Czy pokazanie elewacji restauracji (w reportażu o pogryzieniu kobiety przez psy) oznacza, że prasa ujawniła dane osobowe właściciela lokalu (i psów)?

Może się komuś przydać: czy w reportażu telewizyjnym można pokazać elewację restauracji, czy też informacja ta — pośrednio pozwalająca zidentyfikować osobę właściciela lokalu — jest daną osobową? No i czy media mogą publikować informacje o pogryzieniu jakiejś osoby przez psa, czy też stanowi to naruszenie dóbr osobistych właściciela tego psa? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 23 października 2017 r., sygn. akt VI ACa 729/16).


Publikacja pogryzieniu przez psa

Kuata czytać nie potrafi, i tak nie pomogłoby to jej zrozumieć pewnych rzeczy, które mają miejsce na tym świecie (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Spór zaczął się od pogryzienia kobiety przez psy należące do właściciela pewnej restauracji. O zdarzeniu zrobiło się na tyle głośno, że tematem zajął się lokalny portal internetowy, a następnie redakcja telewizyjnego programu interwencyjnego, która poświęciła tematowi obszerny reportaż. W materiale pokazano m.in. podjazd do restauracji (z zamazaną nazwą), krótką rozmowę z pracownicą (szefa nie ma), zaś próba kontaktu z właścicielem psów skończyła się zdaniem, że „nie życzy sobie takich telefonów” (wyemitowane po zniekształceniu głosu).

Zdaniem właściciela psów (i restauracji) w reportażu ujawniono miejsce prowadzenia działalności gospodarczej, a przez to pozwolono na jego identyfikację (art. 6 ust. 1 uoodo), zaś biorąc pod uwagę, że jest osobą znaną w lokalnej społeczności, publikacja — która zawierała nieprawdziwe, niesprawdzone i wprowadzające w błąd informacje (nie udowodniono, żeby to jego psy pogryzły pokrzywdzoną) — publikacja naruszyła jego dobra osobiste w postaci czci, godności i dobrego imienia. Dziennikarze ujawniając dane z postępowania przygotowawczego dopuścili się ponadto naruszenia zakazu publikacji danych osób, wobec których podejmowane są czynności procesowe (por. „Prawo do prywatności osób podejrzanych i oskarżonych”).
Stąd też w skierowanym do sądu pozwie przeciwko telewizji i reporterowi zażądał przeprosin („za ujawnienie w treści publikacji danych pozwalających na zidentyfikowanie jego osoby oraz zestawienie tych danych z nieprawdziwymi, nierzetelnymi i niesprawdzonymi informacjami”), usunięcia reportażu ze strony internetowej telewizji oraz 100 tys. złotych zadośćuczynienia.

W ocenie pozwanych nie doszło do ujawnienia tożsamości powoda: dane identyfikujące jego osobę zostały ukryte, głos zmieniony, a szyld restauracji zamazany. Co więcej sposób naprawienia rzekomej szkody jest nieadekwatny do ewentualnego naruszenia dóbr osobistych — przeprosiny trafią do wielomilionowej rzeszy widzów, którzy przecież nie mieli szans na odszyfrowanie o kogo chodziło w audycji. Poza tym reportaż został przygotowany w sposób rzetelny i staranny, w tym zweryfikowany na policji i w prokuraturze, zaś dziennikarze w żaden sposób nie przesądzali o winie restauratora — a powód po prostu odmówił przedstawienia swego stanowiska. Emitując materiał telewizja wykonywała swoje ustawowe obowiązki, urzeczywistniając obywatelskie prawo do informacji.

Sąd prawomocnie oddalił powództwo: treść reportażu nie wywołuje u potencjalnego odbiorcy wrażenia, że powód jest bezsprzecznie winien pogryzienia kobiety przez psy. Autor położył akcenty na bezczynność władz samorządowych, zaś samo zdarzenie stanowiło przyczynek do dyskusji o bezpieczeństwie ludzi w mniejszych miejscowościach, gdzie swobodnie wałęsające się psy często stanowią poważne zagrożenie. Historia pogryzienia była tylko przyczynkiem do rozważań, nie głównym tematem reportażu.

Owszem, niezależnie od tego, że w reportażu nie podano danych powoda, ani nie ujawniono jego wizerunku, zaś jego głos został zniekształcony, to jednak zdjęcia restauracji mogą umożliwić identyfikację jego osoby w lokalnym środowisku — zatem wskazanie go jako właściciela gryzących psów mogło naruszać jego dobra osobiste. W żadnym przypadku nie można jednak mówić o ujawnieniu tożsamości osoby, przeciwko której toczy się postępowanie prokuratorskie (art. 13 ust. 2 pr.pras.), albowiem dopiero kilka tygodni po emisji reportażu postawiono mu zarzuty. Praw do wizerunku powoda nie naruszono ani poprzez ukazanie elewacji lokalu, ani poprzez wyemitowanie jego krótkiej (zniekształconej) wypowiedzi (sąd apelacyjny w uzasadnieniu zwrócił uwagę, iż rozważania sądu I instancji odnoszące się naruszenia wizerunku „choć trafne, były jednak zbędne” — bo żądanie pozwu nie mówiło o naruszeniu dobra osobistego w postaci wizerunku).

Prasa nie ma obowiązku relacjonowania faktów w taki sposób, który całkowicie wykluczałby identyfikację osób, których dotyczy publikacja. Zawsze istnieje bowiem możliwość, że pewna, stosunkowo wąska grupa osób rozpozna osobę, o której mowa — tymczasem istotą ochrony jest niemożność identyfikacji przez osoby przypadkowe, które nie wiedzą o sprawie z innych źródeł.
Wydawcy i dziennikarzowi nie można także przypisać odpowiedzialności za ewentualne naruszenie dóbr osobistych, albowiem reportaż służył obronie społecznie doniosłego interesu jakim jest prawo obywateli do informacji oraz kontroli i krytyki społecznej. Chociaż część wypowiedzi miała charakter ocenny (krytyka tego, że powód nie chce przedstawić swojego stanowiska), reporter nie uchybił regułom rzetelności i należytej staranności dziennikarskiej — zaś w takim przypadku dziennikarz nie ponosi odpowiedzialności nawet jeśli opublikowane informacje okażą się nieprawdziwe (art. 12 ust. 1 pr.pras.).

Zdaniem sądu analiza opublikowanego materiału nie pozwala na zarzut selektywnego przedstawienia zdarzeń, tj. w sposób odpowiadający z góry przyjętej tezie, treść reportażu nie przekraczała także granic krytyki, ani też nie sprowadzała się do szykany powoda. Powód miał możliwość przedstawienia swojego stanowiska, jednak odmówił wypowiedzi — zachowanie należytej staranności dziennikarskiej nie oznacza, że prasa nie może publikować informacji, których skomentowania odmówiła osoba zainteresowana.

Nie da się jednak ukryć, że post factum zaprzeczenia restauratora okazały się o tyle nieprawdziwe, że jednak wniesiono zarzuty, zaś okoliczność, iż do wyrokowania w sprawie o ochronę dóbr osobistych nie ma jeszcze wyroku sądu karnego, większego znaczenia dla oceny sporu nie ma.

Reasumując: nawet jeśli jakaś knajpa może być na tyle rozpoznawalna, że ileś tam osób — widząc jej ścianę — będzie wiedziało o kim mowa, nie oznacza to ani naruszenia wizerunku, ani ujawnienia tożsamości właściciela lokalu. Zaś media mogą, a nawet powinny, poruszać wszystkie tematy, nawet jeśli komuś się to niekoniecznie podoba.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.