Burgo Viejo Rioja Reserva Licenciado 2010 — dla zwiększenia poczytalności

Recenzje ultraniszowych — chociaż przecież niedrogich — win mają to do siebie, że jedna wzmianka o średnim winie z Lidla kończy się większą poczytalnością, niż niekończące się zachwyty nad winami morawskimi. Stąd też dziś czas na recenzję wina, które kupiłem kilka miesięcy temu w Biedronce — Burgo Viejo Rioja Reserva Licenciado 2010.


Burgo Viejo Rioja Reserva Licenciado 2010

Burgo Viejo Rioja Reserva Licenciado 2010 można było kupić wczesną wiosną w Biedronce za 39,99 złotych (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Od samego początku rzuca się w oczy szokująca butelka — a ściśle: wykonana w metaloplastycznej estetyce etykietka (próba noża dowiodła, iż jest ona wykonana z jakiejś sztywnej, zapewne aluminiowej, folii). Cóż, nawet mniej wyrobiony klient musi mieć poczucie, że zostawiając aż 39,99 złotych dostaje produkt z najwyższej półki.

Na szczęście w środku jest znacznie lepiej: to mocne, dość ciężkie (13,5% alkoholu robi swoje) wino nie jest może wzorem świeżości i powabu — ale przecież nie tego oczekujemy od trunków w długie jesienne wieczory.

Jak dla mnie nieźle, chociaż smak nieco mąci dość wysoka (jak na Biedronkę) cena; wszakże za te pieniądze można kupić (chyba lepsze) Marquês de Borba — i jeszcze dyszka zostanie w kieszeni.

12 comments for “Burgo Viejo Rioja Reserva Licenciado 2010 — dla zwiększenia poczytalności

  1. wojakrob
    16 grudnia 2017 at 22:10

    Ale ten Marquês to już nie będzie Rioja.

  2. b52t
    18 grudnia 2017 at 07:14

    Oceniając po etykiecie: mnie by odrzuciło. ;-)

  3. b52t
    15 stycznia 2018 at 08:01

    Widziałem w biedrze ciekawie wyglądające Chianti, o dychę tańsze niż to. Nie skusiłem się, ale znam etykietę skądinąd. Tylko, że roczniki inne, to przy winach ważna różnica.

    • 15 stycznia 2018 at 09:32

      Czyli to chianti miało etykietkę metaloplastyczną?

      • b52t
        15 stycznia 2018 at 10:27

        niestety, ale była o złotym kolorze.

        • 15 stycznia 2018 at 10:40

          Czyli plagiat… a może jednak inspiracja…?

          ;-)

          • b52t
            15 stycznia 2018 at 10:58

            A może mi się pomyliły mi się etykiety. W każdym razie, zrobiło na mnie pozytywne wrażenie.

            • 15 stycznia 2018 at 11:03

              A więc pomówienie :)

              • b52t
                15 stycznia 2018 at 11:58

                Z daleko posuniętej ostrożności procesowej: o nic nie pomawiałem, to Szanowny RedNacz wykoncypował jakąś inspirację czy plagiat, niżej podpisany jedynie wprost nie zaprzeczył temu. ;-)

              • 15 stycznia 2018 at 14:46

                LOL :) z jeszcze dalej posuniętej ostrożności — pomówienie zarzucałem przedmówcy, który najpierw obarczył chianti odpowiedzialnością za emisję etykiety metaloplastycznej w złotej barwie, aby następnie lakonicznie stwierdzić, iż doszło do oczywistej omyłki pisarskiej ;-)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.