecież przepisy ruchu drogowego zakazują korzystania podczas jazdy z telefonu:

art. 45 ust. 2 pkt 1 ustawy prawo o ruchu drogowym
Kierującemu pojazdem zabrania się:
1) korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku;

  • zmierzając do końca: problemem oczywiście nie są rowerzyści jadący ze słuchawkami w uszach — problemem są kierujący pojazdami, którzy nie zwracają uwagi na otoczenie. Rowerzystę odciąć od otoczenia mogą słuchawki — ale przecież słuchawki mogą od otoczenia wcale nie odciąć — tego znaku równości na pewno nie można postawić. Jeśli ktoś uważa, że rozwiązaniem jest po prostu „zakaz korzystania z urządzeń rozpraszających uwagę kierujących?” — to ja mu powiem, że mnie czasem rozprasza mój liczniczek rowerowy, czy zostanie on zakazany?
  • natomiast zakały na drodze na pewno należy eliminować, bez znaczenia czy prowadzi rower, wóz drabiniasty czy Lambo — ale jak? jak? Panie Pośle, jak?
subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

37 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
37
0
komentarze są tam :-)x