Szukając weny twórczej… w Górach Sowich

Przychodzi czasem taki piątkowy wieczór, że się okazuje, że nie mam nic do rubryki weekendowej. Moglibyśmy wyskoczyć do kina, ale chyba nic ciekawego nie grają. Owszem, coś tam się odkorkowało, ale przecież nie będę robił z siebie pijaczyny, co to tylko morawskie i słowackie wina zachwala. Cóż, nie pozostaje wówczas nic innego, jak wziąć nogi za psa i wyskoczyć w jakieś góry. Choćby po to, by sprawdzić, czy wiosna trzyma się mocno i tam.
Na przykład w Góry Sowie.


góry sowie psem

Chociaż to styczeń, Góry Sowie zafundowały nam iście jesienne klimaty. Dopiero w okolicach Kalenicy pojawiło się nieco starego śniegu (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Góry Sowie położone są w Sudetach Środkowych, los wcisnął je pomiędzy Góry Wałbrzyskie i Bardzkie. Porośnięte głównie iglakami, gdzieniegdzie buczyną, niewybitne, niewysokie (najwyższy wierzchołek to Wielka Sowa, 1015 m n.p.m.) — może nie najpiękniejsze na świecie, ale dla nas mają ten plus, że położone są tylko godzinę jazdy z Wrocławia. Akuratne na jednodniowy wypad w krótki styczniowy dzień.


góry sowie psem

Czech króli na wierzchołku o niepokojącej nazwie Żmij (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Moja ulubiona ścieżka w Góry Sowie zaczyna się na Przełęczy Woliborskiej (zwykle jest tu naprawdę niewiele osób, a większość chyba i tak rusza w kierunku Srebrnej Góry) i prowadzi w kierunku Kalenicy (za Wielką Sową nie przepadam, zwykle za dużo tam ludzi). Troszkę pod górkę, troszkę z górki, sporo błota, przed samą Kalenicą nawet pojawił się podły śnieg — zimą tego nazwać się nie da, a szkoda…


góry sowie psem

Góry Sowie z psem to przyjemność — dla psa, dla przewodników (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Niestety, układ pasma i przebieg wyznaczonych szlaków jest taki, że trudno wracać alternatywną znakowaną trasą. Na szczęście w Sowich nie ma parku narodowego, toteż śmiało można sobie pozwolić na wędrówkę leśnymi drogami: pierwszy taki odcinek prowadzi północnymi stokami Kalenicy i łączy szlak żółty (schodzący z przełęczy Zimna Polana do Bielawy) z Bielawską Polaną; drugi to malowniczo plącząca się ścieżka wokół Wolicy i Dzika (kawał drogi, ale warto — obowiązkowo z jakąś mapą, bo naprawdę łatwo się pogubić i zejść do Jugowa lub nawet Nowej Rudy).


góry sowie psem

Krótki odpoczynek na Bielawskiej Polanie (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


A na koniec taka ciekawostka: w okolicach Kalenicy spotkaliśmy kilkanaście ekip, z czego dosłownie połowa z psiakami u nogi. Czyli jednak ludziom się chce, zwierzakom się chce — jak dla mnie bomba.
Czego sobie i P.T. Czytelnikom z całego serca życzę — bo wędrowanie z psem po górach to czysta przyjemność :-)

(Dla chętnych tradycyny link do mapki: Przełęcz Woliborska — Kalenica — powrót zawijasami.)

6 comments for “Szukając weny twórczej… w Górach Sowich

  1. b52t
    8 stycznia 2018 at 06:45

    Patrzę na Kuatę bez smyczy, czytam o tym co mogą dzisiaj myśliwi – oby „dbających” o leśny ekosystem ze sztucerami było jak najmniej na szlakach, którymi chodzicie.

    • 8 stycznia 2018 at 08:43

      To nie Boss :) ona w lesie trzyma się na niewidzialnej, max. 10-metrowej lince ;-)

      • b52t
        8 stycznia 2018 at 08:49

        Nie o takich sytuacja madia informowały, nie tylko w lesie.

        • 8 stycznia 2018 at 09:19

          Zatem jeśli trafi się psychol, to nawet najkrótsza smycz nie pomoże.

          Niemniej strzelanie do psów, nawet szalejących w lesie, jest już nielegalne.

          • b52t
            8 stycznia 2018 at 09:40

            Tak czy inaczej, podtrzymuje życzenie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.