NIK nie odpowiada za naruszenie dóbr osobistych w wystąpieniu pokontrolnym

A teraz coś z nieco innej beczki: czy można pozwać NIK o naruszenie dóbr osobistych kontrolowanego podmiotu — czy raport pokontrolny w ogóle może być źródłem naruszenia tych dóbr, czy też fakt, że NIK jest organem konstytucyjnym sprawia, że droga sądowa jest wyłączona? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 27 czerwca 2017 r., sygn. akt VI ACa 293/16).


raport NIK naruszenie dóbr osobistych

Kolej jaka jest każdy widzi (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


W raporcie pokontrolnym NIK dotyczącym zarządzania nieruchomościami kolejowymi krytycznie odniesiono się do umów najmu pomieszczeń na Dworcu Centralnym w Warszawie, a zwłaszcza ugody, w której wynajmujący zrezygnował z dochodzenia odszkodowania w wysokości 7 mln złotych.

Jednak zdaniem PKP zawarte w raporcie Najwyższej Izby Kontroli informacje były nieprawdziwe — nie doszło bowiem do żadnych niegospodarnych i niecelowych działań (odstąpiono od dochodzenia roszczeń po zapłacie 750 tys. złotych i pod warunkiem natychmiastowego opróżnienia zajmowanych pomieszczeń), toteż do sądu trafił pozew o opublikowanie przeprosin (za to, że „wnioski i oceny (…) są wynikiem błędnych, nieuzasadnionych i subiektywnych przekonań osób sporządzających przedmiotowe wystąpienia pokontrolne i nie znajdują żadnego potwierdzenia tak w stanie faktycznym, jak i w merytorycznych aspektach przedmiotowej sprawy”).

Sąd prawomocnie oddalił roszczenia: bezprawność naruszenia dóbr osobistych wyłącza kontratyp w postaci działania w ramach porządku prawnego. Oczywiście sam fakt, że organ publiczny (NIK) działa formalnie w ramach ustawowych kompetencji nie stanowi okoliczności wyłączającej bezprawność naruszenia dóbr osobistych — nawet wykonywanie władzy publicznej nie może zwalniać z odpowiedzialności za przekazanie nieprawdziwych informacji lub deprecjonowanie podmiotu kontrolowanego.

Jednakże kontrola została przeprowadzona w sposób zgodny z przepisami prawa, zaś treść raportu odpowiadała rzeczywistości — w szczególności użyte sformułowania nie były przesadzone, wyolbrzymione lub nierzetelne. PKP nie udowodniła także, iżby negatywna opinia o PKP oraz nagły spadek liczby pasażerów były wywołane treścią raportu NIK (sic!) — w ocenie sądu za taki publiczny odbiór kolei odpowiada dotychczasowa działalność PKP, „na czele z rzeczywistym, bliżej nieustalonym czasem przejazdów pociągów”.

W swoim raporcie NIK nie przekroczyła granic dozwolonej krytyki: istotnie zaniedbano egzekwowania opłat od wynajmującego lokale na dworcu, a następnie zawarto ugodę, na mocy której PKP zrezygnowała z dochodzenia należności. Rezygnacji z 7 mln złotych nie można uzasadniać przyszłymi staraniami o polepszenie stanu dworca — nawet jeśli PKP ma „najlepszy i najbardziej błyskotliwy plan naprawczy na nowe zagospodarowanie spornych terenów oraz nagłe zmultiplikowanie przychodów” — a to dlatego, iż są to tylko „czysto teoretyczne, hipotetyczne, subiektywne i wyrażane na podstawie ocen” wyobrażenia.

Co więcej proces o ochronę dóbr osobistych nie może przeistoczyć się w próbę podważenia ustaleń NIK poprzez swoiste odwołanie od wyników kontroli. Nawet uzyskanie pozytywnego orzeczenia nie będzie oznaczało usunięcia z obrotu prawnego raportu NIK.

(Całkiem na marginesie: uzasadnienie wyroku jest w znacznej mierze polemiką z uzasadnieniem orzeczenia wydanego przez sąd I instancji — wynika z niej, że chociaż Sąd Okręgowy zagalopował się w niektórych konstatacjach, tyle, że bez negatywnego skutku dla ostatecznego rozstrzygnięcia. Moim zdaniem dzieje się tak najczęściej wówczas, gdy uzasadnienia orzeczeń przeistaczają się w „wypracowania na zadany temat” — odejście od stanu faktycznego może skończyć się pisaniem od rzeczy…)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.