Czy policja ponosi odpowiedzialność za — zgodne z procedurami — ale jednak zaniedbania?

Wstrząsającą i dającą do myślenia jest informacja, że można spędzić 18 lat w więzieniu za przestępstwo, którego się nie popełniło — oczywiście racjonalne i uprawnione są pytania jak do tego mogło dość (jak można było postawić zarzuty chociaż ponoć kilku świadków dawało rzekomemu sprawcy mocne alibi — jak mógł to przyklepać sąd).
Gdyby ktoś miał wątpliwości czy organy ścigania potrafią działać sztampowo, żeby nie powiedzieć bezrefleksyjnie — dziś krótkie pytanie: jaka jest odpowiedzialność za zaniedbania policji skutkujące 10-letnim poszukiwaniem zaginionego, chociaż rozwiązanie cały czas było pod nosem? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 30 maja 2017 r., sygn. akt I ACa 2408/15).

Sprawa dotyczyła poszukiwań młodego mężczyzny, który wyszedł z domu, ale nie dotarł do pracy. Po 2 dniach matka powiadomiła o zaginięciu policję, która jednak nie tylko nie potrafiła pomóc — ale nawet odmawiała okazania zdjęć odnalezionych osób o nieustalonej tożsamości (bo zdaniem funkcjonariuszy ich wizerunek nie odpowiada opisowi syna).
Traf chciał, że dokładnie w dniu zaginięcia, 2 km dalej, w wypadku kolejowym poniósł śmierć NN (młody mężczyzna w wieku ok. 20-25 lat). W tej sprawie policja wszczęła szeroko zakrojone dochodzenie w celu ustalenia tożsamości ofiary, m.in. badania daktyloskopijne, rysopis został rozesłany po komendach do zweryfikowania z informacjami o zaginięciach — ale tożsamości ofiary nie ustalono (i tak aż do umorzenia).

Dekadę później sprawa zaginionego trafiła do nowej policjantki, która — działając częściowo poza zakresem swoich obowiązków — wzięła się do roboty i sprawdziła 971 rekordów… z wynikiem pozytywnym: matka rozpoznała ofiarę wypadku kolejowego jako swojego syna.
Słowem: kobieta musiała czekać 10 lat na wyjaśnienie tajemnicy zaginięcia syna, tylko przez to, że policja nie skojarzyła wypadku i zaginięcia syna z tego samego dnia.

Zdaniem kobiety takie zaniedbania równały się naruszeniu jej dóbr osobistych, zatem w pozwie przeciwko policji (statio fisci Skarbu Państwa) zażądała zadośćuczynienia w wysokości 120 tys. złotych.

Sąd prawomocnie uwzględnił roszczenie, zasądzając na rzecz powódki 80 tys. złotych: podejmowane przez policję działania wchodzą w zakres władzy publicznej, za które Skarb Państwa może ponosić odpowiedzialność na podstawie art. 417 par. 1 kc. Wskutek zaniechania policjantów nie doszło do powiązania zaginięcia syna powódki z ofiarą wypadku o nieustalonej tożsamości — a przecież wypadek miał miejsce tego samego dnia i tylko 2 kilometry dalej. Policja powinna była skojarzyć te zdarzenia, chociaż pozornie były pewne rozbieżności (matka mówiła, że syn miał 175 cm wzrostu, po oględzinach zwłok określono wzrost ofiary na 167 cm; wiek 18 vs. 20-25 lat; budowa krępa vs. „prawidłowa, odżywienia dobrego”).

Oznacza to, iż nawet jeśli policjantom nie można zarzucić naruszenia prawa, zaś same podejmowane czynności były zgodne z procedurami, należy przyjąć, iż doszło do naruszenia dóbr osobistych w postaci prawa do pochowania osoby najbliższej i prawa do kultywowania pamięci o osobie zmarłej oraz prawa do wiedzy o losie osób najbliższych. Bezzasadne jest przy tym zasłanianie się faktem, że to system „nie skojarzył” tych dwóch przypadków, bo to policja odpowiada za funkcjonowanie bazy zaginionych.

Roszczenie o zadośćuczynienie było o tyle zasadne, iż w orzecznictwie przyjmuje się, że odpowiedzialność Skarbu Państwa na podstawie art. 448 kc za krzywdę wyrządzoną naruszeniem dóbr osobistych nie zależy od winy (uchwała 7 sędziów SN z 18 października 2011 r., III CZP 25/11). Policja nie ponosi rzecz jasna odpowiedzialności za śmierć jej syna — jednak odpowiada za 10 lat dręczącej niepewności, za wywołanie niepokoju, który z pewnością mógł być silniejszy, niż ewentualna informacja o śmierci syna. Długotrwałość naruszenia dóbr osobistych — 10 lat bezowocnych starań o poznanie losu syna — oraz skala i zasięg negatywnych przeżyć uzasadniają zadośćuczynienie w wysokości właśnie 80 tys. złotych.

Słowem: policja może ponosić odpowiedzialność cywilnoprawną za zaniedbania, których skutki stanowią o naruszeniu dóbr osobistych.

Q.E.D.

7
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
kjonca
Gość
kjonca

” kobieta musiała czekać 10 lat na wyjaśnienie tajemnicy zaginięcia syna, tylko przez to, że nie skojarzyła wypadku i zaginięcia syna z tego samego dnia.”

To zdanie jest sensowne, ale chyba chodziło o:

” kobieta musiała czekać 10 lat na wyjaśnienie tajemnicy zaginięcia syna, tylko przez to, że policja nie skojarzyła wypadku i zaginięcia syna z tego samego dnia.”

czy się mylę?

mmm777
Gość
mmm777

Tak o tej pierwszej sprawie napisał p. Pilipiuk: “Tomasz Komenda wyszedł na wolność. W 2004 roku został skazany na 25 lat za zgwałcenie, pobicie i porzucenie na mrozie nastolatki. Dziewczyna zmarła. Po 18 latach sąd, uznał że zaszła fatalna pomyłka. Co więcej aresztowano prawdopodobnego sprawcę. Dziewczyna poszła na dyskotekę. Prawdopodobnie za dużo wypiła. Gdy przed lokalem dochodziła do siebie, do grupki uczestników podszedł facet który podał się za jej brata. Zabrał ją do auta. Rankiem znaleziono ją na nieodległej posesji – martwą. W toku tamtego śledztwa zabezpieczono ślady biologiczne oprawców. Stwierdzono że było ich dwu albo trzech. Na zwłokach znaleziono… Czytaj więcej »