Oto w jaki sposób Bronisław Komorowski został uniewinniony — przez sam Sąd Najwyższy — od zarzutu lekceważenia Narodu Polskiego

Jeśli ktoś jeszcze potrzebuje dowodów, że w sądach diabeł w komżę się przebrał i ogonem na mszę dzwoni, ręka rękę myje, a kruk krukowi oka nie wykole — i o to właśnie chodzi, żeby utrzymać status quo — warto poświęcić kilka minut na zapoznanie się z wynikami mojego śledztwa dziennikarskiego. Oto w jaki sposób Bronisław Komorowski uzyskał wyrok uniewinniający — i to od samego Sądu Najwyższego — w sprawie o znieważenie Narodu Polskiego (wyrok Sądu Najwyższego z 14 września 2016 r., II KO 29/16).

Prawomocnym wyrokiem Bronisław Komorowski został ukarany karą miesiąca aresztu za to, że 11 listopada 1979 r. bez zezwolenia zwoływał i kierował zgromadzeniem dużej ilości osób, powodując tamowanie ruchu ulicznego (art. 52 kw) oraz demonstracyjnie okazywał lekceważenie Narodowi Polskiemu — wykrzykując, pod miejscem szczególnym dla kultu Polaków (pod Grobem Nieznanego Żołnierza), że „nie jest narodem wolnym i niepodległym”.
(Dla porządku dodać warto, że wyrok wydał sędzia Andrzej Kryże — późniejszy wiceminister w resorcie sprawiedliwości kierowanym przez Zbigniewa Ziobrę.)

Minister Sprawiedliwości zaskarżył orzeczenie, w 1995 r., rewizją nadzwyczajną, wskazując, że zdanie „Polska Ludowa nie jest krajem niepodległym” nie jest równoznaczne z demonstracyjnym okazywaniem lekceważenia w rozumieniu art. 49 kw.
Przez kolejne 20 lat rewizja nadzwyczajna nie mogła być rozpoznana — a to ze względu na immunitet, którym cieszył się skazaniec.

Sąd Najwyższy — przy sprzeciwie obrońcy obwinionego, który wnosił o oddalenie rewizji nadzwyczajnej — uniewinnił obwinionego od zarzucanych mu wykroczeń: przepis penalizujący karalność zwoływanie zgromadzeń bez zezwolenia władz stanowił ingerencję w konstytucyjnie gwarantowane prawo do wolności zgromadzeń i wieców (art. 83 par. 1 Konstytucji PRL) oraz postanowienia — ratyfikowanej przez władze PRL — Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. Skoro zatem wolność zgromadzeń była martwym prawem, nie można zarzucać osobie — właśnie w ten dzień — społecznego niebezpieczeństwa zarzucanego czynu.

SN podkreślił także, iż zarzucana wypowiedź nie mogła być rozumiana jako wyraz braku szacunku lub pogardy obwinionego wobec Narodu Polskiego — odnosiła się bowiem do statusu państwa na arenie międzynarodowej, nie do przymiotów cechujących ów Naród. Biorąc zaś pod uwagę datę, zdanie może być rozumiane tylko i wyłącznie jako przejaw troski, nie lekceważenia.

I teraz już chyba wiadomo o co w tym wszystkim chodzi i komu zależy na pozostawieniu spraw takimi jakie są, cui prodest, etc.

9 comments for “Oto w jaki sposób Bronisław Komorowski został uniewinniony — przez sam Sąd Najwyższy — od zarzutu lekceważenia Narodu Polskiego

  1. Mike
    10 grudnia 2017 at 20:00

    a przedawnienie nie wystąpiło?

    takie sprawy to jednak warte pieniędzy podatników są. :/

    • 11 grudnia 2017 at 07:49

      To może wyglądać nawet głupio — ale czy nie jest głupie, że osoba niewinna została ukarana?

    • b52t
      12 grudnia 2017 at 07:54

      Chodzi to, żeby niewinny nie był winny (nawet jeśli lubi sok ze sfermentowanych winogron).

      Mię to się najbardziej podoba pełna ironia losu względem takich postaci jak sędzia Kryże.

      • 12 grudnia 2017 at 09:49

        Kryże to wiadomo, ale Ziobro?

        • b52t
          12 grudnia 2017 at 11:19

          Mię chodzi o ironię tego gatunku, że PIS to niby jest taki bardzo anty tego co było z PRL, odbiera emerytury sekretarkom, renty dzieciom po pracownikach podmiotów MSW, a tu Kryże, Piotrowski, Jasiński i parę inny (mówiąc językiem literackim) złogów po dawnym systemie wysuwanych z ramienia na czoło..

          • Mike
            12 grudnia 2017 at 17:59

            no cóż

            jak dla mnie to PO od PiS różni się co najwyżej szyldem…. może właśnie też dlatego tak na siebie ujadają nawzajem… żeby się pięknie różnić, bo faktycznie to różnice ciężko znaleźć

            • b52t
              12 grudnia 2017 at 20:54

              Po subtelnościach ich poznacie: PO, generalnie, nie tłamsił i nie mieszał władz. Sądy były sądami, prokuratura też (choć, co do tego ostatniego można mieć ździebełko zastrzeżeń).

  2. Art
    10 grudnia 2017 at 23:30

    Wiadomo dlaczego obrońcy wnosili o oddalenie rewizji? Dlaczego miałby nie chcieć rehabilitacji? I dlaczego takie rewizje nie są dokonywane tylko na wniosek obwinionego? I dlaczego immunitet przeszkadzał skoro ewentualny wyrok mógł być tylko na korzyść obwinionego? I czy teraz przysługuje mu odszkodowanie za ten miesiąc aresztu jaki zapewne odsiedział? Ech, tyle pytań, a tak mało odpowiedzi ;).

    • 11 grudnia 2017 at 07:49

      OIDP rewizja nadzwyczajna jako nad-nad-zwyczajny środek zaskarżenia miała przysługiwać tylko organom władzy — nie podsądnym. Immunitet poselski pewnie dałoby się uchylić, ale skoro zainteresowany się nie interesował, to mu nie uchylono (prezydent z immunitetu bodajże zrezygnować nie może).

      Dlaczego sam nie był zainteresowany uniewinnieniem, nie wiem, pewnie chodzi o podejście do spraw dawnych.

Dodaj komentarz