Jednokierunkowa droga dla rowerów

Czy istnieje taki jednorożec jak jednokierunkowa droga dla rowerów? Temat został wywołany w komentarzach do tekstu o kontrapasistów rowerowych, jednak warto chyba poświęcić mu odrębną notkę.


Jednokierunkowa droga dla rowerów

To jest niewątpliwie jednokierunkowa droga dla rowerów — co ciekawe 99% rowerzystów widzi tylko poziomy znak P-23, a pionowego B-2 nie widzi… Na ujęciu: Wrocław, ul. Pilczycka, przed Stawem Solorza (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Po pierwsze muszę się przyznać do niegdysiejszego błędu lub zmiany zdania: tak, jednokierunkowa droga dla rowerów jest zgodna z art. 33 ust. 1 pord. Jeśli znajdziecie gdzieś inną moją wypowiedź to albo padła przed primaaprilisową nowelizacją (tą samą, która wprowadziła do kodeksu drogowego pasy ruchu dla rowerów, Dz.U. z 2011 r. nr 92 poz. 530), albo jest efektem zaćmy.

Do nowelizacji, która weszła w życie 6 lat temu przepis brzmiał następująco:

  • Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

Jednak od 21 maja 2011 r. jego treść jest następująca:

  • Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

jednokierunkowa droga dla rowerów

Wrocław, ul. Hallera: pedałując w kierunku zachodnim można nawet nie wpaść, że na odcinku ok. 300 metrów ta droga dla rowerów jest cała nasza (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Dla jasności: pas ruchu dla rowerów może być wyłącznie jednokierunkowy (art. 2 pkt 5a pord), podczas gdy definicja drogi dla rowerów nie mówi nic o kierunkowości (art. 2 pkt 5 pord), zatem chyba faktycznie przepis wykonawczy może dookreślać, że organizacja ruchu może decydować o wyznaczeniu kierunku ruchu dla rowerów (par. 40 ust. 1 rozporządzenia MSWiA w sprawie znaków i sygnałów drogowych).

W praktyce wygląda to różnie: najlepiej znany mi okaz jednokierunkowej drogi dla rowerów jest „zamknięty” znakiem B-2 (zakaz wjazdu) — w tym miejscu rowerzyści powinni zjechać na przeciwną stronę, gdzie jest wyznaczona analogiczna droga dla rowerów (link do openstreetmap.org). Jest to o tyle logiczne, że nieco dalej ta droga dla rowerów przechodzi w pas rowerowy — a w tzw. międzyczasie nie ma przejazdów rowerowych.

Są też rozwiązania bardziej enigmatyczne (link do mapy): strzałka prowadząca rowerzystę prosto na znak C-13a (koniec drogi dla rowerów), równocześnie przejazd rowerowy w lewo, wprost na znak P-23 — aż się prosi pojechać za żywopłotem. A później… przeciskanie się obok innych rowerów (jest tam bardzo wąsko), przejazd tramwajowy, na którym nie ma świateł (tj. są, ale dla jadących z naprzeciwka).

Wybierający — chyba prawidłowe — rozwiązanie (via drogę przy kamienicach, zdjęcie poniżej) są znów narażeni na pretensje kierowców aut, których zdaniem rowerzysta powinien jednak wybrać ścieżkę za żywopłotem…


jednokierunkowa droga dla rowerów

Czy to jest jednokierunkowa droga dla rowerów? Strzałka dla z drogi dla rowerów prowadzi na prawo, ale przekreślony rowerek może mylić — zwłaszcza, że w lewo wiedzie „czerwony dywanik” i wyraźny znak P-23. Nie ma zakazu wjazdu! (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Cóż, jazda rowerem nie jest dla mięczaków, jednokierunkową czy nie — kolarstwo ma w sobie pewną dozę anarchiczności… ;-)

13
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Mike
Gość
Mike

sporą dozę anarchiczności to mają raczej projektanci

Jan Bartnik
Gość

Prawo też robi swoje. Łata się jedno drugim i jak ktoś pogrzebie w rozporządzeniu o znakach drogowych to się być może zorientuje co oznacza jakiś znak. Ale to by trzeba mieć na blachę wykute. Znaki powinny być intuicyjnie zrozumiałe i nie wymagać _dokładnego_ doczytywania rozporządzeń. Dlatego np. strasznie mi się nie podoba oznakowanie kontrapasów – droga jednokierunkowa + nie dotyczy rowerów; niewiele mówi to o organizacji ruchu, czyli czy rowerzysta jadący „z prądem” ma jechać kontrapasem pod prąd, czy „zwykłym pasem”; jadąc kontrapasem co prawda łamie przepisy ale przynajmniej nie zostanie 10 razy obtrąbiony i nazwany męskim przyrodzeniem. A zamiast… Czytaj więcej »

