Nie jesteś dziennikarzem? Publikując nieprawdziwe informacje nie wystarczy Ci zachowanie należytej staranności i rzetelności

Prasa to odpowiedzialność, ale i przywileje — dziennikarz ma służyć prawdzie, ale drążąc temat „wystarczy”, że zachowa należytą staranność i rzetelność, by obronić się przed zarzutem naruszenia dóbr osobistych. Czy zatem ktoś, kto nie jest dziennikarzem może powołać się na przeświadczenie, że rozpowszechniane zarzuty są prawdziwe — co w zestawieniu z obroną interesu społecznego wystarczy do wyłączenia bezprawności naruszenia dóbr osobistych — czy jednak obowiązkiem takiej osoby jest publikowanie wyłącznie prawdziwych informacji?

wyrok Sądu Najwyższego z 30 czerwca 2017 r. (I CSK 621/16)
Osoba niewykonująca zawodu dziennikarza, do której nie ma zastosowania art. 12 ust. 1 ustawy prawo prasowe, decydując się — ze względu na działanie w obronie społecznie uzasadnionego interesu — na publiczne postawienie innej osobie zarzutu mogącego naruszyć jej dobra osobiste, musi powoływać się tylko na okoliczności prawdziwe.

Spór dotyczył konfliktu o sposób prowadzenia i rozliczenia inwestycji przeprowadzonej przez stowarzyszenie prowadzące klub sportowy. Organizacja mówiła o pewnych nieprawidłowościach ze strony pracownika nadzorującego budowę obiektu, ten zaś odpowiedział wysłanym do 75 osób listelem, w którym zarzucał niejasności w procedurze przetargowej. Jego zdaniem koordynatorka projektu wybrała jako wykonawcę firmę, z którą była powiązana, a na etapie prac bezkrytycznie zatwierdzała wszystkie propozycje budowlańców, na czym klub mógłby stracić pół miliona złotych.
Prawdą było, że koordynatorka wcześniej kupiła od tej firmy mieszkanie, o czym wcześniej wiedział zarząd stowarzyszenia — ale mimo to musiała odpowiadać na liczne pytania członków stowarzyszenia i sportowców.

Do sądu trafił pozew o ochronę dóbr osobistych, w którym koordynatorka zażądała m.in. przeprosin za pomówienie, a także wpłaty 15 tys. złotych na schronisko dla zwierząt oraz kolejnych 15 tys. złotych na inną organizację społeczną.

Sąd prawomocnie oddalił powództwo: treść wysłanej wiadomości naruszała dobra osobiste powódki, bo poddawała w wątpliwość rzetelność i uczciwość powódki, zatem mogła wywołać u odbiorców przeświadczenie, że doszło do nieprawidłowości przy wyborze wykonawcy inwestycji. Jednak bezprawność działania wyłącza fakt, iż krytyka nastąpiła w obronie społecznie uzasadnionego interesu — autorem nie kierowała chęć podważenia wiarygodności kobiety, lecz troska o dobro stowarzyszenia, jego twierdzenia były zasadniczo prawdziwe (a na pewno był przeświadczony o ich prawdziwości), chociaż emocjonalne i niewyważone.

W skardze kasacyjnej powódka wskazała, że oddalenie żądania w zakresie ochrony dóbr osobistych nie wystarczy samo przeświadczenie o prawdziwości zarzutów — pozwany nie jest dziennikarzem, który mógłby powołać się na zachowanie należytej staranności i rzetelności — więc powinien odpowiadać już za sam fakt rozpowszechnienia nieprawdziwych informacji, zaś ocena celu działania może mieć wpływ wyłącznie w kontekście oceny zawinienia, nie samego naruszenia dóbr osobistych.

Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną: sąd II instancji błędnie przyjął, że ocena motywacji kierującej pozwanym — czyli fakt, że nie działał w celu podważenia wiarygodności koordynatorki — może być przesłanką wyłączającą bezprawność działań. Tymczasem ta okoliczność ma znaczenie wyłącznie dla oceny zasadności roszczenia o zapłatę zadośćuczynienia (art. 448 kc).

Bezprawność zachowania naruszającego dobra osobiste wyłącza działanie w obronie uzasadnionego interesu społecznego — reguła ta pozwala na upublicznienie negatywnych faktów i ocen dotyczących innej osoby — zaś wbrew stanowisku powódki reguła ta nie ma zastosowania wyłącznie do prasy. Jednakże prawo do uczciwej krytyki oznacza prawo do rozpowszechniania prawdziwych informacji — stąd dziennikarz, który zachował należytą staranność, musi odwołać nieprawdziwy zarzut, np. w drodze sprostowania (uchwała SN z 18 lutego 2015 r., III CZP 53/04).

Oznacza to, że wobec osób nie będących dziennikarzami, które upubliczniają swoje wypowiedzi w inny sposób niż publikacja prasowa, nie można stosować przepisów prawa prasowego; w konsekwencji pozwany mógł powołać się na okoliczności prawdziwe — stąd też do wyłączenia bezprawności naruszenia dóbr osobistych nie wystarczy samo przekonanie, że zarzuty są prawdziwe — albowiem muszą one być rzeczywiście prawdziwe.

Skoro zatem zaskarżony wyrok raz mówi o tym, że listel nie zawierał „wyłącznie bezpodstawnych oszczerstw i faktów nieprawdziwych” (faktów nieprawdziwych, sic!), w innym miejscu, iż zarzuty były „zasadniczo prawdziwe”, a w jeszcze innym, iż były „co do zasady prawdziwe”, albo też „o których prawdziwości [pozwany] był przekonany” — to sąd II instancji jeszcze raz musi zbadać te okoliczności by rozstrzygnąć o odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych.

Dodaj komentarz