Wrzucanie na swoją stronę zdjęć pobranych z internetu narusza prawa autorskie twórcy

Jeśli ktoś myśli, że Trybunał Sprawiedliwości EU zajmuje się wyłącznie krzywdzeniem Polski i wydawaniem orzeczeń, których nie rozumie (lepiej: udaje, że nie rozumie) polski Minister Sprawiedliwości — dziś kilka zdań o świeżutkim wyroku, w którym wyraźnie powiedziano, że dalsze udostępnianie fotografii pobranej z internetu, bez zgody twórcy, narusza jego prawa autorskie.


publiczne udostępnienie fotografii pobranej internetu

Skoro mowa o fotografii podróżniczej, to proszę bardzo — rok temu udało mi się pstryknąć takie zdjątko w tym temacie fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Trybunału Sprawiedliwości EU z 7 sierpnia 2018 r. w sprawie Land Nordrhein-Westfalen vs. Dirk Renckhoff (C-161/17)
Pojęcie „publicznego udostępniania” w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym należy interpretować w ten sposób, że obejmuje ono zamieszczenie na stronie internetowej fotografii, która została wcześniej opublikowana na innej stronie internetowej bez ograniczeń uniemożliwiających jej pobranie i za zgodą podmiotu praw autorskich.

Spór dotyczył odpowiedzialności szkoły za użycie przez uczennicę fotografii pobranej z internetu — bez zgody twórcy, w referacie, który został następnie opublikowany na stronie internetowej szkoły.

Zdaniem fotografa szkoła, która rozpowszechniła fotografię w internecie, naruszyła przysługujące mu prawa autorskie, zatem sprawa trafiła do sądu, który prawomocnie nakazał usunięcie utworu ze strony internetowej szkoły oraz zapłatę 300 euro odszkodowania. Nie ma znaczenia, że fotografia już wcześniej była dostępna dla każdego bez ograniczeń, albowiem dokonując zwielokrotnienia i udostępnienia zdjęcia doszło do „oddzielenia” utworu od pierwotnej publikacji.

art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29/WE z  2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym
Państwa członkowskie powinny zapewnić autorom wyłączne prawo do zezwalania, lub zabraniania, na jakiekolwiek publiczne udostępnianie ich utworów, drogą przewodową lub bezprzewodową, włączając podawanie do publicznej wiadomości ich utworów w taki sposób, że osoby postronne mają do nich dostęp w wybranym przez siebie miejscu i czasie.

Wątpliwości powstały jednak w toku rozpatrywania przez Bundesgerichtshof (Federalny Trybunał Sprawiedliwości) rewizji od orzeczenia. Być może należy uznać, że skoro twórca decyduje się na opublikowanie fotografii w internecie, w taki sposób, że każdy może mieć do niej swobody dostęp, to może dalsze zamieszczenie przez inną osobę tej fotografii (po skopiowaniu na własny serwer) na innej stronie internetowej nie jest „podawaniem do publicznej wiadomości” (w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29/WE) — co by oznaczało, że szkoła nie udostępniła publicznie utworu, a zatem nie naruszyła praw fotografa.

Sprawa trafiła do TSUE w trybie prejudycjalnym — ten zaś nie miał większych wątpliwości: na publiczne udostępnianie utworów składają się dwie cechy — musi mieć miejsce „czynność udostępniania” utworu, który musi być udostępniony „publiczności”. Definicja taka odpowiada czynnościom składającym się na pobranie udostępnionego wcześniej pliku, wgranie go na własny serwer oraz umieszczenie na własnej stronie internetowej w taki sposób, by miała do niego dostęp nieokreślona (dość znaczna) liczba potencjalnych odbiorców. Takie publiczne udostępnianie fotografii pobranej z internetu powinno nastąpić za zgodą autora — a jeśli doszło do naruszenia praw twórcy, ma on prawo sprzeciwić się takiemu działaniu, nawet jeśli sam zaprzestał już prezentacji utworu na własnej stronie internetowej. (Dla jasności: nie dotyczy do umieszczania linków odsyłających do chronionych utworów, które są ogólnie dostępne na stronie internetowej, por. wyrok TSUE z 13 lutego 2014 r., w sprawie C‑466/12).

Stąd też szkoła, która zdecydowała się na publiczne udostępnienie w internecie wykonanej przez uczennicę pracy, w której wykorzystana została fotografia pobrana z internetu (takie korzystanie oczywiście wchodzi w zakres dozwolonego użytku), naruszyła prawa autorskie przysługujące twórcy — jest to bowiem nowe udostępnienie, niezależnego od udostępnienia przez samego fotografa.

2 comments for “Wrzucanie na swoją stronę zdjęć pobranych z internetu narusza prawa autorskie twórcy

  1. Agnes
    8 sierpnia 2018 at 17:41

    Podobna sytuacja jest z tzw. sex-kamerkami. Wiele występujących tam osób (np. https://showup.tv/profile/parkasex92) – z powołaniem się na art. 191a kk i prawo autorskie – zaznacza w swoim profilu, że nie zgadza się na nagrywanie i udostępnianie tych nagrań w innych częściach Internetu (np. w serwisach z filmami porno albo w serwisach gromadzących nagrania z kamerek). Osoby te zmierzają do tego, aby można było je oglądać wyłącznie na żywo (można to porównać do muzyka, który decyduje się na to, że nie będzie wydawał płyt i ograniczy swoją działalność do koncertowania, na których to koncertach surowo egzekwowany będzie zakaz nagrywania). Pytanie brzmi, czy w rozumieniu art. 191a kk „rozpowszechnianiem bez zgody” jest publikowanie w Internecie czegoś, co już, z chwilą rozpoczęcia transmisji przez autora, jest w nim dostępne. Można się zastanawiać ewentualnie, czy zamieszczenie takiego nagrania w niepolskim Internecie (np. w Afryce lub głębokiej Azji, gdzie te osoby nie są znane i nie celują do takiej publiczności) podlegałoby pod ten przepis. Ale czy osoby te mogą ścigać i zabraniać rozpowszechniania czegoś, co już jest (przez nich) rozpowszechnione? Co ciekawe w Regulaminie (https://showup.tv/site/regulations), zgodnie z IX pkt 3, rzeczywiście nie można nagrywać i powielać; ale jakie znaczenie ma to umowne ograniczenie?

  2. Olgierd Rudak
    8 sierpnia 2018 at 19:37

    Umowne ograniczenie, jak to umowne ograniczenie — jeśli licencjodawca postanowił „A”, to jest „A”.

    Myślę, że tym rozpowszechnianiem będzie także „dalsze” rozpowszechnianie — przepis mówi o rozpowszechnianiu „bez zgody”, a więc skoro osoba chciała czegoś, a nie chciała czegoś innego, to jej zgody brak.

    Tak mi się wydaje, bo mogę się mylić (a system komentarzy na pewno troszkę nawalił).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.