Czyż nie można wytoczyć powództwa o ustalenie klauzuli abuzywnej w umowie, z której jest już prowadzona egzekucja?

Tytuł może wydawać się niezłą zmyłką, ale skoro właściwie za cały tekst mogłaby dziś posłużyć tylko teza omawianego orzeczenia — rzadko widuje się takie rzeczy (naprawdę nie zmyślam) — to odejdę od utrwalonej praktyki i ja, zatem zamiast mniej lub bardziej naprowadzającego pytania, stawiam jasną tezę: powództwo o ustalenie klauzuli abuzywnej w umowie kredytowej, na podstawie której bank już prowadzi egzekucję, jest niedopuszczalne.

wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 23 lutego 2018 r. (sygn. akt VI ACa 510/17)
Powództwo z art. 189 kpc ma charakter wyjątkowy. Rolą sądu — wpisaną w istotę wymiaru sprawiedliwości — jest sankcjonowanie praw podmiotowych a ustalenie ich bytu stanowi jedynie przesłankę rozstrzygnięcia. Orzeczenia sądów nie mogą na ogół ograniczać się do oceny prawnej określonych zdarzeń. Ich rolą jest określenie konsekwencji tej oceny w postaci normy indywidualnej, zazwyczaj o charakterze nakazowym lub zakazowym. Od tej zasady istnieją wyjątki, bo w niektórych sytuacjach feruje się orzeczenia ograniczające się do ustalenia istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa, a czasami nawet zdarzeń prawnych, ale dzieje się tak tylko wówczas, gdy w ten właśnie sposób realizuje się ochronę interesów podmiotu prawa cywilnego. W żadnym razie rola takich orzeczeń nie może polegać na przesądzeniu zasady na potrzeby innych postępowań sądowych. Pamiętać trzeba, że z mocy art. 365 § 1 kpc wyrok ustalający istnienie lub nieistnienie stosunku prawnego lub prawa wiąże inne sądy (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 24 stycznia 2017 roku, V CSK 164/16 i powołane tam orzecznictwo), ograniczając przez to ich niezawisłość gwarantowaną w art. 178 ust. 1 Konstytucji (por. uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 8 listopada 2016 roku, P 126/15). Dlatego orzeczenie wydane w trybie art. 189 kpc nie może ograniczać się do roli prejudykatu. Z tego też powodu w orzecznictwie przyjmuje się, że jeżeli rzeczywisty, obiektywny interes prawny powoda uzasadnia posłużenie się dalej idącym (intensywniejszym) środkiem ochrony prawnej, to ochrona ta nie może być poszukiwana na podstawie art. 189 kpc (tak, m. in. w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego z 7 marca 2013 roku, IV CSK 469/12). Sąd rozpoznający sprawę o świadczenie czy o ukształtowanie prawa sam powinien dokonać oceny ważności lub skuteczności czynności prawnej leżącej u podstaw zgłoszonego w pozwie żądania.

Orzeczenie wydano z powództwa małżeństwa kredytobiorców, którzy — po wypowiedzeniu przez bank umowy kredytowej i wystawieniu bankowego tytułu egzekucyjnego — wnieśli powództwo o uznanie postanowień zawartej umowy kredytowej za niedozwolone i uznanie jej za niewiążącą oraz ustalenie, że są zobowiązani do zwrotu kwoty udzielonego kredytu bez oprocentowania i innych kosztów. W kolejnych pismach domagali się kontroli incydentalnej zawartej umowy oraz uznanie jej za niewiążącą, zaś w (uwzględnionym) zażaleniu na zwrot pozwu wnieśli o ustalenie nieważności umowy z uwagi na istniejące w niej klauzule abuzywne.

Sąd I instancji powództwo oddalił, jednak po apelacji sprawa wróciła do ponownego rozpoznania — bo rozwiązanie umowy nie może być przeszkodą do oddalenia powództwa dotyczącego klauzuli niedozwolonej, nie rozważono też istnienia interesu prawnego niezbędnego do udzielenia ochrony prawnej w rozumieniu art. 189 kpc.

