Odszkodowanie za odtwarzanie muzyki w restauracji bez opłacania tantiem

A teraz coś z całkowicie innej beczki: czy odszkodowanie za odtwarzanie muzyki w lokalu gastronomicznym bez umowy zawartej z organizacją zbiorowego zarządzania prawami może dotyczyć wyłącznie dni, w których odbyła się kontrola, czy można jednak domniemywać, że utwory były puszczane także w innych okresach? Czy OZZ może powołać się na zainstalowaną na smartfonie aplikację do rozpoznawania piosenek? I na zakończenie: czy odsetki od odszkodowania należne są za okres, w którym kontrola wykazała korzystanie z utworów, czy jednak od wezwania — a może od dnia wydania wyroku? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 20 grudnia 2017 r., sygn. akt V ACa 226/17).


odszkodowanie odtwarzanie muzyki lokalu bez umowy

Carter Jefferson, przedostatni koncert, grudzień 1993 r. (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi przeprowadziła (łącznie trzy) kontrole w restauracji, w czasie których ustalono, że w lokalu przez kilkanaście miesięcy (czas między pierwszą a ostatnią wizytą) odtwarzano muzykę należącą do repertuaru objętego ochroną organizacji. Restauracja nie miała zawartej umowy licencyjnej na odtwarzanie muzyki, nie opłacała zatem tantiem. Zgodnie z tabelami wynagrodzenie za publiczne odtwarzanie utworów w takich restauracjach wynosiło 114,88 złotych miesięcznie, zatem do spółki prowadzącej lokal trafiło wezwanie do zapłaty na 4,3 tys. złotych (jako dwukrotność należności za okres korzystania z utworów).

Zdaniem pozwanej restauracji organizacja nie wykazała, iżby muzyka była puszczana poza trzema dniami kontroli, zaś ustalenia kontrolerów i ich notatki nie mają waloru dowodu w postępowaniu cywilnym, zatem jako wyłącznie oświadczenie powoda, podlegać powinny udowodnieniu w inny sposób.

Sąd prawomocnie uwzględnił powództwo i zasądził dochodzoną kwotę z odsetkami od dnia wyroku: powodowe stowarzyszenie jest organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w rozumieniu art. 104 ust. 1 pr.aut. uprawnioną do zarządzania prawami na polu publicznego odtwarzania utworów muzycznych i słowno-muzycznych. Oznacza to, że jest czynnie legitymowane w niniejszej sprawie, niezależnie od tego, że nie ma obowiązku wykazywania praw do konkretnych utworów.

Fakt prowadzenia i ustalenia kontroli pośrednio potwierdza korespondencja wysyłana do restauracji przez OZZ — gdyby strona pozwana rzeczywiście kwestionowała uprawnienie do żądania zapłaty, udzieliłaby negatywnej odpowiedzi, tymczasem okoliczności tej nie zaprzeczono nawet w odpowiedzi na pozew (art. 230 kpc). Sąd nie miał także wątpliwości jakie utwory można było usłyszeć w czasie inspekcji — kontrolerzy posługiwali się zainstalowanymi na smartfonach aplikacjami identyfikującymi muzykę, zaś taki sposób identyfikacji muzyki jest wiarygodny.
Nie ma także potrzeby udowadniania każdego dnia po kolei: skoro kontrola wykazała, że muzyka była puszczana w granicznych datach, można domniemywać, że można było jej słuchać także w tzw. międzyczasie (a jeśli strona pozwana uważa, że jest inaczej, to ciężar dowodu spoczywa właśnie na niej).

W przypadku naruszenia autorskich praw majątkowych uprawnionemu przysługuje odszkodowanie w wysokości dwukrotności należnego wynagrodzenia (art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b pr.aut.), którego wysokość ustala się na podstawie zatwierdzonych tabel (art. 110(12) pr.aut.). Sąd nie podzielił jednak stanowiska organizacji co do okresu, za jaki należne są odsetki: w przypadku odszkodowania za odtwarzanie muzyki bez licencji należy liczyć je od dnia ogłoszenia wyroku, a wynika to z zasady, że należy brać pod uwagę wynagrodzenie, które byłoby należne według chwili jego dochodzenia (analogia do art. 363 par. 2 kc).

Reasumując: odtwarzając publicznie popularne utwory muzyczne warto jednak pamiętać o wynagrodzeniu dla twórców — dla tych innych zawsze znajdzie się coś na CC.

7 comments for “Odszkodowanie za odtwarzanie muzyki w restauracji bez opłacania tantiem

  1. RYBY
    30 maja 2018 at 09:26

    Ciekawe czy „restaurator” zgodziłby się na nieodpłatne korzystanie z jego kuchni, talerzy i wszystkiego innego przez organizatora imprezy okolicznościowej (stypa, chrzest, impreza firmowa). Czemu ciągle „byznesmenom” wydaje się, że tylko oni mogą zarabiać, a cała reszta jest po to, żeby im pomagać.

    Takie trochę wylewanie żali, ale wkurza mnie, gdy widzę w sklepie, u fryzjera itp. karteczki z tekstami:
    „Uprasza się klientów o niesłuchanie muzyki” lub tłumaczenia „ja tylko dla siebie”

    • Olgierd Rudak
      30 maja 2018 at 10:39

      To „uprasza się” to w ogóle jakieś magiczne zaklęcie, nie wiem jak można w to wierzyć.

  2. Borek
    30 maja 2018 at 19:43

    A co jeśli właściciel takiego lokalu wykaże, że z autorami piosenek które u siebie odtwarza zawarł bezpośrednie umowy, bez udziału takiej zbiorganizacji? Czy tak się nie da?
    Bo szczerze mówiąc gdybym prowadził odpowiedni biznes – znaczy korzystający z takiej muzyki – to zdecydowanie wolałbym nie mieć po drodze pośredników. Chcę wspierać artystów, a nie ich (w moim mniemaniu bardzo lichych i przez to zbędnych) ustawowych mecenasów.

    • Ja
      31 maja 2018 at 14:33

      Umowę sobie podpisz, a podatek pewnie i tak zapłacisz. Jak z TV, kupujesz HBO++ czy cokolwiek w tym stylu. Patrzysz tylko na to, a podatek i tak musisz zapłacić.

    • Olgierd Rudak
      31 maja 2018 at 15:23

      To nic nie da, bo właściwie jest to parapodatek nałożony ustawowo.

      Ale kapela może: https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=366

      • Borek
        31 maja 2018 at 15:29

        No i właśnie ty i drugi kolega piszecie że się nie da, a w UOKiKu wskazują że to twórca musi się najpierw do zbiorganizacji zgłosić żeby chroniła jego utwory. Czy coś źle rozumiem? :)

        • Olgierd Rudak
          31 maja 2018 at 16:44

          Wydaje mi się, że musi się zgłosić, żeby odebrać pieniądze, bo sama „ochrona” nie wymaga żadnego zgłoszenia. Natomiast twórca może złożyć oświadczenie, że nie chce korzystać ze zbiorowego zarządzania (np. wypuszczając utwory na licencji CC lub innej) i wówczas rzeczywiście tantiemy mu nie przysługują, a korzystający nie musi ich płacić.

          Ale to decyzja twórcy, nie korzystającego, który np. zastrzegłby, że „płacę bezpośrednio”.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.