Buty Mammut Wall Guide Low GTX — lekkie buty górskie, które najlepiej sprawują się w mieście…

Są buty lepsze i są buty gorsze — ta prosta reguła dotyczy także obuwia górskiego — i dziś akurat przyszedł czas na kilka akapitów o tych drugich, czyli o górskich butach podejściowych Mammut Wall Guide Low GTX, w których najlepiej czuję się po prostu w mieście.


buty Mammut Wall Guide Low GTX test

Buty Mammut Wall Guide Low GTX w pełnej krasie — ale w środowisku, które nie są dla nich niestety idealne (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Jak przystało na prawnika tekst zaczynam od garści formalizmów: Mammut Sports Group to pochodzący ze Szwajcarii sympatyczny (mam na myśli ich miłe dla oka logo, w którym wykorzystano wizerunek tego dawno wymarłego zwierzątka) producent górskiej odzieży i sprzętu, o sięgających połowy XIX wieku tradycjach. Najlepiej znany chyba w światku wspinaczy (uprzęże, liny i inny szpej), Mammut od niedawna należy do korporacji Conzzeta Management AG, sam natomiast jest właścicielem m.in. norweskiego producenta (kiedyś ponoć świetnych, nie wiem jak dziś) śpiworów Ajungilak — oraz producenta butów Raichle.

I tu zaczyna się opowieść właściwa: nie byłoby butów ze znaczkiem Mammut, gdyby Szwajcarzy kilkanaście lat temu nie kupili — szwajcarskiej, ale należącej wówczas do Austriaków — marki Raichle (i ją zaorali, podobnie jak Trek zrobił z np. Bontragerem czy Garym Fisherem). Stąd też nosząc obuwie z napisem Mammut tak naprawdę korzystamy z doświadczenia Raichle, o czym przypomina mi wymowny napis „Raichle footwear technology since 1909” na metce.


buty Mammut Wall Guide Low GTX test

Niskie, nietrudne, piaskowcowe górki — takie jak czeski Ostaš — wydają się idealnym miejscem do łażenia w niskich, nieciężkich butach górskich (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Podejściówkami Mammut Wall Guide Low GTX zainteresowałem się jakieś dwa lata temu, kiedy szukałem czegoś naprawdę lekkiego i niskiego — znacznie lżejszego niż Salewa Mt. Trainer, ale też lepiej trzymającego stopę niż Scarpa Mojito — w czym mógłbym bujać się od późnej wiosny do wczesnej jesieni w terenach w stylu Gór Stołowych. Zwróciłem na nie uwagę, a jakże (wszakże dobre buty górskie najłatwiej poznać po kolorze!), dzięki urodziwej barwie soczystej pomarańczy; dalej było jeszcze łatwiej: niewielka masa, cholewka welurowa, niewielki rant chroniący palce, przyczepna podeszwa Gripex Approach (z systemem Rolling Concept, który ma dać „naturalną sekwencję ruchu stopy”), asymetryczne sznurowanie — plus relatywnie niewysoka cena — co mam nie brać? (Nie przekonywały mnie tylko literki GTX w nazwie, ale cóż — takie akurat były w sprzedaży.)

Cóż, mawiają, że pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz — ale też, że dobrego buta można poznać nie po tym, jak się wędrówkę zaczyna, lecz jak ją kończy. Toteż na pierwszy rzut poszły na jeden z jesiennych wypadów w Broumovské stěny i sprawdziły się całkiem nieźle. Obuwie okazało się naprawdę lekkie, podeszwa naprawdę świetnie „kleiła” się na mokrawym piaskowcu, zero otarć czy innych nieprzyjemnych niespodzianek.


buty Mammut Wall Guide Low GTX test

Pójść sobie vyhlídkę w tych butach jest OK, ale dłuższa wędrówka latem okazała się nieco uciążliwa (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Później przyszła jesień, po jesieni zima — moje Mammuty cierpliwie czekały na wiosnę, by znów ruszyć w plener. A później wyskoczyliśmy w Ostaš — i stało się: cóż z tego, że ten welur ma piękny orążowy kolor, skoro cholewka jest sztywna i nieprzewiewna (do czego zapewne swoje trzy grosze dokłada Gore-Tex), a przez to średnio przyjazna dla stopy, która się  troszkę gotuje? Cóż z tego, że sznuruje się go w jakiś bajerancki sposób, skoro nie można liczyć na wentylację choćby przez ten język? Miło, że podeszwa trzyma jak marzenie — szkoda, że ogólnie but jest jakiś taki „niewyrabialny”, przez co już po kilku godzinach na szlaku marzyłem, by je zzuć…

Słowem: to nie jest but na takie upały jakie panują w dniach kiedy piszę te słowa — ba, mimo lekkiego wyglądu, nie bardzo nadaje się nawet na nieco niższe temperatury — stanęło tedy na tym, że zacząłem szukać kolejnych lekkich, niskich butów w góry, a Mammuty zaczęły szukać dla siebie nowych zadań…
(Przewijając nieco do tyłu: odpowiedzią na te bolączki okazały się niskie buty Hanwag Makra — lżejsze, o niebo bardziej przewiewne, tak wygodne, że nawet po kilkunastu godzinach na szlaku nie chce się ich ściągać; jedyny słabszy punkt Hanwagów to trzymanie na śliskiej skale — podeszwa Gripex Approach jest pod tym względem znacznie lepsza niż Vibram Pepe.)


buty Mammut Wall Guide Low GTX test

Ostatnia szansa w terenie — z czterech kwietniowych dni w Czesko-Szaskiej Szwajcarii w moich szwajcarskich Mammutach przedreptałem tylko pierwszy — później już nosiłem tylko leciutkie Hanwagi Makra. Zdjęć z użytkowania w mieście nie ma — trudno strzelać fotki idąc do kina (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Finalnie udało mi się znaleźć całkiem niezłą niszę dla moich Mammutów Wall Guide Low GTX — ich niewątpliwy urok i uroda (podkreślam: piękna skóra w barwie pomarańczy!) sprawiły, że buty te… stały się moim podstawowym obuwiem na wyjście do kina, na lody, etc. w okresie wiosennym i jesiennym (a nawet cieplejszą i suchą zimą).
Moje Mammuty są dość ciepłe, mają wesoły kolor — całkiem eleganckie ;-) — jestem w stanie na luzie w nich wytrzymać te 2-3 godziny, wygodnie się w nich prowadzi automobil.

Jak dla mnie bomba, z tym, że jednak niekoniecznie w góry — ale w mieście te buty pasują mi jak ulał.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.