„Dezinformacja” Pacepa & Rychlak — tak tworzy się fake historię

Użycie przez (najprawdopodobniej) rosyjskie służby specjalne broni chemicznej w celu otrucia Siergieja Skripala i jego córki oraz zimna wojna Moskwy z Londynem to dobry moment na kilka zdań o zdaniu pojawiającym się na kartach recenzowanej dziś lektury — że radzieckie (rosyjskie) służby wywiadowcze mniej zajmują się zbieraniem informacji dla władz, a bardziej polityką — oraz przeinaczaniem historii. Lecz chociaż lektura książki „Dezinformacja. Były szef wywiadu ujawnia metody dławienia wolności, zwalczania religii i wspierania terroryzmu” (Ion Mihai Pacepa i Ronald J. Rychlak) może wstrząsnąć — mimo wszystko nie umiem pozbyć się wątpliwości, czy aby demaskując sowiecką dezinformację jako fake historię autorzy sami nie zaczynają momentami konfabulować.


dezinformacja pacepa rychlak recenzja


Nie wypada zaczynać recenzji od krytyki, toteż zacznę od mocnych stron. Czy wiecie kim jest Ion Pacepa? Otóż to taki rumuński Czesław Kiszczak — który w szczycie swej kariery zdecydował się opuścić swego Nicolae Ceaușescu i uciec na Zachód (za co dostał zaoczny wyrok śmierci, a najęci terroryści próbowali załatwić sprawę po swojemu). Człowiek, który o metodach stosowanych przez komunistyczne służby wie wiele i wszystko wskazuje na to, że dużo z tego co wie chciał nam opowiedzieć — w tym przypadku o tytułowej dezinformacji, czyli stosowanej przez KGB i przybudówki metodzie mieszania w faktach.

Co zdaniem Iona Pacepy było taką zaplanowaną na Kremlu konfabulacją? Wrobienie papieża Piusa XII we współodpowiedzialność za Holocaust (do czego użyto m.in. teatru i publicystyki — zaangażowanymi w dezinformację twórcami byli sowieccy agenci wpływu, w tym Rolf Hochhuth i Erwin Piscator); zamach na J.F. Kennedy’ego (Lee Harvey Oswald był zaprzysięgłym marksistą, który do Dallas przyjechał wprost z Mińska — jednak samo zabójstwo prezydenta było w pewnym sensie przypadkiem, bo Oswald się „urwał” — dlatego karnie sprzątnął go kubański agent Jack Ruby); inspirowanie i wspieranie młodzieżowych ruchów kontestacji w końcówce lat 60-tych ubiegłego wieku; utworzenie Organizacji Wyzwolenia Palestyny i wykreowanie Jasira Arafata (rzekomego Palestyńczyka) na jej szefa (oraz późniejsze zabicie Arafata, kiedy zaczął już przeszkadzać); głastnost’ i polityka Michała Gorbaczowa (wiernego ucznia szefa KGB, Andropowa); wybór lewicowego Baracka Obamy na prezydenta U.S.A.; a nawet próba ukręcenia łba sprawie ucieczki samego Pacepy (tu Jimmy Carter dał posłuch innemu radzieckiemu szpiegowi — Billy Carterowi). (Co ciekawe zabrakło odniesień do Smoleńska, a przecież dalsza sekwencja zdarzeń, zwłaszcza skuteczne zaciemnianie sprawy przez komisję, może podpowiadać, że to także dobra dezinformacyjna robota.)

Mocną stroną „Dezinformacji” jest głębokie i bardzo szczegółowe udokumentowanie faktów — praktycznie nie ma informacji, która nie byłaby wsparta przypisem… no i właśnie, tu jest chyba pies pogrzebany. Skoro sam Pacepa twierdzi, że najlepszą metodą na zamieszanie jest dorzucanie drobnych i nieweryfikowalnych bzdur do morza prawdziwych i niepodważalnych informacji — to powoływanie się na Breitbart News może być tylko ziarnkiem piasku na Saharze dezinformacji. Zwłaszcza, że im bliższe dziejowo zdarzenia, tym bardziej widać wyraźną tezę, której Pacepa i Rychlak wydają się hołdować — czyli próbę wywierania wpływu (być może właśnie poprzez szafowanie fake historii) na bieżącą (ale przed-Trumpową) politykę amerykańską.

Tymczasem faktom zaprzeczyć się nie da: moskiewskie macki niewątpliwie sięgnęły po Skripala (podobnie jak wcześniej po Litwinienkę; polecam świetny „Podstęp” Edwarda Lucasa), wiemy już, że powiązani z FSB hakerzy mieszali w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, że rosyjska niejawna propaganda (i pieniądze) co najmniej próbowały wpłynąć na wyniki referendum ws. Breksitu.

Czytając „Dezinformację” można… no właśnie, krytycznie czytając tę książkę można czuć się nieco zdezorientowanym. Niemniej mimo licznych wad niewątpliwie warto po tę rzecz sięgnąć, choćby dla wyrobienia własnej opinii.

11 comments for “„Dezinformacja” Pacepa & Rychlak — tak tworzy się fake historię

  1. Mike
    19 marca 2018 at 17:08

    ja tylko zauważam, że jeszcze nie wiedzieli co to za substancja a już „wiedzieli”, że to Rosjanie… śmierdzi na kilometr

    jak na razie brak jest dowodów, ale propaganda antyrosyjska ma się świetnie, szczególnie w polskim internecie, gdzie każdy kto się nie zgadza jest wyzywany od rosyjskich trolli…

    just uaau

    • Olgierd Rudak
      19 marca 2018 at 17:16

      Czyżbyś zmierzał do tej samej konkluzji, co ja w sprawie zamachu w Smoleńsku? Że skoro Tupolew runął na ziemię rosyjską (a właściwie wielkolitewską ;-) to raczej jest to robota BfV, bo przecież nie są durni, żeby takie rzeczy załatwiać u siebie?

