Czy samo strzelanie do zwierząt z wiatrówki jest przestępstwem znęcania się nad zwierzętami?

Krótko i na temat: czy strzelanie do zwierząt z wiatrówki jest przestępstwem — czy jednak „bawiący się” w ten sposób nie musi się niczego obawiać, dopóki nie trafi stworzenia? I drugie pytanie: czy dla ewentualnego oskarżenia trzeba udowodnić, że konkretny śrut został wystrzelony z wiatrówki będącej własnością sprawcy? (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Gryfinie z 27 lutego 2018 r., II K 358/17).


Strzelanie do zwierząt z wiatrówki

Przestępstwem jest samo strzelanie do zwierząt z wiatrówki — sprawca nie musi zabić, żeby ponosić odpowiedzialność za znęcanie się nad zwierzętami (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Mężczyzna został oskarżony o strzelanie z wiatrówki do zwierząt (ptaków i kotów) oraz zastrzelenie psa sąsiadów, który wszedł na jego posesję. Czyn został zakwalifikowany jako przestępstwo znęcania się nad zwierzętami (art. 35 ust. 1 w zbiegu z art. 35 ust. 1a uoz), za co sąd skazał go na 3 miesiące pozbawienia wolności oraz orzekł 10 tys. złotych nawiązki na organizację zajmującą się opieką nad zwierzętami.
Świadkiem oskarżenia był inny sąsiad, który widział jak z posesji sprawcy wybiega ranny pies („wył, skomlał, piszczał, zataczał się wokół własnej osi, przebiegł na drugą stronę drogi, gdzie biegał w kółko”) a z tyłu stał oskarżony z wiatrówką w ręku. W sądzie zeznał, że dość często widział oskarżonego strzelającego do ptaków i kotów.

Właścicielka psa, która doczłapał się na swoje podwórko (i tam wyzionął ducha), napisała na Facebooku, że „pozdrawia sąsiada, który postrzelił psa z wiatrówki, pies zdechł”, w odpowiedzi oskarżony zarzucił jej zniesławienie; badania balistyczne śrutu wydobytego ze zwłok czworonoga potwierdziły, że śrut (taki sam jak znaleziony w paczkach u oskarżonego) był wystrzelony z takiej samej wiatrówki, jaką znaleziono u oskarżonego…

Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu: owszem, strzelał tego dnia z wiatrówki, ale tylko do butelek i w całkowicie innych godzinach, zaś z oskarżającym go świadkiem jest w wieloletnim konflikcie (bo 20 lat temu mieli spór o rozrusznik do Malucha), zatem nie można jego zeznań traktować jako wiarygodnych. Wszyscy sąsiedzi go pomawiają, bo trawi ich zazdrość i zawiść — dobrze zarabia, jest bogaty.

Sąd nie miał wątpliwości ani co do sprawstwa, ani co do winy oskarżonego: zeznania świadków, którzy mówią, że widzieli jak oskarżony strzela z wiatrówki do ptaków, są wiarygodne, zaś rzekome alibi nie znajduje potwierdzenia w przedstawionych dowodach. Zarzucanie właścicielce psa (która zeznała, że widziała strzelanie do ptaków), że kieruje nią chęć pogrążenia oskarżonego, jest o tyle bezzasadne, że raczej rodziny były ze sobą w dobrej komitywie i się odwiedzały (tego samego dnia była u nich nawet teściowa sprawcy). Dawny spór o rozrusznik nie oznacza istnienia jakiegokolwiek długotrwałego konfliktu między świadkiem i oskarżonym.

Nie są natomiast wiarygodne zeznania córki oskarżonego (która przedstawiła dowód w postaci potajemnego nagrania rozmowy z pijanym kolegą ojca, w którym usiłowała namówić go do przyznania się do zabicia zwierząt), ani jej narzeczonego (który mieszka u przyszłego teścia i jest jego podwładnym), ani też oświadczenie innych członków rodziny, którzy powiedzieli, że w tym czasie oskarżony był u nich na grillu. Wystarczającym alibi nie jest także wykaz transakcji dokonanych kartą płatniczą, zgodnie z którym w czasie rzekomego strzelania do zwierząt oskarżony miał płacić za paliwo — bo terminal może pokazywać taką godzinę, jaka jest na nim ustawiony (niekoniecznie czas rzeczywisty), a w dodatku inne osoby mogą mieć dodatkowe karty do konta oskarżonego. Zresztą nawet gdyby przyjąć, że godzina transakcji oznacza, że w tym czasie rzeczywiście oskarżonego nie było w domu, to w ten sposób zaprzecza on innym swoim zeznaniom (w myśl których jednak w tych godzinach w domu był).