Tym razem powództwo zostało oddalone prawomocnie: warunkiem wytoczenia powództwa o ustalenie (art. 189 kpc) jest istnienie po stronie powoda interesu prawnego w postaci ustalenia okoliczności, które zapewnią mu ochronę jego prawnie chronionych interesów — definitywnie kończąc spór lub zapobiegając powstaniu sporu w przyszłości.
Skoro zatem w sprawie toczy się już postępowanie egzekucyjne, strona nie ma interesu ustalenia w odrębnym postępowaniu spełnienia przesłanek, które mogą być wzięte pod uwagę w postępowaniu głównym„nie ma interesu prawnego w rozumieniu art. 189 kpc ten, kto może poszukiwać ochrony prawnej w drodze innych, dalej idących powództw zmierzających bezpośrednio do osiągnięcia pożądanego przez niego skutku”.

Stąd też w obecnej sytuacji nawet zakwestionowanie postanowień umowy kredytowej jako klauzuli niedozwolonej nie zastąpi powództwa o pozbawienie tytułu wykonawczego wykonalności lub o zwrot wyegzekwowanych roszczeń — zwłaszcza, że w każdym z nich może być podnoszony zarzut abuzywności lub nieważności postanowień umowy kredytowej — zaś nawet uzyskanie korzystnego orzeczeni nie wstrzyma postępowania egzekucyjnego.

Q.E.D.

5 comments for “Czyż nie można wytoczyć powództwa o ustalenie klauzuli abuzywnej w umowie, z której jest już prowadzona egzekucja?

  1. Sylwian
    12 lipca 2018 at 15:22

    Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Egzekucja już się rozpoczęła, więc Bank, który wypowiedział umowę mógł zażądać spłaty CAŁOŚCI OD RAZU (oczywiście, jeśli dłużnik takich pieniędzy nie ma, to egzekucja może trwać w praktyce tyle samo, ile miałaby trwać normalna spłata kredytu bez jego wypowiedzenia). I teraz małżeństwo wnosi o uznanie umowy za nieważną. Przecież gdyby sąd się zgodził, to trzeba byłoby zrobić tak, jak gdyby umowa nigdy nie została zawarta (strony zwracają sobie to, co świadczyły). Ergo, po uznaniu umowy za nieważną, Bank mógłby zażądać zwrotu CAŁOŚCI OD RAZU. Skoro efekt jest ten sam, to czy to powództwo nie było bezsensowne?

    Podobnie jest z tzw. kredytami frankowymi. Kredytobiorcy krzyczą, że należy uznać umowy frankowe za nieważne.
    W ich mniemaniu, słowo „nieważne” wyraża ocenę nieprawidłowego postępowania banku. Nie zdają sobie jednak sprawy, że nieważność oznacza prawo natychmiastowego zwrotu wg przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Zatem nieważność kredytu hipotecznego oznacza spłacenie go w jeden dzień zamiast w dziesiąt lat. Żadna ustawa nie zmusza strony umowy (banku) do rozłożenia tego na raty. Oczywiście można negocjować, ale to nic pewnego. Gdy się nie dogadamy, to bank poprosi komornika.

    • Olgierd Rudak
      12 lipca 2018 at 15:53

      Jest teoria (lansowana przez część frankowiczów), że nieważność oznacza, że nie trzeba już zwracać kwoty kredytu — bo jest 3 lata przedawnienia liczonego od dnia zawarcia umowy, której przecież nie ma i nie było.

      • Sylwian
        12 lipca 2018 at 16:08

        Nie spytam, czy jesteś frankowiczem, ale spytam: co sądzisz o tej teorii? ;)

        • Olgierd Rudak
          12 lipca 2018 at 16:17

          Uważam, że skutkiem nieważności umowy jest nienależność świadczenia (art. 410 par. 2 kc), które aktualizuje się z chwilą prawomocności orzeczenia stwierdzającego ową nieważność. Czyli okres przedawnienia liczymy od tego czasu.

    • 12 lipca 2018 at 16:11

      akurat w przypadku umów frankowych, o tyle ma to sens, że mimo że w całości od razu, to można wziąć dzisiaj kredyt na znacznie lepszych warunkach (tj. nie większy niż wartość nieruchomości) którym można to spłacić.

      No i suma już zapłaconych rat może być znaczną częścią tego „od razu”.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.