      No ale skoro Skripala otruto w Londynie, to się wszystko zgadza…

      • Mike
        19 marca 2018 at 19:19

        nie wiem co się stało w Smoleńsku poza tym, że samolot się rozbił… kto? co? jak? nie wiem… mamy tylko teorie tej czy tamtej strony poparte mniej lub bardziej wiarygodnym przekazem…

        czytam raczej media zagraniczne (polskie i tak przepisują z nich mniej lub bardziej dokładnie) i mi się te teorie kupy nie trzymają… zemsta? OK, ale łatwiej byłoby zastrzelić i obrabować (dla pozoru) niż używać jakiejś super broni chemicznej. Po co dawać przeciwnikowi jej próbki i ujawniać jej posiadanie? A natychmiastowy atak w mediach na rosyjski rząd… hmm, albo ktoś chce wywołać zamieszanie, albo MSZ UK ma informacje, którymi się nie dzieli… a to by wskazywało na to, że wystawili ex-szpiega, aby to wywołać…. i tak źle i tak niedobrze

        poza tym i tak mamy znów mniej lub bardziej zimną wojnę przez proxy -> Syria, Ukraina… takie szachy… których świat może nie przeżyć w najgorszym wypadku

    • b52t
      20 marca 2018 at 06:30

      To jest prowokacja! Prowokacja po to, żeby sprowokować Rosję, żeby zaczęła (tak samo było na Ukrainie – Rosja nie chciała, ale jej obywatele byli zagrożeni, a swoich trzeba chronić, a poza tym, to był ruch oddolny ludzi, którzy kupili broń, mundury i resztę sprzętu w markecie), a potem przejmie, ten pozbawiony moralności zachód, żyzne ziemie Rosyjskie, zrobi z Rosjan niewolników. Już od dawna Rosja jest atakowana przez Zachód, jak nie Polacy, to Szwedzi, Francuzi i Niemcy. A w 2022 r. kolejna okrągłą rocznica 1812 r.

      • Olgierd Rudak
        20 marca 2018 at 09:23

        Nb. to się ciągnie już od Katynia i Gibraltaru, a nawet od Listopada 1830 r. — przecież gdyby nie Polaczki-warchoły, car zrobiłby reformy i Rosja by się ładnie zdemokratyzowała. A tak — ni chu-chu….

  2. Mike
    19 marca 2018 at 17:14

    a co do wpływu „Rosjan” na wybory w US of A… jeśli ktoś w to wierzy to konsekwentnie musi uważać, że całe NSA i FBI można zwolnić, skoro nie potrafią rzekomym wpływom zapobiegać…

    a swoją drogą wiara w światowy spisek Żydów jest wyśmiewana a wiara w światowy spisek Rosjan propagowana… czyżby schizofrenia bezobjawowa? ;)

    • Olgierd Rudak
      19 marca 2018 at 17:33

      Wiara jest słusznie wyśmiewana — wiedza (oparta na dowodach) słusznie podkreślana.

      Czyżbyś nie wierzył w dowody?

      • Mike
        19 marca 2018 at 19:09

        Problem polega na tym, że opieramy się wyłącznie na informacji przekazywanej przez tzw. media…. czyli poddajemy się jakimś tam wpływom… problem w tym, że dowodów na wpływ Rosjan nie ma, są tylko pomówienia

        • Olgierd Rudak
          19 marca 2018 at 20:54

          To tak jak z istnieniem Ameryki. Nie byłem, widziałem tylko na zdjęciach (podobnie jak Moskwę). Być może są równie realne jak wioski Potiomkinowskie…

        • b52t
          20 marca 2018 at 13:30

          Obawiam się, że ludzie (jako całość, ale też jako jednostki) nie nauczyliśmy się rozczłonkowywać bytów na odrębne jednostki, które z całym potencjałem jednostki (jako jedności) jest w stanie w tym samym czasie: pracować, prowadzić życie rodzinne, może towarzyskie, uczyć się i jeszcze prowadzić samodzielnie czynności godne dziennikarza (w tym dziennikarza śledczego), żeby samodzielnie zdobywać 100% pewną i obiektywną wiedzę o wydarzenia na świcie, z ich tłem. Więc tak, siłą rzeczy zawierzamy mediom, tym czy innym, jak ktoś ma czas pasję i potrzebę, to czytując kilka różne tytułu o różnych poglądach i wspierane przez różne (niezależne od siebie) wydawnictwa. Na ogół czytamy to, co jest wewnątrz naszej bańki medialnej – informacyjnej.

          • Olgierd Rudak
            20 marca 2018 at 14:02

            Cóż, trudno oczekiwać, by każdy z nas powtarzał wszystkie eksperymenty, którym ludzkość zawdzięcza tak wiele — od „wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię”, poprzez teorię ewolucji, penicylinę, aż do krzemu, internetów i genetyki.

            A jeśli część z opisywanych powyżej zdarzeń nadal nie ma jednoznacznego wyjaśnienia (kto naprawdę stał za zamachem na JFK?), to nie oznacza, że wszystko inne leży i kwiczy.

Dodaj komentarz