Redaktor naczelny nie może odmówić opublikowania sprostowania bez podpisu — jeśli jest jasne i oczywiste kto wniosek złożył

A skoro się okazuje, że każda władza ma swojego Rywina (ciekawe czy Zbigniew „szeryf” Ziobro znów będzie miał szansę wypłynąć w spec-komisji d/s afery KNF?), to dziś godzi się kilka akapitów poświęcić nieco wcześniejszemu skandalowi, który — jak każdy skandal — wraca w orzecznictwie serią odpryskowych orzeczeń.
Pytanie na dziś brzmi: czy brak podpisu wnioskodawcy pod tekstem sprostowania może uzasadniać odmowę jego publikacji? (wyrok Sądu Najwyższego z 25 maja 2018 r., I CSK 497/17).

Zaczęło się od publikacji w pewnym dzienniku, w którym napisano, że Marszałek Izby Poselskiej przekazał opozycji uszkodzony plik z nagraniem momentu głosowania nad wyborem Zbigniewa Jędrzejewskiego (chodziło o głosowanie na dwie ręce przy wyborze na sędziego tzw. Trybunału Konstytucyjnego), a następnie dał zapis z jednej kamery, ale słabej jakości. Szef Kancelarii Sejmu wysłał do redaktora naczelnego żądanie opublikowania sprostowania, ale naczelny odmówił jego opublikowania wskazując, że treść sprostowania nie zawiera podpisu wnioskodawcy, więc nie wiadomo czy to jest oświadczenie naczelnego czy sprostowanie.

Nieprawdą jest, że Marszałek Sejmu przekazał opozycji uszkodzony fragment nagrania głosowania nad wyborem sędziego TK z 14 kwietnia 2016 r. Całe nagranie, jakim dysponuje Kancelaria Sejmu, przekazała klubowi PO Biblioteka Sejmowa i było ono czytelne i dobrej jakości.

Sąd prawomocnie oddalił powództwo o opublikowanie sprostowania, bo jego treść nie została podpisana imieniem i nazwiskiem, a sposób sformułowania wypowiedzi nie pozwala na identyfikację zainteresowanego. Taka forma sprostowania może wprowadzać czytelników w błąd — sugerować, że jest to oświadczenie redaktora naczelnego. Sąd nie może skorygować tego rodzaju błędu (poprawić treści sprostowania), ponieważ oznaczałoby to orzekanie ponad żądanie (art. 321 kpc). Podpisu pod treścią sprostowania nie może zastąpić podpis pod pismem skierowanym do redaktora naczelnego, zaś uzupełnienie tego rodzaju wady nie jest możliwe na etapie postępowania apelacyjnego (wyrok SA w Warszawie z 2 marca 2017 r., sygn. akt VI ACa 1976/16).

Skuteczna okazała się skarga kasacyjna wniesiona przez Kancelarię Sejmu. Sąd Najwyższy podkreślił, iż zakaz orzekania ponad żądanie nie może być stosowany zbyt formalistycznie — co w przypadku procesu dotyczącego publikacji sprostowania prasowego oznacza to, że sąd może skorygować jego treść (na przykład uzupełnić o podpis), jeśli będzie ona zgodna z intencją powoda.

Potraktowanie braku podpisu pod treścią sprostowania jako przeszkody uniemożliwiającej nakazanie redaktorowi naczelnemu opublikowanie sprostowania jest całkowicie bezzasadne, zwłaszcza jeśli do pozwu dołączono wniosek, pod którym ów podpis widniał, a powód i wnioskodawca to ten sam podmiot. Tego rodzaju uchybienie (jasne dla stron, oczywiste dla sądu) nie powoduje niemożności ustalenia kto właściwie wystąpił z żądaniem — i że podmiotem tym jest Kancelaria Sejmu.

Oczywiście rozróżnić należy podpis pod wnioskiem (żądaniem) o publikację sprostowania (jest to oświadczenie woli wnioskodawcy) od podpisu pod samym sprostowaniem (które jako wypowiedź zainteresowanego jest jego oświadczeniem wiedzy).

Jeżeli powód w treści żądania sprostowania nie wymieni osób, które podpisały sprostowanie, to w razie spełnienia warunku formalnego podpisu własnoręcznego zainteresowanego we wniosku do redaktora naczelnego, dane wynikające z podpisu spełniają funkcję, którą im przypisał ustawodawca i wystarczające jest wskazanie w treści orzeczenia oznaczenia tego samego wnioskodawcy, jako podmiotu składającego sprostowanie.

Stąd też zaskarżony wyrok został uchylony, a sprawa zwrócona do ponownego rozpoznania.

(Wcale nie na marginesie: nawet jeśli zdaniem SN redakcja powinna sobie ów podpis dośpiewać, to jednak nie zmienia to faktu, że podpisać się pod sprostowaniem nie może pełnomocnik zainteresowanego, por. wyrok SN z 16 lutego 2017 r., I CSK 106/16).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.