Czy udostępnianie na Facebooku zdjęć (rzekomo źle) zaparkowanych aut to pomówienie?

Stare i dobre pytanie: czy można ponieść odpowiedzialność za rozpowszechnianie zdjęć źle zaparkowanych samochodów — i czy zdjęcie cudzego auta może oznaczać pomówienie właściciela tego pojazdu? Zobaczymy czy odpowiedź przyniesie nam nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Augustowie z 9 lutego 2017 r. (sygn. akt II K 502/16).


odpowiedzialność rozpowszechnianie zdjęć zaparkowanych samochodów

Cóż, z pewnością tylko kierujący potrafił tak dobrze rozpierniczyć to BMW — czyżbym, publikując charakterystyczne zdjęcie efektu beznadziejnej jazdy (i pisząc o jeździe”beznadziejna”), dopuszczał się występku pomówienia? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawa wyglądała następująco: mężczyzna został uznany za winnego wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym z art. 86 par. 1 kw (niezachowanie ostrożności w ruchu drogowym) i art. 90 kw (tamowanie lub utrudnianie ruchu drogowego) na szkodę innej osoby. Dwa dni po wyroku (wyrok SR w Augustowie z 4 grudnia 2015 r., sygn. akt II W 709/15) zamieścił na Facebooku kilka postów (m.in. w grupie „Jak się parkuje w A.”; osobiście znalazłem tylko „Jak się jeździ i parkuje w Augustowie”), których pokazał rzekomo nieprawidłowo zaparkowany samochód rywala.

Zainteresowany o temacie dowiedział się od kolegów z pracy, którzy poznali jego charakterystyczny czerwony samochód marki F. („uszkodzony zderzak, przyciemnione szyby i logo A.”, zdjęcie zrobiono pod jego domem). Afera miała kosztować go dużo nerwów, bo stał się rozpoznawalny: inni kierowcy na niego trąbili i krzyczeli, że jest złym kierowcą; czuł się tak pokrzywdzony, aż musiał sprzedać samochód po zaniżonej cenie.
Zdaniem pokrzywdzonego ośmieszające go informacje udostępnione w serwisie Facebook stanowiły pomówienie o postępowanie stwarzające zagrożenie na drodze — przy użyciu środków masowego komunikowania (art. 212 par. 2 kk) — a przecież nigdy nie był karany za wykroczenia ani mandatami, ani przez sąd — zatem wniósł do sądu prywatny akt oskarżenia.

art. 212 kk
§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. (…)

Zdaniem oskarżonego mimo tego, iż faktycznie rozpowszechnił zdjęcia pokazujące rzekomo nieprawidłowo zaparkowany pojazd, nie doszło do przestępstwa pomówienia: po pierwsze nie ujawnił danych pozwalających na identyfikację kierowcy, po drugie nie działał w celu pomówienia pokrzywdzonego, lecz dla przestrogi „przed niestosownym zachowaniem pokrzywdzonego jako kierowcy, którego osobiście doświadczył w dn. 30.09.2015 r.” — nb. to jest data wykroczenia, za które został ukarany oskarżony).

Sąd ustalił, że w mieście zarejestrowanych było w tamtym czasie 250 samochodów marki F., jednak system rejestracji nie pozwala na ustalenie ich koloru, nie ma w nim także wzmianki o przyciemnieniu szyby za pomocą folii. To istotna informacja w kontekście możliwości ustalenia tożsamości właściciela pojazdu na podstawie jego marki i cech szczególnych.

art. 213 § 2 kk
Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut:
1) dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub
2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu. (…)

Przestępstwo pomówienia wymaga wygłoszenia wobec choćby jednego słuchacza opinii informacji mogącej poniżyć lub narazić na utratę zaufania inną osobę. Pomówienie nie wymaga ziszczenia się skutku, dla odpowiedzialności sprawcy wystarczający jest sam fakt narażenia pokrzywdzonego na skutek. Art. 212 kk nie wiąże się jednak z odpowiedzialnością za samopoczucie i osobiste uczucia pomówionego — ochronie podlega wyłącznie sposób w jaki pomówiona osoba może być postrzegana przez otoczenie. Pomówienie nie musi oznaczać zarzutu odnoszącego się do konkretnych faktów — może też sprowadzać się do ogólników, pogłosek, wypowiedzi hipotetycznej.

