Czy można nazwać swoje przedsiębiorstwo tak samo jak nazywa się bezpośredni konkurent?

Wakacje, wakacje, ludzie jadą w różne miejsca i zwiedzają. Jeśli komuś nudno, zawsze można oddać się gdybologii — czy gdybym założył działalność jako przewodnik turystyczny i nazwał się tak samo jak już działający przedsiębiorca, czy takie oznaczanie przedsiębiorstwa nazwą konkurenta może być kwalifikowane jako czyn nieuczciwej konkurencji? A jeśli w dodatku zarejestruję sobie taki znak towarowy — czy moja rejestracja będzie miała pierwszeństwo przed starszą firmą tamtego przedsiębiorcy? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 27 marca 2017 r., sygn. akt I ACa 1500/16),


Oznaczanie przedsiębiorstwa nazwą konkurenta

Sprawa dotyczyła przewodników turystycznych, ale istota sprawy odnosi się do każdej branży — oznaczanie przedsiębiorstwa nazwą konkurenta stanowi czyn nieuczciwej konkurencji (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Spór dotyczył sposobu oznaczania przedsiębiorstw przez konkurencyjnych przewodników oprowadzających turystów po Krakowie: powód prowadził działalność gospodarczą pod wybraną przez siebie (zanonimizowaną) firmą od 2007 r., charakterystyczną cechą działalności jest brak konieczności uiszczenia opłaty przez turystów, którzy mogą się przyłączyć do wycieczki, a na końcu uiścić dobrowolną opłatę. Dla odróżnienia od innych przewodników powód ma na czerwono-żółto-pomarańczowej tabliczce przymocowanej do drążka wymyślone przez siebie hasło w języku angielskim (dalej określam je jako [sporne określenie], której używa w celach promocyjnych, marketingowych i identyfikacyjnych, także jako domeny internetowej.

art. 5 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji
Czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie przedsiębiorstwa, które może wprowadzić klientów w błąd co do jego tożsamości, przez używanie firmy, nazwy, godła, skrótu literowego lub innego charakterystycznego symbolu wcześniej używanego, zgodnie z prawem, do oznaczenia innego przedsiębiorstwa.

W 2012 r. podobną działalność podjęła pozwana, na jej tabliczkach pojawiło się takie samo [sporne określenie], ale w innej kolorystyce (ma też zarejestrowany czarno-czerwony znak towarowy) — co zdaniem powoda stanowiło czyn nieuczciwej konkurencji, więc w pozwie zażądał m.in. zmiany firmy, pod jaką konkurentka prowadzi działalność, opublikowania przeprosin na jej stronie internetowej oraz 20 tys. złotych odszkodowania.

Zdaniem pozwanej powództwo było całkowicie bezzasadne — bo [spornym określeniem] swoją działalność oznacza tylko ona oraz pewna fundacja (nb. założona przez powoda, korzystająca z określenia na podstawie licencji udzielonej przez powoda), zatem zażądała nie tylko oddalenia powództwa, ale także zamieszczenia w prasie przeprosin za naruszenie dóbr osobistych (dobrego imienia, zaufania) „poprzez lekkomyślne oraz nieuzasadnione skierowanie przeciw niej bezzasadnego powództwa o zaniechanie naruszania zasad uczciwej konkurencji”.

Sąd I instancji uwzględnił powództwo i nakazał kobiecie zaprzestać oznaczania swoich usług i przedsiębiorstwa [spornym określeniem], zobowiązał do zamieszczenia przeprosin i zasądził 10 tys. złotych odszkodowania (art. 18 ust. 1 uoznk).

Informuję, że w sposób niezgodny z prawem i dobrymi obyczajami używałam określenia [sporne określenie] na oznaczenie swojego przedsiębiorstwa o raz świadczonych przeze mnie usług, przez co naruszyłam interes [powoda] prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą [sporne określenie] usługi przewodnickie. Nie byłam uprawniona do umieszczania tego określenia na tablicy oznaczającej przewodnika w trakcie wycieczki, ani na materiałach promocyjnych takich jak ulotki oraz strona internetowa. Moje zachowanie wprowadzało klientów w błąd za co przepraszam [pozwana].

Działalność pozwanej — która oznacza swoje przedsiębiorstwo w sposób mogący wprowadzać klientów w błąd co do jego tożsamości — stanowi czyn nieuczciwej konkurencji (art. 5 uoznk, art. 10 uoznk). Oznaczenie przedsiębiorstwa może podlegać ochronie pod warunkiem posiadania zdolności odróżniającej, czyli takich cech, które pozwalają klientom jednoznacznie powiązać konkretne oznaczenie z konkretnym przedsiębiorcą.

Skoro więc obaj przewodnicy używają takiego samego [spornego określenia], zaś tabliczki powódki różnią się tylko i wyłącznie kolorystyką (po wydaniu postanowienia zabezpieczającego pozwana dodała (zanonimizowaną) końcówkę na końcu swojej nazwy) — ale powód był pierwszy — to nie tylko jemu przysługuje pierwszeństwo, ale też w odniesieniu do jego usług doszło do nabycia wtórnej zdolności odróżniającej wskutek długotrwałego i intensywnego korzystania z tego oznaczenia.
Nie ma przy tym znaczenia, że pozwana ma zarejestrowany znak towarowy: oznaczanie przedsiębiorstwa nazwą konkurenta stanowi czyn nieuczciwej konkurencji per se — uprawnienie wynikające z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji ma charakter samodzielny i autonomiczny w stosunku do uprawnień wynikających ze świadectwa ochronnego — powód może przeto skutecznie dochodzić ochrony praw do firmy niezależnie od rejestracji znaku towarowego przez konkurentkę  (por. wyrok SN 30 września 1994 r., III CZP 109/94).

W przypadku dopuszczenia się czynu nieuczciwej konkurencji przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać m.in. zaniechania niedozwolonych działań, usunięcia ich skutków, złożenia stosownego oświadczenia oraz zapłaty odszkodowania — a ponieważ powód nie był w stanie wykazać wysokości szody, jego wysokość została określona według oceny sądu (art. 322 kpc).

Częściowo skuteczna okazała się apelacja pozwanej: w odniesieniu do odszkodowania dochodzonego na podst. art. 18 ust. 1 uoznk nie ma podstaw do zastosowania przepisu pozwalającego szacować jego kwotę — bo powód nie udowodnił nawet przybliżonej wysokości szkody, opierając się tylko na pewnych hipotetycznych wyliczeniach (odnoszących się do liczby komentarzy w serwisie tripadvisor.com lub porównania liczby turystów korzystających z konkurencyjnych usług w różnych miastach).
Tymczasem zdaniem sądu II instancji wysokość szkody musi odnosić się do zmniejszonego dochodu wskutek działań pozwanej — powód natomiast nie przedstawił żadnej dokumentacji (kłania się art. 6 kc) dotyczącej zarobków sprzed i po okresie, w którym pozwana podjęła działalność. Zarazem część dochodów powoda spadła ze względu na to, że działalność podjęła założona przez powoda fundacja — i te wszystkie okoliczności należałoby uwzględnić przy wyliczeniu wysokości odszkodowania, nie jakiekolwiek założenia teoretyczne.

Stąd też finalnie wyrok został zmieniony w części odnoszącej się do żądania zapłaty odszkodowania — na szczęście dla powoda sąd zniósł wzajemnie koszty procesu między stronami.

Q.E.D.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.