Nie ma znaczenia, że biegły nie był w stanie jednoznacznie stwierdzić, że śrut odnaleziony w ciele psa został wystrzelony z wiatrówki będącej własnością oskarżonego — wystarczy, że był to taki sam śrut („kaliber 5,5 mm typu D. masie ok. 0,95 g”), zaś wystrzelony został z „lufy odpowiedniego kalibru o dwunastokrotnym prawostronnym gwincie” (taką właśnie wiatrówkę znaleziono w domu oskarżonego), a także powiązane zeznania świadka, który widział wybiegającego z posesji rannego psa oraz oskarżonego z wiatrówką w ręku.

Sumarycznie oznacza to, że oskarżonemu można zarzucać zachowanie, które stanowiło znęcanie się nad zwierzętami, było skierowane na zadanie im bólu fizycznego (art. 35 ust. 1a ouz), zaś zastrzelenie psa należy kwalifikować jako znęcanie się ze skutkiem w postaci śmierci zwierzęcia (art. 35 ust. 1 uoz).
W ocenie sądu stopień społecznej szkodliwości społecznej czynu i winy są znaczne — oskarżony strzelał do zwierząt bez żadnego powodu, najprawdopodobniej tylko dla swoiście pojętej rozrywki i zabawy. Nie ma też podstaw do warunkowego zawieszenia wykonania kary (art. 69 kk) — albowiem

W mediach relacjonowane są coraz to nowe przypadki brutalnego czy wręcz sadystycznego traktowania zwierząt, które jako istoty żywe mają prawo do życia wolnego od cierpienia. Oskarżony skorzystał ze swego prawa i nie przyznając się do winy przedstawił własną wersję zdarzenia. Jednak nic w postawie oskarżonego nie wskazuje, by w ogóle zrozumiał on okrucieństwo zarzucanych mu czynów. Również próba obciążenia winą jego wieloletniego znajomego stawia oskarżonego w złym świetle. Zdaniem Sądu kara warunkowo zawieszona byłaby niewystarczająca by skłonić oskarżonego do przestrzegania porządku prawnego w przyszłości.

Stąd też zarówno ze względu na prewencję szczególną, jak i prewencję ogólną — kara musi oddziaływać na wszystkich — nie można oczekiwać probacji, zwłaszcza, że w przypadku tak drastycznym byłaby ona odbierana jako nadmiernie łagodna.

Dla jasności: wyrok jest nieprawomocny, zatem oskarżony — który zapewne wniósł apelację — nadal może przekonać sąd, że rzeczywiście strzelał do śmieci, sąsiedzi się sprzysięgli, do spisku dołączyła teściowa — a alibi jednak nie było dęte.

4 comments for “Czy samo strzelanie do zwierząt z wiatrówki jest przestępstwem znęcania się nad zwierzętami?

  1. Ja
    9 czerwca 2018 at 23:51

    Za znęcanie się nad zwierzętami powinny być dwie kary – pierwszy raz, odcięcie prawej ręki. Drugi raz – lewej.

    • Mike
      11 czerwca 2018 at 17:30

      rozumiem, że popierasz karę śmierci?

      • Olgierd Rudak
        11 czerwca 2018 at 18:01

        Hmm owszem, odcięcie ręki (rąk) mogłoby skończyć się wykrwawieniem na śmierć, ale wierzę, że ten zabieg byłby wykonywany przy zastosowaniu najnowszego dorobku medycyny, nie grożąc śmiercią.

        • Mike
          11 czerwca 2018 at 18:11

          skoro komentujący za krzywdzenie zwięrząt domaga się obcinania rąk (a za kradzież jakiej?), to domniemam, że za zabójstwo domagałby się kary śmierci

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.