Zwolnić się z odpowiedzialności za publiczne pomówienie można m.in. poprzez wykazanie, że publicznie rozgłoszony zarzut został podniesiony w obronie społecznie uzasadnionego interesu (art. 213 par. 2 ust. 2 kk), a zatem:

  • jeśli krytykowane postępowanie zagraża dobru społecznemu lub dobru jednostki,
  • jeśli celem krytyki jest ochrona jednostki przed szkodą zagrażającą z postępowania, nie zaś zdyskredytowanie osoby pomówionej,
  • jeśli uczyniony publicznie zarzut nie zawiera sformułowań naruszających godność osoby, lecz sprowadza się do merytorycznego uzasadnienia — zawsze jednak w sposób usprawiedliwiony ochroną owego interesu społecznego.

Niezależnie zatem od tego, że w postach na Facebooku nie zostały podane dane osobowe pokrzywdzonego ani też nie doszło do rozpowszechnienia jego wizerunku, ujawnione informacje były wystarczające dla niektórych czytelników dla rozpoznania osoby pomówionej. Skoro zaś pomówienie miało miejsce za pomocą internetu jako środka masowego komunikowania, to zdaniem sądu zachowanie takie jest znacznie groźniejsze niż tradycyjne pomówienie, a to ze względu na łatwość i powszechność dostępności informacji.

Stąd też sprawca został uznany winnym zarzucanego przestępstwa, za co skazano go na 6 miesięcy ograniczenia wolności (poprzez wykonywanie 20 godzin prac społecznych miesięcznie) oraz 1 tys. złotych nawiązki na rzecz pokrzywdzonego. Ponadto oskarżony ma zwrócić oskarżycielowi prywatnemu (czyli pokrzywdzonemu) 1,9 tys. złotych tytułem kosztów procesu.

Niestety, lakoniczność uzasadnienia — przy fizycznej objętości jego treści (na oko 1/3 uzasadnienia do CTRL+C/CTRL+V z orzeczeń Sądu Najwyższego) — nie pozwala na jednoznaczną odpowiedź na postawione w pierwszym akapicie pytania.
W lawinie teorii brakuje mi wyjaśnienia dwóch kluczowych spraw:

  • czy samochód pokrzywdzonego rzeczywiście był nieprawidłowo zaparkowany? — sąd poświęca sporo miejsca rozważaniom o zwolnieniu się z odpowiedzialności za prawdziwy i uczyniony publicznie zarzut, ale brak jest informacji czy sam zarzut wykroczenia nieprawidłowego parkowania był prawdziwy — skoro zdjęcia spotkały się z aż taką reakcją Facebooka, chyba faktycznie było coś na rzeczy?
  • czy sprawca do fotografii (nieprawidłowo?) zaparkowanego samochodu dołożył jakieś inwektywy do postów? 

Wyrok jest nieprawomocny, nie wiem oczywiście czy będzie apelacja — ale nie ukrywam, że osobiście jestem zdania, że odpowiedź pozytywna na pytanie nr 1 (i negatywna na nr 2) w moim przekonaniu oznacza, że oskarżony jednak działał w obronie społecznie uzasadnionego interesu.

PS Temat podpatrzyłem w „Gazecie Prawnej”, gdzie jednak jednoznacznemu tytułowi („Publikowanie w internecie zdjęć w celu ośmieszenia to pomówienie”) nie towarzyszą równie jednoznaczne konkluzje. Przede wszystkim o ośmieszaniu mówi się tylko w przywołanych zeznaniach świadków — nie widzę w uzasadnieniu orzeczenia niczego co pozwalałoby na stwierdzenie, że oskarżony chciał wyłącznie ośmieszyć właściciela obitego i oklejonego auta na F.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

17 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze