Leatherman Skeletool CX — nie tylko dla preppresów

Sprzęt mały i prosty ma tę przewagę nad czymś większym, że łatwiej i szybciej można przekonać się o jego przydatności i przelać na klawiaturę wrażenia… Stąd też dziś — odpowiadając na niezadane pytanie jaki jest dobry prezent pod choinkę dla faceta? — krótki test multitoola Leatherman Skeletool CX.

Leatherman to amerykański producent kultowych poręcznych narzędzi w stylu „wszystko na raz”. Osobiście przyrównałbym je do popularnych scyzoryków z krzyżykiem — na pewno znajdziecie wygodniejsze i trwalsze narzędzia (nóż, kombinerki, śrubokręt, klucz do śrub, przecinak, etc.) ale u licha trudno mieć to wszystko zawsze pod ręką, w potrzebie, która ma to do siebie, że nigdy nie wiadomo kiedy się nadarzy. Tymczasem Leatherman może zawsze czekać w kieszeni — zwłaszcza, że taki egzemplarz jak Skeletool nie zajmie w niej więcej miejsca, niż pęk kluczy.


Leatherman Skeletool CX test

Złożony Leatherman Skeletool CX wygląda bardzo skromnie. Na dole ostrze (w pozycji spoczynkowej), z tyłu karabińczyk będący równocześnie otwieraczem do butelek (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Leatherman Skeletool CX test

Rzut oka z przeciwnej strony: szczypce schowane pomiędzy ramionami, klips (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Podstawowe dane techniczne Leathermana Skeletool CX prezentują się następująco:

  • funkcje: kombinerki (płaskie i standardowe) oraz przecinak do drutu,
  • niewielkie ostrze o długości 66 mm, otwierane jedną ręką, z blokadą,
  • wkrętak, w zestawie dwa 2-stronne bity (krzyżakowe i płaskie),
  • otwieracz do butelek, a także klips i karabinek do wygodnego zamocowania urządzenia;
  • wykonany ze stali nierdzewnej, część okładzin z włókna węglowego;
  • masa 142 g, długość złożonego 100 mm.

A wszystko to wykonane w sposób elegancki i precyzyjny: stal się błyszczy, karbon się mieni, ostrze otwiera i zamyka — czego jeszcze chcieć?


Leatherman Skeletool CX test

W pozycji roboczej Leatherman Skeletool CX potrafi zrobić nawet szpagat (a może to human-flag?) (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Leatherman Skeletool CX test

Szczypce szczypią, przecinak przecina — czego chcieć więcej? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Czy taki ażurowy w formie gadżet może przydać się wyłącznie dla kogoś o duszy majsterkowicza lub chociaż preppersa czy survivalowca? Śmiem twierdzić, że niekoniecznie: idąc z psem w las zawsze pamiętam, że może przytrafić się nam przygoda z wnykami (chociaż nigdy nie widziałem wnyków na własne oczy), a cążki do drutu zawsze będą lepsze, niż najlepszy nawet nóż. Podręczne narzędzie może przydać się także w biurze, w samochodzie, ba, nawet w drodze do kina (i nie mam na myśli otwieracza do kapsli).

Uprzedzając zastrzeżenia: z pewnością wygodniejszy, trwalszy i tańszy będzie zestaw ćwierć-profesjonalnych narzędzi, choćby takich, które sam mam w domu; sęk właśnie w tym, że skoro mam je w domu, to nie mają szans posłużyć mi w nagłych i niespodziewanych wypadkach.


Leatherman Skeletool CX test

Ostrze jest niewielkie i wygląda dość delikatnie, jednak cieszy wygodna blokada przypominająca liner-locka (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Leatherman Skeletool vs. Victorinox

Przy scyzoryku Victorinox Nomad testowany Leatherman wygląda dość skromnie (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Największa wada? Leatherman Skeletool CX nie należy do najtańszych — ten egzemplarz kosztuje prawie czterysta złotych, czyli nieco więcej od innych kieszonkowych multi-tooli i tylko nieco mniej od niektórych modeli pełnowymiarowych (i mniej-więcej dwa razy tyle ile przyjdzie nam zapłacić za przyzwoity scyzoryk Victorinox).

Pytanie czy warto tyle wydać za gadżecik cieszący oko i duszę — pozostawiam otwartym :-)


Disklajmer: ten egzemplarz Leathermana otrzymałem od sklepu Militaria.pl jako ekwiwalent wynagrodzenia za udział w pamiętnym nagraniu (por. „Jaki jest zakres obrony koniecznej?”). 

4 comments for “Leatherman Skeletool CX — nie tylko dla preppresów

  1. Borek
    10 grudnia 2017 at 08:52

    Nie tym modelem, ale o podobnej filozofii próbowałem ostatnio odkręcić śrubkę schowaną w niewielkim zagłębieniu, bo nie chciało mi się iść po skrzynkę do samochodu 20m obok. Bez normalnego śrubokręta się jednak nie obyło, bo te bity są zwyczajnie za krótkie – masywniejsza „obudowa” scyzoryka uniemożliwia sięgnięcie bitem do celu. Brakło dosłownie 2mm do odpowiedniego wczepienia pióra w łeb śruby. :D

    Ale nie od dzisiaj wiadomo, że jeśli ma się dostęp do właściwego narzędzia to lepiej użyć właściwego niż się męczyć z czymś uniwersalnym. To uniwersalne ma po prostu zbyt wiele zastosowań by skupiać się dobrze na jednym konkretnym zadaniu. A przyznać trzeba, że nawet te małe zestawy zawierające rękojeść i do kilkunastu różnych przedłużek, bitów i nasadek nie nadają się do noszenia w kieszeni na wszelki wypadek, no i zwykle nie ma w nich noża i kombinerek.

    • 10 grudnia 2017 at 10:56

      Miałeś 20 metrów, więc Twoje doświadczenie można rozpatrywać w kategoriach wyzwania lub lenistwa. Byle badziew z Lidla będzie zwykle wygodniejszy — albo chociaż nie będzie go szkoda przeciorać.

      Aczkolwiek przyznam, że lubię czasem odkorkować wino, nawet w domu, zwykłym Victorinoksem — chociaż najtańszy korkociąg z hipermarketu jest wygodniejszy (i nie strach go urwać).

  2. Albert Stonoga
    14 grudnia 2017 at 13:35

    Czy dobrze kojarzę, że posiadanie w UK tego modelu Nomada może przysporzyć niemałych problemów posiadaczowi?
    Leatherman New Wave, którego używam! i polecam, ma według katalogu ostrze bezpiecznej długości 2,9 cala.

    • 14 grudnia 2017 at 18:12

      Nie pamiętam jakie tam są limity, ale zdaje się, że chyba nawet gorzej niż w erefenie…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.