Czy donos do SKW na hałaśliwe imprezowanie przez funkcjonariuszkę narusza jej dobra osobiste?

Stosunki sąsiedzkie nie od dziś są skarbnicą tematów dla domorosłego publicysty prawnego (por. teksty o prywatnym monitoringu antysąsiedzkim, o pszczołach, które zalatują na pobliską posesję, o opowiadaniu w mediach o życiu sąsiedzkim, o TIR-ach parkujących pod oknami.

Dziś zatem czas na kilka zdań o tym czy donos do pracodawcy, w którym zdesperowany prosi o powstrzymanie swej sąsiadki (w dodatku funkcjonariuszki służb specjalnych) przed zachowaniami urągającymi zasadom pożycia sąsiedzkiego, może naruszać dobra osobiste rzekomo pomówionej? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 6 lipca 2016 r., sygn. akt I ACa 1377/15).

Była to jedna z tych klasycznych sytuacji sąsiedzkich: ona z mężem głośno słuchała muzyki, on skarżył się na to dzielnicowemu. Ona do niego (na osiedlowym forum internetowym) wulgarnie, żeby znał swoje miejsce w szeregu, a wieczorem huczna impreza, on wzywa policję, ale jak przyjechał patrol była już cisza. Więc ona z mężem, podpici, do niego, wulgarnie, że pracuje w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i ustawi pozwanego do szeregu (a później jeszcze mąż kobiety publicznie, na zebraniu wspólnoty).

Stąd po kolejnych aferach on pismo do SKW z prośbą o interwencję — żeby ciszej słuchała muzyki i nie straszyła go służbami. Przeto ona do niego z pisemnym wezwaniem do przeproszenia i sprostowania nieprawdziwych informacji, a on (wskutek konfliktu) się wyprowadził.

Sprawa o ochronę dóbr osobistych trafiła do sądu: kobieta zażądała pisemnych przeprosin za pomówienie (przesłanych do szefa SKW) oraz symbolicznego zadośćuczynienia w wysokości 1 złotego.

Sąd I instancji odmówił uwzględnienia roszczeń: pismo przesłane do SKW nie naruszało czci i dobrego imienia powódki, zaś działania pozwanego nie były bezprawne, ponieważ korzystał z dopuszczalnych środków w celu zaprzestania zakłócania przez kobietę możliwości spokojnego korzystania z nieruchomości (immisja, art. 144 kc) oraz ochrony jego dóbr osobistych takich jak cześć i wolność od gróźb.

Zdaniem sądu samo wysłanie pisma do pracodawcy nie narusza dóbr osobistych, naruszać je może treść korespondencji. Tymczasem w piśmie nie było nieprawdziwych informacji — była wzmianka o hałasach, o nocnych imprezach, o interwencji policji — o powoływaniu się na służbę w SKW, co mogło spowodować u pozwanego poczucie zagrożenia, zaś wykazanie prawdziwości twierdzeń wyłącza bezprawność naruszenia dóbr osobistych.

Diametralnie odmiennie ocenił spór sąd II instancji: sęk w tym, że prawie żadna z okoliczności wskazanych przez pozwanego w jego piśmie się nie potwierdziła. Wszystko co rzeczywiście udało się wykazać to  dwie imprezy (urodziny i sylwestra), kiedy była muzyka i tupanie — ale dzielnicowy, którego pozwany miał ponoć prosić o interwencję zaprzeczył, by miał jakiekolwiek zgłoszenia dotyczące zakłócania ciszy przez pozwaną. Żaden ze świadków (sąsiadów mieszkających w tym samym bloku) nie potwierdził głośnego zachowania powódki, owszem, czasem słychać jakąś muzykę, ale nie wiadomo skąd, w dodatku budynek jest akustyczny i słychać różne głosy z różnych mieszkań.

Tymczasem dwie imprezy (w dodatku sylwester i urodziny) nie pozwalają na wyciągnięcie wniosku o nękanie pozwanego głośną muzyką — zwłaszcza, że „mieszkanie w domu wielorodzinnym wymaga wyważenia interesów wszystkich mieszkańców i dostosowania się do panujących reguł, a więc powstrzymywania się od uciążliwych zachowań, przestrzegania ciszy nocnej itp. Jednakże zorganizowanie dwóch okolicznościowych imprez nie świadczy o łamaniu tych reguł, a już na pewno nie świadczy o nękaniu”.

Także sama rzekoma groźba (o pracy w SKW) miała zupełnie inny kontekst: nie chodziło o straszenie służbami specjalnymi, lecz o odpowiedź na zaczepkę pozwanego — zarazem żaden świadek nie potwierdził, iżby kobieta groziła pozwanemu lub chwaliła się gdzie pracuje. Natomiast część zachowań, które pozwany przypisał powódce w rzeczywistości było autorstwa męża kobiety — która nie ponosi odpowiedzialności za zachowania męża (ani nie może ponosić ich konsekwencji, w tym posta na forum, w uzasadnieniu nazwanego już „emailem”).

W konsekwencji sąd II instancji ocenił, iż donos do pracodawcy był obiektywnie dotkliwy dla powódki, która zmuszona była tłumaczyć się z bezpodstawnych i gołosłownych zarzutów:

Wysłanie do pracodawcy powódki listu o wskazanej na wstępie treści był nadużyciem i działaniem sprzecznym z zasadami współżycia społecznego. Nie sposób uznać, iż była to właściwa droga do poszukiwania przez pozwanego ochrony w stosunkach sąsiedzkich nawet gdyby przyjąć, że taka ochrona była konieczna (…)

Wysyłając list do SKW pozwany chciał wyłącznie dokuczyć kobiecie i podważyć jej dobre imię w pracy, zaś taka motywacja nie zasługuje na ochronę prawną — albowiem nawet chęć spokojnego i niezakłóconego korzystania z mieszkania nie usprawiedliwia stosowania nieadekwatnych środków, w tym podnoszenia nieprawdziwych zarzutów.

Oznacza to, że nawet jeśli głośne słuchanie muzyki przez powódkę naruszało spokój pozwanego, nie wyłącza to bezprawności działań naruszających dobra osobiste.

Stąd też sąd II instancji nakazał pozwanemu pisemne przeprosiny — których nie musi jednak przesyłać do SKW — zaś roszczenia majątkowe (złotówka zadośćuczynienia) zostały oddalone.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

13 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze