„Dogman” — czyli nie zadzieraj z psim fryzjerem

Sezon ogórkowy się skończył, wreszcie jest na coś iść do kina. Wczoraj „BlacKkKlansman”, dziś „Dogman” — było na co cierpliwie czekać (nie tylko na te butelczyny włoskiego wina, które niedawno przywieziono mi z okolic Mediolanu). Dziś zatem kilka zdań o tym, że lepiej nie zadzierać z psim fryzjerem.


film dogman recenzja

„Dogman”, reż. Matteo Garrone, w rolach głównych Marcello Fonte i Edoardo Pesce


W pewnym skrócie i nie paląc: w pewnym włoskim miasteczku (miasteczko to istny negatyw pocztówki z wakacji spędzonych w Italii, mogłoby raczej zagrać ową opuszczoną wyspę w remake’u „Skyfall”) żyje sobie psi fryzjer, Marcello. Wiecznie uśmiechnięty safanduła z twarzy i charakteru (ale psiaki, no i swoją córkę niewątpliwie bardzo kocha), żyje mocno na bakier z prawem, co skwapliwie wykorzystuje największy postrach mieścinki, bandzior Simone, dominując swego „kumpla” to granic możliwości… ale Marcello nie pęka, aż do końca…

Miasteczko pod psem, pogoda pod psem, psi los, mondo cane — sam nie wiem dlaczego tak wiele frazeologizmów opisujących negatywne zjawiska odnosi się do sympatycznych czworonogów (ale jest przecież też wierny jak pies i pies-przyjaciel). Marcello też jest jak wierny pies — ten, co to pan go sponiewierał, ale psiak wraca, na ugiętych łapach, z podkulonym ogonem, drżąc ze strachu, ale wraca.

Nie wiem czy taka jest rzeczywistość włoskiej prowincji — film opowiada historię, która mogłaby dziać się nigdzie, czyli w Polsce — ale nawet jeśli to tylko licentia poetica, to ja dziękuję za takiego Petrarkę.

Jeśli chodzi o notę (kurczę, po co ja daję te punkciki? teraz trzeba by sprawdzić jak oceniałem wcześniej — komu obniżyć, komu podwyższyć), to u mnie 7/10; plus za psy, świetną rolę Marcello Fonte i nieprzegadanie tematu (rzecz trwa wyraźnie poniżej 2 godzin), minus… no cóż, rozumiem, że to miał być smętny anty-kryminał, ale jednak Hollywood robi chyba nawet takie rzeczy nieco lepiej.

6 comments for “„Dogman” — czyli nie zadzieraj z psim fryzjerem

  1. borewitsch
    16 września 2018 at 23:54

    Wg filmwebu cały ten Psiarz okazjonalnie handluje kokaina. Czy ten wątek jest rozbudowany? Czy są jakieś narkotykowe ciekawostki i sceny z kokaina?

    • Olgierd Rudak
      17 września 2018 at 08:55

      Wybitnie ciekawe to nie; trudno też nazwać to „handlowaniem” sensu stricto — raczej na tym traci, ale dzięki temu wkupuje się w łaski (głównie) Simone, który i tak ma go w rzyci. (Traci na tym nawet jego hurtownik.)

  2. Kumkwat
    29 września 2018 at 02:42

    Czy można spodziewać sie Twojej recenzji KLERU?

    • Olgierd Rudak
      29 września 2018 at 16:04

      Za 2 godziny seans :) wrócę do chałupy, wyprowadzę psinkę, zjem kolację — i zasiadam do pisania :)

      • Belmondo
        29 września 2018 at 19:04

        W jakim kinie? Co na kolacje?

        • Olgierd Rudak
          29 września 2018 at 22:26

          Ser żytni, na to rukola, na to serek ołomuniecki (kontrabanda przywieziona tydzień temu, szczegóły już jutro rano).
          Kino to wrocławskie Nowe Horyzonty, skubańce zaczęli jakiś czas temu puszczać reklamy ;-)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.