Wymuszenie pierwszeństwa podczas włączania się do ruchu — na przejeździe dla rowerów…

Ciągnąc tematykę okołorowerową: jak wygląda odpowiedzialność prowadzącego samochód, który wymusił pierwszeństwo podczas włączania się do ruchu — w dodatku na przejeździe dla rowerów? (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Olsztynie z 10 sierpnia 2017 r., sygn. akt IX W 1197/17).


wymuszenie pierwszeństwa włączanie ruchu

Czasem sobie myślę, że jak kierowca auta twierdzi, że „nie widać” rowerzystów, to — wyłączając przypadki szczególne (np. cyklistów-Batmanów) — powinien przynajmniej pójść po okulary, a może nawet wrzucić prawo jazdy do szuflady (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Kierowca został obwiniony o nieustąpienie pierwszeństwa rowerzyście podczas włączania się do ruchu: wyjeżdżając z posesji nie zachował szczególnej ostrożności, przez co zmusił cyklistę do gwałtownego hamowania, przez co spowodował zagrożenie w ruchu drogowym (art. 86 kw w zw. z art. 27 ust. 1 pord).

Pokrzywdzony jechał z prędkością ok. 20 km/h drogą dla rowerów, kiedy był 20 metrów od wyjazdu, z posesji zaczął wyjeżdżać samochód kierowany przez obwinionego. Kierowca nie zważał na rowerzystę, bo w ogóle nie patrzył w prawo, cały czas prąc do przodu. Sytuacja zmusiła rowerzystę początkowo do zwalniania, a w końcu do manewru obronnego w postaci hamowania i skrętu w kierunku jezdni, w celu ominięcia auta. (A ponieważ od kierowcy było czuć alkoholem, rowerzysta wezwał policję, która kierowcę zastała dopiero w domu; badanie wykazało 0,27 mg/l i 0,23 mg/l w wydychanym powietrzu, ale wszczęte postępowanie z art. 178a par. 1 kk zostało umorzone).

Obwiniony wniósł o uniewinnienie: żeby wyjechać z posesji musi przeciąć przejście dla pieszych i drogę dla rowerów, zatrzymał się dlatego, że reklamy wiszące na płocie ograniczały mu widoczność. Jak tak sobie stał, to w maskę auta zaczął ktoś stukać i krzyczeć; nadjeżdżającego rowerzysty nie widział; piwo pił, ale dopiero po powrocie do domu, myjąc samochód.

Powołany biegły z zakresu ruchu drogowego ocenił, że przyczyną zdarzenia było niedostosowanie techniki i taktyki jazdy przez kierującego samochodem do sytuacji: zignorował ustawiony przy wyjeździe z posesji znak drogowy A-7 („ustąp pierwszeństwa”), nie ustąpił pierwszeństwa nadjeżdżającemu z prawej strony, dobrze widocznemu rowerzyście. Owszem, w początkowej fazie manewru wyjeżdżania obwiniony mógł mieć ograniczoną widoczność, ale po chwili widoku na prawo nie ograniczały reklamy.

Sąd uznał kierowcę winnego wykroczenia wymuszenia pierwszeństwa podczas włączania się do ruchu: włączając się do ruchu powinien zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa innym pojazdom i uczestnikom ruchu (art. 17 pord) — ustąpić pierwszeństwa, czyli powstrzymać się od jazdy, jeśli mógłby zmusić innego kierującego do hamowania lub zmiany kierunku jazdy (art. 2 pkt 23 pord). Równocześnie zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów powinien zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi, który jest na przejeździe (art. 27 pord).

Ignorując te obowiązki — oraz znak nakazujący ustąpienie pierwszeństwa — obwiniony kierowca nie zachował wymaganej szczególnej ostrożności; do kolizji doszłoby, gdyby nie manewr obronny podjęty przez cyklistę.
Uznając go winnym zarzucanego wykroczenia sąd wymierzył mu 500 złotych grzywny, obciążył wydatkami i opłatą w łącznej wysokości 150 złotych, a także kwotą 680,19 złotych tytułem wydatków związanych z wydaniem przez biegłego opinii.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

4 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze