„7 uczuć” Marka Koterskiego — cierpienia młodego Miauczyńskiego

Działając z pewną (chyba usprawiedliwioną, bo tydzień temu bujaliśmy się w lasach na pograniczu Wielkopolski i łódzkiego, zatem do kina mogliśmy podejść dopiero w tygodniu; teraz bujamy się gdzieś w Górach Stołowych, przeto na recenzję kolejnego (chyba) godnego uwagi filmu znów będzie trzeba chwilę poczekać…) zwłoką, oddaję do rąk P.T. Czytelników kolejną niewprawną wprawkę recenzencką — dziś padło na film „7 uczuć” Marka Koterskiego.


7 uczuć koterskiego recenzja

„7 uczuć”, reż. Marek Koterski, w rolach głównych Michał Koterski, Marcin Dorociński, Katarzyna Figura, Małgorzata Bogdańska, Gabriela Muskała, Andrzej Chyra, Robert Więckiewicz


W dużym skrócie i nie paląc: „7 uczuć” to kolejny film z mocno mylącym zwiastunem (wzbudzający salwy śmiechu wykład o teorii względności to tylko mało znaczący epizod; śmiem twierdzić, że pojawił się tylko dla rozluźnienia widzów — bardziej naprowadzający jest ten zwiastun). Poza tym, jak to u Marka Koterskiego — opowieść o młodych latach Adasia Miauczyńskiego (w tej roli Michał Koterski), który, jak przystało na ucznia 5 klasy szkoły podstawowej, ma mnóstwo problemów, które z perspektywy dorosłego odbiorcy wyglądają na banalne i rozśmieszająco-ośmieszające (to ja też taki byłem?) — ale z perspektywy nastolatka rozpierniczają świat na kawałki. Są problemy z rodzicami (absurdalnie surowy, a nawet bezmyślnie brutalny ojciec; matka, która wyraźnie preferuje — choć temu zaprzecza — starszego brata), problemy w szkole (opresyjna i bezmyślna, promująca bezmyślność u uczniów), problemy z rówieśnikami. Podobne kłopoty mają rówieśnicy Adasia, nawet szkolna prymuska (z tych, co to uczy się wszystkiego na pamięć i umie tylko recytować) — wracając ze szkoły tylko z piątką z minusem dostaje od ojca niezły opeer…

„7 uczuć”, jak przystało na Marka Koterskiego, jest dziełem dość niestandardowym od strony formalnej. Fabuła jest nieco rwana — momentami miałem ważenie jakbym oglądał kilka luźno ze sobą powiązanych etiud — bardzo ciekawym zabiegiem było obsadzenie dorosłych aktorów rolach 12-letniej dziatwy (i to w różnym wieku — koleżanką z klasy Michała Koterskiego jest np. Katarzyna Figura). Podobało mi się odtworzenie realiów szkoły tamtych czasów, począwszy od siermiężnego wystroju, pseudo-drylu — aż do sztubackich rymowanek-wyzywanek (świetna jest scena przywodząca na myśl ludowe przyśpiewki — a to tylko bluzgają się wracające ze szkoły dzieciaki).

Sumarycznie na mojej prywatnej skali „7 uczuć” dostaje notę bardzo dobrą, czyli 7/10 — jednak na pewno nie powiem, że film polecam każdemu… (ale warto zobaczyć).

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

19 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze