„Czarnoksiężnik z krainy Oz” w Teatrze Capitol — nie tylko dla dzieci

Nieco spóźnione, ale zawsze dobre, życzenia na Dzień Dziecka: żebyśmy zawsze kierowali się w życiu optymistyczną nutą, nawet jeśli wydaje się nieco infantylna. Jeśli brak takich wzorców w życiu własnym, można pójść do teatru, na przykład na „Czarnoksiężnika z Krainy Oz”, którego setną inscenizację na deskach wrocławskiego Capitolu mieliśmy okazję wreszcie dziś obejrzeć.


Czarnoksiężnik krainy Oz Teatr Capitol recenzja

„Czarnoksiężnik z krainy Oz”, wrocławski Teatr Capitol, reż Jerzy Bielunas, w rolach głównych Aleksandra Listwan (Dorotka), Adrian Kąca (Strach na Wróble), Mikołaj Woubishet (Blaszany Drwal), Maciej Maciejewski (Tchórzliwy Lew), i in. (fot. Łukasz Gawroński © Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu)


W pewnym skrócie i nie paląc: mała Dorotka zostaje wyciągnięta podmuchem tornada ze swojego domu w Kansas aż do Krainy Oz. Dowiaduje się, że pomocy w powrocie do domu może oczekiwać wyłącznie od tytułowego Czarnoksiężnika, w drodze dołączają do niej trzy inne bidy, które też czegoś potrzebują (Strach na Wróble chciałby zyskać rozum, Blaszany Drwal — serca, zaś naprawdę Tchórzliwemu Lwu przydałaby się odwaga). Po drodze muszą zmierzyć się z licznymi przeciwnościami, w zmaganiu z nimi okazuje się, że…

Tak, „Czarnoksiężnik z krainy Oz” to spektakl dla dzieci — nie mogłem tego przeoczyć widząc 1/2 widowni — ale nie tylko dla dzieci. Pomijając prostą i sympatyczną regułę, że czas spędzany w teatrze liczy się podwójnie (i dla głowy, i dla uśmiechu), to tym razem ekipa z Teatru Capitol wspięła się na wyżyny tego, za co lubię ich najbardziej: jest dynamicznie, kolorowo, jest dużo tańca i śpiewu, etc., etc.

Jak dla mnie bomba, zwłaszcza, że ta bomba naprawdę może być atrakcyjna nie tylko dla dzieci.
Zdecydowanie polecam!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.