Olgierd Rudak
Gość

Ale przecież akurat kierunek ruchu i zasada ruchu prawostronnego powinny wystarczyć. A to, że wielu kierowców troszkę pamięta to, co było na egzaminie, to inna sprawa — nie tylko lekarze i prawnicy powinni czasem się dokształcać ;-)

Jan Bartnik
Gość

„Po lewej masz pan ścieżkę! Tamtędy się jedzie!”. Najwyraźniej zakorzeniona jest u nas wersja sprzed nowelizacji, gdzie obowiązek poruszania się ścieżką nie wynika z kierunku ruchu. Już nawet pominę różne definicje „kierunku” .

b52t
Gość
b52t

To jest raczej rozmowa o przyzwyczajeniach, zapatrywaniach się kierowców. Mnie jeden chciał bić i to dosłownie, bo jechałem ulicą, a „ścieżka” dla rowerów była później i po drugiej stronie ulicy. Innymi słowy jechać ulicą musiałem, aż do momentu, gdy ewentualnie miałem możliwość przejścia przez ulicę i wjechanie na ścieżkę (jeśli nie była jednostronna). I co zrobisz takim „Januszom”, którzy prawo jazdy zrobili x lat temu i jeżdżą tak jak się wtedy nauczyli?

Olgierd Rudak
Gość

Z tą „ścieżką po lewej” to IMHO nie jest takie proste (wiem, że środowisko krakowskie podnosi, że wówczas nie trzeba, ale ja się nie zgadzam).

Adam314
Gość
Adam314

Jak mawiają czasem fizycy i matematycy: kierunek dobry tylko zwrot nie ten. ;)

Olgierd Rudak
Gość

Nie zawsze tak — pamiętaj, że czasem infrastruktura jest starsza niż przepis. Niby znak łatwo powiesić, ale… osobiście uważam, że tych kolorowych tabliczek mamy z dużo — nie za mało — na naszych ulicach.

Jan Bartnik
Gość

To ja jeszcze z wielką prośbą :) Pytanie brzmi – skoro było kilka art. o rowerach – „czy rolki to rower?”… wszak jest to środek transportu przeznaczony do poruszania się po chodniku/drodze dla rowerów*, napędzany siłą mięśni.Konsekwencje takiej interpretacji wydają się przerażające ale może „dura lex, sed lex”?
* – niepotrzebne skreślić, zależnie od wyniku interpretacji

Mike
Gość
Mike

a deskorolka? nartorolki? a hulajnoga?

Jan Bartnik
Gość

Też. Rolki podaję jako przykład. Tak na dobrą sprawę czymś muszą być. Zakładam, że to wszystko są pojazdy, zgodnie z definicją PoRD. Nie mniej byłoby to dziwne od ślimaka, który jest rybą ;)

Adam Maj
Gość
Adam Maj

Panie Olgierdzie, jest w Polsce dość osobliwa tendencja do organizowania ruchu rowerowego w formie dróg rowerowych dwukierunkowych, wynika z tego mnóstwo problemów: w tworzeniu sieci, w użytkowaniu i tworzenia adekwatnych przepisów. Widziałem już mnóstwo sytuacji związanych z tym zjawiskiem… ale sytuacja jak na ostatnim zdjęciu wprawiła mnie w osłupienie… to już jest poziom wyższy w komplikowaniu komplikacji. Powiem krótko: w państwach na zachód od Odry obowiązuje zasada jednokierunkowych dróg rowerowych po obu stronach jezdni, o kierunkach zgodnych z ruchem prawostronnym, jazda w kierunku przeciwnym karana jest mandatem. Można powiedzieć że ruch rowerowy jest niejako kopią ruchu samochodowego. Proste w użytkowaniu… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Jak widać ktoś najwyraźniej wpadł na iście „genialny” pomysł, problem jednak polega na tym, że zdecydowanie wykonanie jest nie najlepsze. Widać tu wyraźnie źle wykonany projekt, czy też raczej w ogóle źle to zostało pomyślane. Lepiej byłoby jednak poczytać o znakach pionowych wcześniej http://poradnikowy.net/budowa-przy-drodze-oznakowanie-tymczasowe-drogi-lub-reorganizacja-ruchu-gdzie-szukac-pomocy/ i dopiero potem wziąć się do pracy. Oznakowania dróg jednak mają czemuś służyć i powinny być jasne i proste w odbiorze.